ADAM I EWA

W tym dziale znajdują się szczegółowe opisy wszystkich odcinków serialu pt. "Adam i Ewa", w którym jedną z głównych ról zagrał Waldek. Streszczenia te nadesłała Aga, za co Jej bardzo serdecznie dziękuję :))

 1 2 3 4 5 6 7 8 9

 

Odcinek 186

 Ewa pojawia się na komisariacie policji, rozmawia z funkcjonariuszem prowadzącym śledztwo w sprawie oszustw Milagros, wyjaśnia, iż brała ją za swoją cioteczną siostrę, córkę brata jej matki Kamila Przełęckiego, nie była świadoma, iż jest ona zwykła oszustką. Ewa chce ostatni raz spotkać się z Milagros, policjant wyraża na to zgodę, ale pod warunkiem jednak, że cała rozmową będzie nagrywana. Ewa waha się, przyjmuje jednak warunki funkcjonariusza, ten po chwili wprowadza do pokoju aresztantkę. W trakcie rozmowy Milagros wyjawia, iż to właśnie Ewa jest wnuczką Złotobramskich i prawną spadkobierczynią ich majątku. Ewa jest zaskoczona, nie chce wierzyć Milagros, ta jednak dowodzi, że matka Ewy, Róża wcale nie była córką Przełęckich a dzieckiem Maurycego Złotobramskiego potajemnie wyniesionym z warszawskiego getta, dowodem na to jest brak kawałka palca u jej lewej stopy, którą straciła w wyniku postrzału. Ewa wciąż nie wierzy Milagros, ta jednak uważa, że to i tak nie ma już żadnego znaczenia, jej chodziło tylko o zdobycie depozytu Złotobramskich, tylko po to przyjechała do Polski, teraz jednak nawet i Ewa nie odzyska tego skarbu, wszystko przepadło. Zdenerwowana Ewa rzuca, że nigdy nie liczyła na żaden spadek, ani ten prawdziwy ani ten wyimaginowany, potem chce już wyjść, nie ma zamiaru dłużej rozmawiać ze "swoją" kuzynką. Milagros prosi Ewę by pomogła jej wydostać się z aresztu, ta jednak odmawia, nie zamierza więcej jej pomagać. Renata przez przypadek znajduje w torebce Kamili pistolet, przerażona pyta córkę skąd ma broń i co chce z nią zrobić. Kamila wyrywając matce z ręki rewolwer oświadcza, że zamierza zrobić to, co powinna była już dawno zrobić, Adam bowiem nie zasługuje na nic innego niż śmierć, dodaje, że nie pozwoli dłużej z siebie kpić, mówi że w Rozdrażewskiego wstąpił szatan i próbuje jej go zabrać, ale jeszcze nie wie że z nią nie jest tak łatwo, wymkną mu się oboje. Renata nie może pojąć co wygaduje jej córka, przekonuje, że powinna zostać w domu, próbuje wyrwać Kamili pistolet, ta jednak nie pozwala odebrać sobie broni, wychodząc z domu zapewnia matkę że jeszcze tu wróci i także z nią się porachuje. Kłosówna swoje kroki kieruje do night club'u "Pulp Fiction", informuje Berniego, że przyszła zobaczyć się z Adamem, chce się z nim pożegnać, bo postanowiła wyjechać zagranicę. Barman komunikuje Kamili, że Adama nie ma w klubie, rzucił pracę i pojechał do Rozdrażewa. Tymczasem zdenerwowana Ewa pojawia się w mieszkaniu Małgorzaty, wypytuje przyjaciółkę o swoją matkę. Okińczycowa nie potrafi pomóc Ewie, wyjaśnia, że w tamtym czasie miała zaledwie sześć lat i nie bardzo interesowały jej sprawy dorosłych, rozumie jednak jej poruszenie, to szok dowiedzieć się po latach, że matka była Żydówką, na dodatek dzieckiem, które cudem uniknęło śmierci i już od kołyski było znienawidzone. Ewa wciąż nie jest do końca pewna, że jej matka nie była córką Przełęckich, myśli jednak, że już chyba nigdy nie dowie się prawdy. Roztrzęsiona Renata z niecierpliwością wyczekuje powrotu Ewy, kiedy do domu wraca je pasierbica dzieli się z nią szalonymi zamiarami Kamili, mówi, że bezskutecznie próbowała wyrwać córce pistolet. Ewa uważa, że to niedorzeczność, niby dlaczego Kamila chciałaby zabić Adama? Piotruś wtrąca, że to może być prawda, ujawnia, że był dzisiaj nad Wisłą i podsłuchał rozmowę Kamili z Cyganką, mówi, że ciotka próbowała uzyskać od wróżki truciznę, ale ta nie chciała jej dać, powiedziała, że na miłość już jej dała, ale Adam i tak jej nie pokochał. Renata twierdzi, że Kamila oszalała, ubzdurała sobie, że Adam ją kocha, otumaniła go jakimś świństwem i wydawało się jej Bóg wie co, a teraz odtrącona postanowiła się zemścić, złowrogim głosem oświadcza, że jej córka gotowa jest spełnić swoją groźbę i zastrzelić Rozdrażewskiego. Poruszona Ewa prosi Renatę by zaopiekowała się Piotrusiem dopóki Magda nie wróci do domu, sama zaś gna na ratunek Adamowi. Ewa udaje się do "Pulp Fiction", dowiedziawszy się tam, iż Adam pojechał do Rozdrażewa telefonicznie prosi Michała o pomoc, chce by Nowicki natychmiast ją tam zawiózł, każda chwila jest droga, Adam bowiem jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Kamila dojeżdża już do Rozdrażewa, od sołtysa dowiaduje się, że Adam bawi w leśniczówce u Wahutasów, Kłosówna w tamtą stronę kieruje swoje kroki. Niemal w tym samym czasie do wsi zbliżają się już Ewa i Michał. Ewa przypomina sobie chwile, kiedy to Adam po raz pierwszy przywiózł ją do leśniczówki i kiedy to poznała Wahutasów. Tymczasem Adam przy ognisku rozmawia z Marianną i Antonim, mówi, że jeszcze do wczoraj myślał, że zostanie w Rozdrażewie, ale teraz chce stąd jak najszybciej wyjechać, z tym miejscem wiąże się bowiem zbyt dużo złych wspomnień. Antoni rozumie rozgoryczenie Adama, ale przecież musi się on wziąć w garść, całe życie przed nim. Za chwilę przy ognisku pojawia się Kamila, zdziwiony Adam pyta ją co tutaj robi, ta jednak wyjmuje pistolet i kieruje lufę w stronę Rozdrażewskiego mówi, że jeśli myślał że z nią można jak z pierwszą lepszą to się mylił. Adam prosi Kamilę by się uspokoiła, mówi, że nigdy nic jej nie obiecywał, sama sobie wszystko wymyśliła, nic nigdy ich nie łączyło. Kamila z wolna zbliża się do Adama cały czas celując w niego pistoletem, mówi, że nigdy nikogo tak nie kochała jak jego, ale on nie jest zdolny do prawdziwe miłości, więc tacy jak on nie powinni chodzić po świecie. W tym momencie podbiega Ewa, błaga Kamilę by nie robiła głupstw, ale jest już za późno, pada strzał. Ewa własnym ciałem zasłania Adama w konsekwencji czego to ona zostaje postrzelona, ranna osuwa się na ziemię. Antoni obezwładnia rozwścieczoną Kamilę, a Adam bierze Ewę na ręce i zanosi do samochodu, potem wraz z Michałem odwożą ją do szpitala. Nowicki nie czekając na interwencję pielęgniarki sam sprowadza lekarza do Izby Przyjęć, ten stwierdzając u pacjentki ranę postrzałową uprzedza, że będzie musiał zawiadomić prokuratora. Michał i Adam zgodnie twierdzą, że wiedzą kto postrzelił Ewę i dlaczego to zrobił. Lekarz zabiera ranną Ewę na salę operacyjną i rozpoczyna ciężki zabieg wydostania kuli i zatamowania krwawienia. Tymczasem w Rozdrażewie pogotowie ratunkowe zabiera skrępowaną kaftanem bezpieczeństwa Kamilę do szpitala psychiatrycznego. Marianna i Antoni wracają do leśniczówki, są bardzo przejęci wydarzeniami tej nocy. Antoni przez okno dostrzega łunę, to płonie chata starego Wernera. Przed palącym się domem stoi przerażona Maria, to ona wznieciła ogień, teraz wpatruje się w gorejącą chatę, w której płonie jej syn Bogdan. Sprawiedliwości stało się zadość, Bogdan zginął tak samo jak i jego ojciec.

Odcinek 187

Michał i Adam siedzą na szpitalnym korytarzu i czekają na wynik operacji Ewy, która trwa już niemal trzy godziny. Po chwili w szpitalu pojawiają się zaalarmowani Magda, Piotruś i Renata, chcą wiedzieć co się dzieje z Ewą, ale jak dotąd nikt nie potrafi udzielić jasnej odpowiedzi na ich pytania. Piotruś chce wiedzieć czy to prawda, że Kamila strzelała do mamy. Adam przysiadając na ławce mówi, że to niezupełnie tak, Kamila strzelała do niego, a Ewa własną piersią osłoniła go przed kulą. Za chwilę z sali operacyjnej wychodzi lekarz, mówi, że zrobił wszystko co było w jego mocy, dodaje, że to była bardzo poważna rana, kula bowiem naruszyła osierdzie i aortę, najbliższe godziny przyniosą odpowiedzieć czy operacja się udała, teraz mogą tylko czekać. Lekarz patrząc na Adama i Michała pyta, który z nich jest mężem pacjentki. Nowicki wyjaśnia, że Ewa jest rozwiedziona, ale on miał się z nią wkrótce pobrać. Lekarz prosi by Nowicki zostawił swoje dane pielęgniarce oddziałowej i wraz z innymi udał się na spoczynek, jest już późno i nie ma sensu by tu siedzieli. Adam udaje się do kościoła i cała noc modli się o ocalenie Ewy. Nad ranem skupionego na modlitwie Rozdrażewskiego zastaje tutejszy ksiądz, pyta czy mógłby mu w czymś pomóc, Adam odpowiada, że tylko Bóg może jej pomóc, jeśli w ogóle istnieje. Ksiądz pyta Adama za kogo tak żarliwie się modli, ten odpowiada, że za kobietę, której niesłusznie przestał ufać, którą zdradził i którą bardzo kocha, ona teraz umiera, a on nie potrafi jej pomóc. Ksiądz przyłącza się do modlitwy. Za chwilę do kościoła wchodzi Michał, komunikuje Adamowi, że kryzys minął, Ewa odzyskała przytomność, jej stan się ustabilizował i nie grozi jej już żadne niebezpieczeństwo. Rozdrażewski chce natychmiast jechać do szpitala, nie słucha Nowickiego, który mówi, że i tak nikt go nie wpuści do Ewy, Rozdrażewski jest pewny że jemu się uda. Ksiądz prosi Michała by pobiegł za Adamem, bo gotów on jeszcze wpaść pod samochód. Przed budynkiem szpitala Michał proponuje Adamowi by sam poszedł do Ewy, tak będzie lepiej, mają sobie wiele do powiedzenia, ona jego i tylko jego chce widzieć. Adam biegnie do Ewy, a przed szpital zajeżdża Zosia, która przybyła tu wraz ze swoją przyjaciółką. Zosia chce się zobaczyć z Ewą, Michał ją powstrzymuje, nie wpuszczą jej, z chorą może zobaczyć się tylko Adam, bo i tak nie ma na świecie takiej siły, która mogłaby go powstrzymać. Zosia jest nieco zdziwiona słowami Nowickiego, przecież wie, iż on i Ewa mieli zamiar się pobrać. Michał przyznaje się, że był dla Ewy kimś w rodzaju koła ratunkowego, choć chciał wierzyć, że jest inaczej, ale nie mylił się, Ewa kocha tylko Adama. Michał poznaje wreszcie przyjaciółkę Zosi, Joannę Stawską, konserwatora sztuki. Pomiędzy Joanną i Michałem od pierwszej chwili nawiązuje się nić sympatii. Tymczasem Adamowi udaje się przekonać ordynatora by wpuścił go do Ewy, teraz siedzi przy jej łóżku i trzymając ją za rękę prosi by o nic się nie martwiła, na pewno wszystko będzie dobrze, dziękuje jej też za to, że uratowała mu życie. Ewa gładząc Adama po twarzy prosi by tak nie mówił, gdyby Kamili się udało go zastrzelić to ona i tak by tego nie przeżyła. Adam całuje Ewę i nazywa ją swoją kochaną egoistką, potem wzajemnie wyznają sobie miłość.

Trzy miesiące później...

Kamila przebywa w zamkniętym szpitalu psychiatrycznym, wciąż jest w ciężkiej depresji niekiedy przeradzającej się w stany maniakalne, dziewczyna siedzi bez ruchu trzymając w ręku szczotkę do włosów. W szpitalu córkę odwiedza Renata, czule do niej przemawia, stara się ją pocieszyć, karmi, bo Kamila sama nie jest w stanie nic zrobić. Renata czesząc włosy Kamili mówi, że rozmawiała z doktorem Knopfem, który obiecał, że jeśli nadal będzie się grzecznie zachowywała to wkrótce odstawią jej leki, dodaje, że lekarz pytał ją czy ze sobą rozmawiają, potwierdziła, bo przecież one rozumieją się bez słów. Kamila w żaden sposób nie reaguje na słowa matki, nawet wtedy, kiedy Kamieńska przyznaje się, że napisała do Kłosa o tym całym nieszczęściu, bo on przecież nadal uważa Kamilę za swoją córkę. Renata wyznaje, że pomyślała sobie, że kupi mieszkanie gdzieś nieopodal szpitala, bo na Kościuszki nic już teraz po niej, tylko wszystkim zawadza, a wtedy jak już Kamilę stąd wypuszczą to mogłyby zamieszkać razem, dwa pokoje powinny im wystarczyć, zresztą na więcej jej nie stać, wszystko jej zabrali wtedy, kiedy chciała uciec, teraz jednak dziękuje Bogu, że tak się stało, bo kto by doglądał w szpitalu jej córkę. Renata mówi, że Bogdana złe do siebie zabrało, teraz przyjdzie i po nią, wie o tym, ale może do tego czasu uda się jej jeszcze zrobić coś dobrego na tym świecie, bo zła uczyniła już nazbyt wiele. Na plebanię przychodzą świadkowie na ślubie Adama i Ewy - Wiktor i Zosia, przynoszą wszystkie potrzebne dokumenty i obrączki. Ksiądz ma nadzieję, że dzisiejsza ceremonią się nie opóźni, bo czekają go jeszcze cztery inne śluby. Wiktor zapewnia, że jego przyjaciel Adam miał już w życiu różne przygody, ale dzisiaj na pewno wszystko będzie jak w zegarku, Zosia zaś dodaje, że to będzie taki cichy kameralny ślub. Wiktor i Zosia mają do księdza Pawła jeszcze jedną sprawę, mianowicie oni także chcieliby zawrzeć związek małżeński. Ksiądz wyznacza termin za cztery tygodnie, pyta też, kto będzie im świadkował, Wiktor i Zosia zgodnie odpowiadają, że dzisiejsi nowożeńcy, już im to obiecali. Kiedy Wiktor i Zosia po załatwieniu wszelkich formalności wychodzą na kościelny dziedziniec ze zdumieniem stwierdzają, że na ten rzekomo skromny i kameralny ślub zjechał tłum gości oraz żądnych sensacji dziennikarzy i fotoreporterów. Melania nie kryje łez wzruszenia, wspomina poprzedni ślub Adama i stwierdza, że teraz zachowuje się on zupełnie inaczej, po prostu jest szczęśliwy. Karol prosi żonę by nawet nie wspominała mu tamtego ślubu, na szczęście jednak Watykan unieważnił tamto małżeństwo i dzięki Bogu decyzja przyszła na czas. Wśród tłumu gości Melania dostrzega Monikę. Karol jest oburzony, nie rozumie jak Wilczyńska miała czelność tutaj przyjść, ma nadzieję, że ta dziewczyna nie wywoła tu jakiegoś nowego skandalu. Do Moniki podchodzi fotograf Bartek, pyta ją co tutaj robi. Monika odpowiada, że każdy chce zobaczyć jak wygląda prawdziwe szczęście, choćby cudze. Bartek pyta Wilczyńską czy to prawda, że dostała główną rolę w jakimś serialu, dziewczyna to potwierdza, dodaje że zarobi trochę forsy, udzieli kilku wywiadów, zauważa że kiedyś myślała że właśnie tak wygląda szczęście, a teraz takim jak on mówi by uważali o czym marzą, bo to może się spełnić a przy okazji zapłaciła za to ogromną cenę. Na ceremonii ślubnej pojawia się także Krysia Bednarczyk, która czuje się już znacznie lepiej. Krystyna przez chwilę rozmawia z Olczykami, potem proponuje by weszli już do kościoła, nie wypada się spóźnić na ślub człowieka, który uratował jej życie. Przed kościołem pojawia się także Joanna, która przyjechała tu w towarzystwie Michała, jak się okazuje jej narzeczonego. Tymczasem Ewa czyni ostatnie przygotowania do zaślubin, w śnieżnobiałej sukni wygląda naprawdę przepięknie, Magda jednak stwierdza, że na szyi matki brakuje jakiegoś kosztownego drobiazgu. Ewa sięga do szkatułki ze swoją biżuterią i wyciąga stamtąd srebrny wisiorek w kształcie połowy jabłka, mówi, że dostała go od swojej mamy jeszcze w dzieciństwie i dopiero teraz sobie o nim przypomniała. Ewa nagle pyta o wiązankę ślubną, przecież zapomnieli jej zamówić. Piotruś uspokaja matkę, jest pewny, że Adam ją przyniesie. I rzeczywiście, za chwilę pojawia się Rozdrażewski z rzeczonym ślubnym bukietem, wręcza też Ewie akt własności kamienicy przy ulicy Kościuszki, ta kamienica przecież należała do niej i Kamili na długo zanim oni się poznali, chce więc by tak nadal zostało. Ewa czuje się zawstydzona tym gestem Adama, ten mówi, że zrobił to dlatego że ją kocha. Piotruś proponuje by wreszcie pojechali do kościoła, bo jeszcze gotowi są spóźnić się na własny ślub. Tymczasem przed kościołem Karol niecierpliwi się już z powodu nieobecności pary młodej, zauważa, że zgodnie z tradycją Adam powinien tu czekać na swoją przyszłą żonę. Małgorzata uspokaja Laudańskiego, uważa, że Adam postępuje właściwie, kto niby ma poprowadzić Ewę do ołtarza jak nie on, przecież jej rodzice już dawno nie żyją. Stojący obok Antoni pyta o Renatę, Okińczycowa wyjaśnia, że Kamieńskiej teraz czas upływa na wizytach u córki zamkniętej w szpitalu psychiatrycznym, Kamila jest bowiem niebezpieczna dla otoczenia. Marianna strofuje męża, wciąż jest zazdrosna o Renatę. Po chwili pod kościół zajeżdża tak długo wyczekiwana para młoda. Adam i Ewa dostojnym krokiem przestępują próg świątyni, wszyscy goście patrzą na nich z podziwem. W ostatniej chwili pojawia się i Renata, na którą natychmiast z fleszami aparatów fotograficznych rzucają się reporterzy. Kamieńska nie kryje niezadowolenia z tego faktu, zauważa, że przez takich jak oni młodzi mieli już wystarczająco dużo kłopotów, dodaje, że jakby złapała tego, co robił do gazet zdjęcia Adamowi i Ewie to dałaby mu popalić, dziesięć razy by się zastanowił zanim nacisnąłby spust flesza. Bartek odchodzi nieco skruszony, ze swoim kolegą dzieli się spostrzeżeniem, że na tym ślubie brakuje mu Iwony, ona przecież nie odpuszcza takich okazji, a teraz Bóg jeden wie, co się z nią dzieje. Tymczasem Iwona jest więziona i przesłuchiwana przez ludzi senior Jose, który bezskutecznie próbuje się dowiedzieć gdzie jest zawartość ze skrytki z pałacu w Rozdrażewie. Skatowana Rudecka wyznaje, że w skrytce pod schodami nic nie było, ale Jose jej nie wierzy, daje dziennikarce jeszcze dziesięć minut na wyjawienie gdzie ukryła skarb Złotobramskich. Kiedy senior Jose i jego ludzie wychodzą Iwona próbuje wzywać pomocy, ale niestety, nikt jej nie słyszy. Rozpoczyna się ceremonia zaślubin Adama i Ewy, młodzi za księdzem powtarzają słowa małżeńskiej przysięgi, potem wymieniają się obrączkami symbolizującymi akt zawarcia przez nich związku małżeńskiego. Po krótkiej modlitwie Adam i Ewa już jako małżeństwo w takt "Marsza Weselnego" Mendelssohna wychodzą przed świątynię gdzie przyjmują życzenia i gratulacje. Karol przeprasza za wszystko złe, co uczynił zarówno Adamowi jak i Ewie, Małgorzata zaś przyznaje, że zawsze wierzyła, iż ona i on są dla siebie stworzeni. Michał nie bardzo wie co powiedzieć, przecież to on miał stanąć u boku Ewy zamiast Adama, jednak życie ułożyło inny scenariusz, dlatego też życzy Ewie by była szczęśliwa, bo zasługuje na wszystko co najlepsze, Adama zaś raz jeszcze przestrzega by nie skrzywdził swojej żony, bo w przeciwnym razie będzie miał z nim do czynienia. Ewa prosi Joannę by była dobra dla Michała, bo on na to naprawdę zasługuje. Renata gratulując młodej parze, ze wzruszeniem zauważa, że różnie to między nimi bywało, ale na szczęście wszystko bardzo dobrze się skończyło. Szczególnym akcentem są gratulacje od nieznajomego mężczyzny, który wręcza parze młodej w prezencie obraz, który niegdyś Adam za śmiesznie niską cenę sprzedał Zbigniewowi Zdrojewskiemu, teraz dzieło to jest podarunkiem od jego syna Czarka. Na ślubie obecny jest też dyrektor Chrupek, który gratuluje potem Magdzie zdania matury, pyta też co teraz zamierza. Magda przyznaje, że jedzie wraz z kolegą do Rwandy opiekować się dziećmi, które na wojnie straciły rodziców, ma nadzieję, że wytrzyma, chce pomagać innym, już dosyć złego narobiła. Kola wtrąca, że najpierw czeka ich półroczny kurs w Danii, dopiero potem mogą jechać do Afryki. Do Magdy i Koli podchodzi też Jacek. Chłopak wyzwolił się już z nałogu narkomanii i sprzedaje teraz oprogramowania komputerowe, jest zupełnie innym człowiekiem. Kola i Jacek są w stosunku do siebie bardzo nieufni, oboje chyba są nieco zazdrośni o Magdę. Adam obwieszcza wszystkim zebranym, że ich dzisiejsi świadkowie - Zosia i Wiktor także podjęli decyzję o zawarciu związku małżeńskiego. Tłum wiwatuje na cześć nowej młodej pary, a Adam gratuluje Wiktorowi wyboru. Korcz zauważa, że wrócili razem z dalekiej podróży, ale najważniejsze, że wysiedli na właściwej stacji. Magda żegna się z matką i bratem, za kilka dni wyjeżdża bowiem do Danii a potem do Rwandy, prosi też Adama by opiekował się mamą. Adam i Ewa dziękują wszystkim gościom za tak liczne przybycie, potem wsiadają do limuzyny i odjeżdżają do domu. Nazajutrz młodzi państwo Rozdrażewscy wraz z Piotrusiem przybywają do Rozdrażewa, gdzie w progu pałacu wita ich Dudziński trzymający w rękach drzewko. Dudek mówi, że w rodzinie Rozdrażewskich jest taka tradycja, że każdy z żeniących się ma obowiązek zasadzić w parkowej alei swoje drzewo, tak więc teraz pora na Adama. Dudziński prowadzi Rozdrażewskiego w miejsce, w którym powinno stanąć jego drzewo. Adam kopiąc dół natrafia na jakąś skrzynię, w środku odnajdują klejnoty i jakieś dokumenty, okazuje się, że to ten ów tajemniczy skarb Złotobramskich. W środku Adam znajduje list od ojca, który miał nadzieję, że jego syn kiedyś się ożeni i zgodnie z rodzinną tradycją zasadzi swoje drzewo, dlatego też w tym miejscu ukrył skrzynię ze skarbem. W liście Zygmunt przyznaje, że zmienił miejsce ukrycia skarbu, bo przestał ufać ogrodnikowi Wernerowi, który wcześniej pomagał mu wymurować schowek w podziemiach Rozdrażewskiego pałacu. Zygmunt nadmienia też, że nigdy nie udało mu się odnaleźć córki Maurycego Złotobramskiego, do której należy ten skarb, pisze, że nigdy nie dotarła ona do Kamieńskich, ma jednak nadzieję, że przechował ją kto inny. W skrzyni Piotruś znajduje wisiorek w kształcie połowy jabłka, to taki sam klejnot, jaki Ewa ma na szyi. Okazuje się, że te dwie połowy jabłka pasują do siebie idealnie, teraz już nikt nie ma wątpliwości, że to Ewa jest prawdziwą wnuczką Maurycego Złotobramskiego. Te dwie połowy jabłka to także symbol, że Adam i Ewa pasują do siebie idealnie, w końcu przecież byli sobie przeznaczeni......

 

Strona główna
Ciekawostki
Biografia
Zdjęcia
Piosenki
Imprezy
Virtual Life
Sławni o Waldku
Adam i Ewa
Pamiętniki
Inne
Linki
O autorze
Forum
Wiersze
Księga gości