SŁAWNI O WALDKU

 Wojciech Cłapiński

 

„ Kiedy w ubiegłym roku lecieliśmy we trzech z Krzyśkiem Kasowskim do Kanady, tylko Waldek miał spisany testament. Powiedział nam o tym przed wejściem do samolotu. Świadom był tego, że nie wszystko można planować. Straciliśmy go. Chociaż pracował w środowisku, któremu nieobca jest obłuda, zawiść, on był zupełnie inny. Czerpał z życia pełnymi ramionami. Zajmował się tak wieloma sprawami – był modelem, nagrał płytę, zagrał w serialu – różne rzeczy jeszcze planował, ale niczego nie robił z wyrachowaniem. Nie miał w sobie nic z pozy. Inni artyści zostawiają sobie często pewien margines prywatności. On nie, był cały dla ludzi. Kiedyś starsza pani, jedna z jego fanek, powiedziała do niego: Adasiu – takie było jego serialowe imię. Waldek nie sprostował, uśmiechnął się tylko i powiedział: Bądź moją Ewą. Był po prostu szczerze dobrym człowiekiem, a lista koncertów, jakie zagrał za darmo, charytatywnie, znacznie przewyższa tę, na których zarabiał. W środę, na dwa dni przed wypadkiem, wystąpił na Balu Informatyków – kwestował na rzecz niepełnosprawnych ruchowo matematyków i informatyków. Zebrał najwięcej. Wyszedł ostatni. Do domu wracał taksówką. Pożyczyłem mu na nią, bo grosza przy sobie nie miał. Umówiliśmy się wtedy na sobotę i chociaż jego już nie ma, cały czas na tę sobotę czekam. Do pogrzebu strasznie przeżywałem tę nikomu niepotrzebną śmierć. Do dzisiaj trudno mi się z nią pogodzić. Ale kiedy zobaczyłem Waldka w otwartej trumnie, coś się we mnie przełamało. Wiedziałem już, że jest mu dobrze, że z nikim nie musi się użerać, niczego udowadniać.”

 

 

Strona główna
Ciekawostki
Biografia
Zdjęcia
Piosenki
Imprezy
Virtual Life
Sławni o Waldku
Adam i Ewa
Pamiętniki
Inne
Linki
O autorze
Forum
Wiersze
Księga gości