ADAM I EWA

W tym dziale znajdują się szczegółowe opisy wszystkich odcinków serialu pt. "Adam i Ewa", w którym jedną z głównych ról zagrał Waldek. Streszczenia te nadesłała Aga, za co Jej bardzo serdecznie dziękuję :))

 1 2 3 4 5 6 7 8 9

Odcinek 121

  Do zrozpaczonej Magdy przybiega Czarek, pociesza dziewczynę, stara się ukoić jej stargane nerwy, podejrzewa że to wszystko przez Adama, zapewnia że już nic jej nie grozi. Tymczasem Adam stara się udowodnić Ewie że stary Werner jest dziadkiem jej męża, przekonuje że Antoni go zna, dziwi się że ona nic o tym nie wie, myślał że tylko nie chce mu o tym powiedzieć. Ewa nie może pojąć dlaczego mąż przez tyle lat ją oszukiwał utrzymując że nie ma żadnej rodziny i wychował się w Domu Dziecka. Adam proponuje by już o tym nie myślała, mają teraz swoje święto, więc lepiej żeby się kochali. Stanisław podejrzewa że Adam chce uciec z Polski z fałszywym paszportem, Karol jego domysły uznaje za absurd, mniema że w głowie już mu się poprzewracało ze zmęczenia. Rankiem następnego dnia Adam telefonuje do domu, zapewnia że nigdzie nie uciekł, jak wieczorem wróci to wszystko wyjaśni, chce też poważnie porozmawiać z Moniką, ma nadzieję że się dogadają. Czarek całą noc czuwa przy łóżku Magdy, nad ranem wychodzi zostawiając kartkę że wróci popołudniu. Adam i Ewa rozkoszują się swoją miłością, cieszą się że nadszedł koniec męczących nieporozumień i znów nastały dla nich chwile pełne radości i szczęścia, planują wspólną przyszłość, postanawiają już nigdy się nie rozstawać, jak już oboje będą wolni to się pobiorą. Monika poleca ojcu zadzwonić do redaktora Szczygła i odkręcić odwołanie jej udziału w programie "Na każdy temat". Stanisław wzbrania się przed tym, jednak telefonuje do dziennikarza i wyjaśnia nieporozumienie. Czarek po powrocie do domu przyznaje się ojcu że w nocy był u Magdy, dodaje że nie ma prawa mu tego zabronić, nie chce też by bezpodstawnie oskarżał mecenasa Wernera tylko dlatego że jest od niego lepszy w interesach, prosi by nie oczerniał ludzi tylko dlatego że musi im czasem za coś dziękować. Zdrojewski pragnie porozmawiać z synem, ten nie ma jednak na to najmniejszej ochoty, w ostrym tonie oświadcza że ojciec nie będzie mu już nigdy więcej dyktował jak ma żyć. Biznesman przekłada rozmowę na czas kiedy Czarek wróci ze szkoły. Adam I Ewa udają się na spacer do lasu, ona wyraża pragnienie by kiedyś móc zamieszkać w leśniczówce, nic innego do szczęścia nie jest jej potrzebne, on zapewnia że to chyba da się załatwić, potem zabiera Ewę na wycieczkę rowerową do jego rodowej posiadłości w Rozdrażewie.

Odcinek 122

Adam oznajmia Ewie, że zaraz po powrocie powie Monice o rozwodzie, dodaje że niczego się nie obawia, najważniejsze że ona jest znowu z nim, kiedy są razem to nic złego nie może ich spotkać, choć jest przekonany że na drodze ku ich szczęściu czeka jeszcze wiele przeszkód, czuje jednak w sobie taką siłę, która zdoła je wszystkie pokonać. Już przed pałacem Adam oświadcza Ewie że pragnie odzyskać dawny majątek Rozdrażewskich, wyremontować rodową posiadłość i zamieszkać w niej razem z nią. Kiedy tak Adam i Ewa rozmawiają o swoich planach i dziejach posiadłości rodu Rozdrażewskich z wnętrza pałacu dobiega ich dziwny hałas, za chwilę przez okno wychodzi starszy mężczyzna. Staruszek ów rozpoznaje Adama, mówi że był świadkiem na ślubie jego ojca, a nazywa się Jan Dudziński. Podczas rozmowy przy piwie Dudek ujawnia że ma plany pałacu, a w jego wnętrzach szukał majątku, który w czasie wojny dziadek Adama przyjął od kogoś na przechowanie, ten ktoś później najprawdopodobniej zginął w warszawskim getcie. Majątek ów był pilnie strzeżony przez dziadka Teofila, a potem przez ojca Adama - Zygmunta, dziadek z pomocą starego Wernera wybudował nań specjalną kryjówkę, potem jednak przeniósł skarb, bo z jakichś powodów przestał ufać swojemu ogrodnikowi. Dudek składa Adamowi propozycję, za pomoc w odnalezieniu skarbu chce dostać 15% jego wartości. Adam zgadza się na tę propozycję, choć tak naprawdę nie traktuje jej poważnie. Już po powrocie do leśniczówki Adam opowiada Ewie o aresztowaniu dziadka Teofila za rzekome kontakty z AK i londyńskim podziemiem, mówi że zadenuncjował go jeden z aktywistów ZMP, z którym dziadek często dyskutował, potem przyjechał on do pałacu i pomagał wywozić wszystko co cenne - obrazy, meble, książki. Adam zauważa że Ewa przeżyła podobną historię, jej rodzinie też przecież odebrano kamienicę, jest pewny że to właśnie ona sfałszowała podpis ojca pod pełnomocnictwem sprzedaży nieruchomości. Ewa kategorycznie zaprzecza. Adam w jednej chwili rozumie że to Bogdan był sprawcą fałszerstwa, uważa że jest on mistrzem knucia wszelkiego rodzaju intryg, zapewnia Ewę że w dniu ślubu otrzyma od niego taki prezent jakiego nigdy by się nie spodziewała. Wieczorem Adam i Ewa opuszczają Rozdrażewo i ruszają w powrotną drogę do Warszawy, oboje czują się jakby zaraz mieli skoczyć na głęboką wodę, muszą wziąć tylko głęboki oddech a wszystko będzie dobrze.

Odcinek 123

Iwona i Bogdan oglądają dokumenty znalezione w domu starego Wernera, dziennikarka szczególnie uważnie przegląda plany pałacu, ona przecież wie o ukrytym w nim skarbie. Bogdan przypuszczenia Iwony uznaje za dziecinadę, nie chce by dręczyła go pytaniami o Rozdrażewo, chciałby by to wszystko raz na zawsze trafił szlag. Iwona prosi kochanka, aby ją zawiózł do Rozdrażewa, chce osobiście zobaczyć pałac. Do Milagros kolejny raz telefonuje tajemniczy Jose, wypytuje o Adama. Milagros zapewnia że wszystko jest pod kontrolą, cały czas przygotowuje grunt, ale póki co Rozdrażewski siedzi w areszcie, prosi o jeszcze trochę cierpliwości, szybko kończy rozmowę gdy do jej samochodu zbliża się zaaferowany kłopotami wychowawczymi Zdrojewski, proponuje mu konną przejażdżkę, to najlepsze lekarstwo na wszelkie troski. Monika zgłasza się do programu "Na każdy temat", przeprasza redaktora Szczygła za kłopoty związane z jej udziałem w talk-show, potem poznaje Sabinę, kobietę, która ma wystąpić bezpośrednio przed nią, a opowiadać będzie o swoich dziewięciu mężach. Adam i Ewa wracają do Warszawy. Wernerowa wciąż zastanawia się jak odzyskać zaufanie córki, nie wie czy potrafi jej to wszystko wytłumaczyć, ale Magda musi wreszcie zrozumieć jaką krzywdę wyrządziła zarówno jej jak i Adamowi, co zrobić by uwolnić ją od wpływu ojca. Adam jest zdania że może to zrobić tylko Jacek, on doskonale wie kto dał mu pieniądze, może jemu Magda by uwierzyła, szkopuł tylko w tym że on przebywa teraz w więziennym szpitalu i trudno będzie się z nim skontaktować. Rozdrażewski wspomina że poznał matkę Jacka, właścicielkę dyskoteki "Pulp Fiction", poszedł tam, bo chłopak go o to błagał, mówił że matka jest jedyną osobą, która może go wyciągnąć z aresztu, jednak Jola odmówiła pomocy synowi. Ewa uważa że powinna osobiście porozmawiać z Jolą, może jej uda się ją przekonać by pomogła Jackowi. Rozpromieniona Ewa wraca do domu, Renata przygląda się jej znacząco, zastanawia się co też wprawiło ją w taki szampański nastrój. Ewa zagląda do pokoju Piotrusia, chłopiec pisze wypracowanie o swoim najlepszym przyjacielu, bohaterem jego pracy jest Adam. Ewa ze wzruszeniem czyta wypracowanie syna, potem oznajmia że nie zabrania mu już spotykać się z Rozdrażewskim, wyznaje że odbyła z nim bardzo długą rozmowę i zrozumiała że to wspaniały człowiek, cieszy się że tylko jej syn nie zwątpił w jego uczciwość. Piotruś nie kryje swojego zdumienia i radości ze słów matki. Renata i Kamila oglądają w telewizji talk-show "Na każdy temat". Kamieńska jest zgorszona wywiadem z Sabiną, nie wie po co pokazują babę, która miała dziewięciu mężów. Kamila złośliwie wypomina matce że ona też do świętych nie należy, od niej mąż też uciekł. Renata zaprzecza, Kłos wcale od niej nie uciekł, tylko oboje zadecydowali że będzie lepiej jak się rozstaną. Do domu wraca wreszcie Adam, oburzony Stanisław udziela zięciowi ostrej reprymendy, Karol też nie szczędzi siostrzeńcowi wymówek, obaj żądają wyjaśnień, chcą wiedzieć gdzie był i co robił. Adam nie zamierza się z niczego tłumaczyć, w sprawie aresztowania też nie ma nic do powiedzenia, uważa że jest niewinny, ma nadzieję że sąd też tak orzeknie, o ile w ogóle dojdzie do jakiegokolwiek procesu.

Odcinek 124

Ewa odwiedza Małgorzatę by podzielić się z nią swoim szczęściem, mówi że nie pamięta już kiedy było jej tak lekko na sercu, opowiada jak to Adam ją porwał, pobycie w Rozdrażewie i wspólnych planach na przyszłość. Okińczycowa sceptycznie odnosi się do planów zakochanych, przypomina że Ewa jest mężatką, a Adam ma z Moniką ślub kościelny. Ewa zaczyna się denerwować, uważa że Małgorzata robi niepotrzebne problemy, przypomina że kiedyś sama usiłowała ich swatać, a teraz, kiedy wszystko nareszcie zaczęło się układać, kiedy zbliżają się do siebie to zamiast się cieszyć wynajduje jakieś komplikacje. Małgorzata zaprzecza jakoby mnożyła problemy, próbuje jej tylko uświadomić że te komplikacje są i nie można o nich zapominać tylko dlatego że tak jest wygodnie. Te słowa dają Ewie dużo do myślenia. Tymczasem Melania uspokaja zdenerwowanego Adama, prosi by wyjaśnił im o co chodzi z tym posądzeniem o gwałt. Adam oświadcza że padł ofiarą nieporozumienia, jednak na razie nic więcej na ten temat nie powie dopóki nie porozmawia z Moniką. Janina ma nadzieję że jest tak jak mówi zięć, bo jak do tej pory to wszystko wskazuje na to że to jej córka padła ofiarą nieporozumienia wychodząc za niego za mąż, Stanisław dodaje że Moniki nie ma w domu, bo załatwia jego sprawy, potem włącza telewizor. Adam nie bardzo rozumie o co chodzi. W telewizji redaktor Szczygieł rozmawia z Sabiną, Melania jest zdegustowana tym wywiadem, co może ją obchodzić że bohaterka programu miała dziewięciu mężów. Za chwilę redaktor Szczygieł przedstawia swojego następnego gościa - Monikę Rozdrażewską. Adam jest zaskoczony widokiem żony w telewizji. Monika opowiada o swojej walce o uczucia Adama, mówi że ślub wcale nie oznacza końca starań o względy mężczyzny, wręcz przeciwnie, to dopiero początek. Monika odnosi się do sprawy oskarżenia Adama o próbę gwałtu, nieugięcie stoi po stronie męża i przekonuje że oskarżenie jej małżonka jest podłym oszczerstwem, zapewnia że wkrótce wszystko się wyjaśni i Adam zostanie oczyszczony z zarzutów, dowodzi że ta cała afera to zemsta ludzi którym nie podoba się że Rozdrażewski wybrał właśnie ją, jest pewna że jeszcze nie raz będą próbowali zdyskredytować go w oczach jej i społeczeństwa, mniema że niektórzy będą chcieli wykorzystać fakt że straciła dziecko by ich rozłączyć, mogą sugerować że poddała się aborcji, potem zwraca się bezpośrednio do Adama, chce by wiedział że wszystko mu wybaczyła, że wierzy tylko jemu i chce by on ufał jej tak jak ona jemu zaufała, wyznaje że bardzo go kocha. Cała rodzina jest wzruszona lojalną postawą Moniki, która wspiera męża w trudnych chwilach, na pewno nie ma na świecie takiego adwokata, który by wygłosił tak przepiękną mowę obrończą. Adam milczy, jest skonsternowany i nie wie, co ma zrobić wobec zaistniałej sytuacji, przecież miał powiedzieć Monice o rozwodzie, ale jej wywiad w telewizji diametralnie wszystko zmienił. Talk-show "Na każdy temat" oglądają też Ewa, Renata i Kamila. Ewa czuje się nieswojo kiedy Rozdrażewska mówi o swojej miłości do męża. Kamila jest zdania że Monika jest bardzo zakłamana, a ten wywiad to jedna wielka blaga, ona przecież jest zupełnie inna, w rzeczywistości całkowicie inaczej się zachowuje, jest fałszywa podobnie jak i Renata. Kamila wyznaje Ewie że Monika usunęła ciążę. Ewa nie chce w to uwierzyć, sama też nie przepada za Moniką, ale nie wolno w ten sposób oczerniać człowieka. Kamila ujawnia fakt, że sama zaprowadziła Monikę do ginekologa na zabieg, ma na to świadka, Renatę, która załatwiła wizytę u lekarza. Kamieńska milczy, potem wstaje i wychodzi z pokoju, chce by dać jej święty spokój. Ewa jest przerażona tym co usłyszała, uświadamia sobie że wszystko mogło potoczyć się zupełnie inaczej. Tymczasem Laudańscy i Wilczyńscy opijają medialny sukces Moniki, kiedy do domu wraca młoda Rozdrażewska gratulacji nie ma końca. Monika chce jednak najpierw porozmawiać z Adamem, udaje się do pokoju gdzie ten bije się z własnymi myślami. Monika zapewnia męża że bardzo się za nim stęskniła, wspomina też ich ostatnią rozmowę telefoniczną, pyta o czym chciał z nią porozmawiać.

Odcinek 125

Monika pyta Adama dlaczego Magda go oskarża, on jednak nie potrafi jej odpowiedzieć, mówi że przez cały czas kiedy siedział w areszcie zastanawiał się jak można zrobić komuś coś równie podłego, oni żądają od niego dowodów, ale on takowych nie ma, tylko swoje słowa. Monika czule głaszcząc męża zapewnia że ona mu wierzy, nie potrzebuje żadnych dowodów, a to wszystko co powiedziała w telewizji to prawda, a nie jakieś zagrywki. Adam dziękuje Monice za wsparcie, nie rozumie tylko dlaczego wspomniała o dziecku, czy ktokolwiek mógłby posądzić ją o przerwanie ciąży? Monika czuje się nieco zmieszana, mówi że chyba ją trochę poniosło, straciła panowanie nad sobą, ale nie wie o co ich jeszcze ludzie posądzą, są przecież tacy podli, zawistni, zapewne czeka ich jeszcze ciężki okres, potem próbuje pocałować męża, ten jednak odsuwa twarz. Adam wyznaje Monice że doszedł do wniosku że ich związek nie ma sensu, dlatego postanowił że muszą się rozstać. Monika milczy, na jej twarzy maluje się smutek, po chwili jednak znowu staje się sobą, reaguje impulsywnie, nazywa Adama podłym kłamcą, podejrzewa że znalazł sobie kolejną kochankę, przypomina że przysięgał jej przed ołtarzem wierność i uczciwość małżeńską. Adam mówi że ten ślub był największym błędem w jego życiu, ale przecież spodziewali się dziecka, teraz kiedy poroniła już nic ich nie łączy, nie chce więcej poświęcać się dla innych, musi wreszcie zadbać o siebie, dla niego decyzja o rozstaniu też była trudna, zwłaszcza dzisiaj, ale już ją podjął. Monika oświadcza że nigdy nie da mu rozwodu, Adam uświadamia żonie, że i tak od niej odejdzie, więc lepiej niech się dobrze nad tym zastanowi. Rozdrażewska mięknie, chce by wstrzymali się z wszelkimi decyzjami do czasu wyjaśnienia sprawy gwałtu, pragnie by ze względu na jej rodziców na razie nikomu nic nie mówili. Adam przystaje na te warunki. Tymczasem na dole nieświadomi niczego Laudańscy, Wilczyńscy i Wahutasowie świętują pojednanie Moniki i Adama, Antoni proponuje wznieść toast za młodą Rozdrażewską i jej odwagę. Ewa jest zdruzgotana wyznaniem Kamili, pyta Renatę czy to prawda o aborcji Moniki. Kamieńska potwierdza słowa córki, prosi Ewę by wybaczyła jej że zataiła prawdę. Ewa z trudem przebacza Renacie, mówi że potrafi docenić że się ostatnio tak bardzo zmieniła, może gdyby zawsze taka była to nie odczuwałaby tak braku matki, potem przytula płaczącą ze wzruszenia macochę do swego boku. Wieczorem Stanisław zachodzi jeszcze do pokoju córki, wciąż nie może wyjść z podziwu że jest taka cwana, tyle nakombinował się z tą sprawą, a ona za jednym zamachem załatwiła Kamilę z tym jej szantażem, a i Laudańscy ze szczęścia gotowi są ją nosić na rękach, jakby mogli to by jej tytuł szlachecki nadali, jest kontent że tak się wydarzenia potoczyły. Ewa przed wyjściem na spotkanie z Jolą rozwiewa wątpliwości Renaty że Adam próbował zgwałcić Magdę z rozpaczy, bo dowiedział się od kogoś o aborcji Moniki, ujawnia że spotkała się z nim i jest przekonana o jego niewinności, wszystko da się jeszcze wyjaśnić, musi tylko ,porozmawiać z Magdą, nie chce żadnego procesu i wyciągania brudów na publiczny widok, to zbyt poniżające i nikomu niepotrzebne. Renata pyta Ewę czy to wszystko znaczy że ona i Adam znowu są razem, jej milczenie jest dla niej potwierdzeniem tych przypuszczeń. Adam rozkłada sobie spanie na kanapie w salonie, Monika prosi by jednak nocował w ich sypialni, nie chce by ojciec czegokolwiek się domyślił, zapewnia mu absolutną nietykalność. Adam się nie zgadza, jest przekonany że teść już dawno śpi, oni też powinni, ale każde w innym łóżku. Melania budzi się w nocy, jest bardzo niespokojna, mimo że jest przekonana o niewinności Adama, co potwierdziły zresztą wróżby Małgorzaty to trapi ją przepowiednia Cyganki, wyznaje Karolowi że ona wie wszystko o Adamie, mówiła że on ma jakiegoś śmiertelnego wroga, na dodatek bliskiego krewnego.

Odcinek 126

  Stanisław wstaje w nocy by zrobić sobie drinka, w salonie natyka się na śpiącego tam Adama, jest zdumiony tym widokiem, podejrzewa że Monika się nań obraziła albo w więzieniu coś przykrego mu się przydarzyło. Adam zaprzecza domysłom teścia, wyjaśnia że jest zmęczony, dlatego śpi sam. Stanisław nie dowierza zięciowi, żąda by natychmiast wrócił do małżeńskiego łoża, denerwuje się kiedy Adam odmawia, grozi że za chwilę wyjdzie z siebie, zapomni o kulturze i rodzinnych więzach i po prostu da mu po pysku. Napiętą atmosferę rozładowuje Janina zwabiona hałasami dobiegającymi z salonu, uspokaja męża, wyjaśnia że Adam śpi osobno od dnia ślubu. Wilczyński nie kryje zdumienia, podejrzewa nawet że jego zięć jest homoseksualistą. W salonie pojawiają się rozbudzeni nocnymi hałasami Melania i Karol. Adam korzystając z okazji oznajmia wszystkim że nie kocha Moniki, a zatem ich małżeństwo nie ma przyszłości, dlatego postanowili się rozstać. Stanisław jest bardzo zdenerwowany taką postawą zięcia, postanawia niezwłocznie wyjechać, on swoją godność ma, Monika też nie zostanie tu ani chwili dłużej. Melania błaga Janinę by w jakiś sposób wpłynęła na decyzję Stanisława, ta uważa jednak że to marny trud, jak on sobie coś wbije do głowy to nikt nie jest w stanie go od tego odwieść. Ewa udaje się do dyskoteki "Pulp Fiction" by porozmawiać z jej właścicielką o Jacku i Magdzie, zapewnia Jolę że musi ją wysłuchać, bo jest jedyną osobą, która może jej pomóc. Zamroczony alkoholem Bogdan wyjawia Iwonie że widział się ze swoją matką, ona wbrew temu co dotychczas mówił żyje, jest jednak chora psychicznie i przebywa w zamkniętym zakładzie prowadzonym przez zakonnice. Iwona jest wielce zdumiona tym wyznaniem, pyta czy ktoś jeszcze o tym wie, Werner mówi że na razie nie, ale Ewa może się czegoś domyślać, ona zawsze wtyka nos w nie swoje sprawy. Magda rozmawia z Czarkiem o wydarzeniach jakie miały miejsce na Wybrzeżu, mówi że Adam chyba nie chciał jej zrobić nic złego, to wszystko chyba się jej tylko wydawało, była wtedy zupełnie roztrzęsiona, przecież całe jej życie nagle legło w gruzach, zawsze bezgranicznie ufała matce, a ona okazała się taka podła, całe to zdarzenie pamięta jak przez mgłę, tak jak się pamięta złe sny, teraz nie jest już niczego pewna, nie wie czy może wierzyć ojcu i Iwonie, oni są czasem tacy nieprawdziwi. Pomimo stanowczej decyzji Stanisława o wyjeździe, Monika postanawia zostać w Warszawie, już na zimno po otrząśnięciu się z pierwszych emocji zaczyna kalkulować ile może zyskać na rozwodzie z Adamem, będzie bardzo ważne kto kogo opuścił i z czyjej winy zostanie orzeczony rozpad ich małżeństwa. Po raz pierwszy chyba Stanisław przyznaje córce rację, jak już nici z tego związku to trzeba tego drania oskubać trochę z pieniędzy, za ich krzywdę. Karol prosi Adama do swojego gabinetu, chce wiedzieć gdzie był po wyjściu z aresztu. Adam ujawnia że był w Rozdrażewie razem z Ewą, chciał jej wszystko wytłumaczyć. Laudański jest załamany postępowaniem siostrzeńca, uważa że to jakaś wyrafinowana perwersja z jego strony zadawać się z matką swojej ofiary, to ohydne, nazywa Adama głupcem, potem oznajmia że nie widzi powodów dla których mieliby nadal mieszkać pod wspólnym dachem, daje mu trzy dni na opuszczenie jego domu, potem nie chce go więcej widzieć na oczy.

Odcinek 127

Ewa w klubie "Pulp Fiction" rozmawia z jego właścicielką Jolą, także matką Jacka, prosi by pomogła jej uwolnić go z więzienia, bo tylko doprowadzając do konfrontacji Jacka i Magdy może odzyskać zaufanie córki. Jola uważa iż dla wszystkich będzie lepiej jeśli Jacek pozostanie w więzieniu, tam nikomu nie zrobi krzywdy. Ewa nie może pojąć dlaczego Jola nie chce pomóc swojemu dziecku, kobieta po wypiciu kilku szklaneczek whisky opowiada Wernerowej tragiczną historię swojego życia, Jacek był owocem jej pierwszej wielkiej miłości, jednak jego ojciec jak dowiedział się że jest w ciąży to uciekł i nigdy więcej się nie pokazał, potem poznała innego mężczyznę, Artura, wyszła za mąż, urodziła drugiego syna, Roberta, o którego Jacek od samego początku był bardzo zazdrosny, wręcz go nienawidził, bił, tyranizował, aż wreszcie go zabił. Ewa jest porażona tą opowieścią Joli i ostrzeżeniem że Jacek wciąż jest groźny, dlatego powinna nieustannie strzec Magdy. Tymczasem Jacek w więziennym szpitalu zmaga się z potwornymi bólami będącymi skutkiem ubocznym detoksykacji, wręcz błaga pielęgniarkę o jakikolwiek środek przeciwbólowy, ta jednak odmawia argumentując że wtedy całe odtrucie diabli by wzięli, jedyny sposób na ból to sen, aplikuje mu więc środki nasenne. Monika wyrzuca Adamowi że swoim nieodpowiedzialnym zachowaniem doprowadził że jej rodzice dowiedzieli się o ich małżeńskich problemach. Adam stanowczo oświadcza że nie ma zamiaru dłużej utrzymywać tej fikcji, nie chce być jej mężem, sam wie co jest dla niego dobre a co złe, wie jak ma postępować, chce sam decydować o swoim losie. Monika cynicznie przypomina Adamowi że ma z nią ślub kościelny, a takiegoż rozwodu nigdy nie dostanie, dodaje też że połowa jego majątku należy teraz do niej. Rozdrażewski rzuca by jak chce brała wszystko, byle szybko, jego to w ogóle nie interesuje. Rankiem Piotruś pokazuje Renacie swoje wypracowanie o Adamie, Kamieńska jest wielce zdziwiona jego treścią oraz zachowaniem Ewy, która od rana fruwa jak skowronek z wielką rześkością i uśmiechem na twarzy. Zachowaniem Ewy zdumiona jest też Kamila, na jej miejscu byłaby kompletnie załamana, dodaje że na wspomnienie wczorajszego telewizyjnego wystąpienia Moniki krew ją zalewa, jest przekonana że teraz Rozdrażewska owinie sobie Adama wokół małego palca. Renata ujawnia córce że Ewa spotkała się z Adamem i nie wyklucza że znowu są razem. Kamila nie może w to uwierzyć, jest wściekła, uważa że to niemożliwe by Adam po wczorajszym wystąpieniu Moniki wrócił do Ewy, to nie może być prawda. Renata próbuje uspokoić córkę, radzi by dała sobie wreszcie spokój z Rozdrażewskim i trzymała się swojego Wiktorka, to naprawdę dobry chłopak. Adam pojawia się w Agencji Reklamowej "Wikam", oświadcza Wiktorowi że skoro rozwiązują spółkę to należałoby się rozliczyć. Korcz przedstawia Rozdrażewskiemu katastrofalną sytuację firmy, zarzuca mu że swoją beztroską doprowadził ich na skraj bankructwa, oskarża Adama że zmarnował kilka lat jego ciężkiej pracy. Rozdrażewski oświadcza że postanowił założyć konkurencyjną firmę, żąda podziału majątku "Wikamu", nie zgadza się na spłatę w ratach, zresztą Korcza i tak teraz na to nie stać. Wilczyńscy próbują niepostrzeżenie opuścić gościnne progi Laudańskich, jednak im się to nie udaje, gospodarze nie chcą wypuścić gości bez pożegnania. Wiktor nie wyobraża sobie koegzystencji w jednym budynku dwóch firm o podobnym profilu, Adam nie widzi w tym nic złego, to bardzo zdrowa konkurencja. Za chwilę w "Wikamie" pojawia się Kamila, jest zaskoczona obecnością tu Adama, Wiktor tłumaczy że przyszedł on zabrać swoją połowę firmy.

Odcinek 128

Kamila próbuje przekonać Wiktora że nie można dopuścić by Adam stworzył w pomieszczeniach "Wikamu" konkurencyjną firmę, Rozdrażewski ma przecież zszarganą opinię i będą ich teraz źle kojarzyć. Korcz jest jednak bezradny, nie ma pieniędzy by spłacić byłego wspólnika, Kamila deklaruje że pożyczy mu sporną sumę. Do rozmowy wtrąca się Adam, mówi że nie zależy mu na spłacie, chce mieć Agencję, bo to miejsce kojarzy się kontrahentom z jego osobą, a nie zamierza zaczynać wszystkiego od nowa, poza tym ona nie ma tu nic do gadania. Kamila rzuca Adamowi w twarz słowa nienawiści. Po dwóch dniach nieobecności w galerii pojawia się Ewa, dowiaduje się że wystawa rzeźb starego Wernera jest szeroko komentowana w mediach, jest zachwycona entuzjastycznymi recenzjami krytyków oraz zaproszeniem na sympozjum do Sieny, lecz po chwili zastanowienia oświadcza że nie może tam pojechać, tłumaczy się nadmiarem obowiązków, nie może też dzieci zostawić samych. Michał zimno rzuca że Ewa może robić co chce, wybucha jednak kiedy ta pyta dlaczego tak ją traktuje, krzyczy że znikła tak nagle, nie dawała znaku życia i pewnie tak dobrze się bawiła że nie pomyślała nawet że on tutaj się o nią zamartwia. Ewa kaja się za swoje postępowanie, potem wyjawia Nowickiemu prawdę o rzeźbiarzu, mówi że Franciszek Werner jest najprawdopodobniej dziadkiem Bogdana, a jego córka Maria babcią Magdy i Piotra. Michał nie kryje zaskoczenia tymi rewelacjami, uważa że to nieprawdopodobna historia, nie rozumie dlaczego Bogdan ukrywał fakt że ma jakąś rodzinę. Po chwili w galerii z wielkim bukietem róż pojawia się Adam. Nowicki nie jest w stanie ukryć swojego zdumienia, a już z równowagi wyprowadza go oświadczenie Ewy że pomiędzy nią a Adamem wszystko się wyjaśniło i znowu są razem, nie potrafi zrozumieć jej postępowania, zarzuca Ewie nieodpowiedzialność, potem wychodzi, nie chce im przeszkadzać, radzi jej tylko dobrze się zastanowić czy warto to wszystko raz jeszcze przeżywać, przypomina jak sama mawiała że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Kiedy kochankowie zostają sami Ewa przeprasza Adama za zachowanie Michała, nie wie co mu się stało, ale chyba jest trochę zazdrosny, potem pyta czy powiedział już Monice o rozwodzie. Rozdrażewski potwierdza, choć było mu niezręcznie mówić o rozstaniu po tym jak zobaczył żonę w telewizji, dodaje że Monika nie zgadza się na rozwód, jest jednak przekonany że to tylko kwestia czasu. Biesiada pożegnalna Wilczyńskich dobiega wreszcie końca i rodzice Moniki ruszają w drogę powrotną do swojej rodzinnej wsi. Adam opowiada Ewie o swoich planach zawodowych, chce założyć najlepszą agencję reklamową w tej części Europy, wierzy że mu się to uda. Rozdrażewski chce też skontaktować się z Magdą i wyjaśnić wszystkie nieporozumienia, Ewa prosi by nie chodził tam sam, lepiej będzie jak zrobią to wspólnie, to przecież jej córka. Adam przyznaje Ewie rację, nie powinien sam pokazywać się u Magdy - kat i ofiara, to mogłoby być źle zrozumiane. Odświętnie ubrany Antoni wybiera się do miasta, Marianna czuje się zazdrosna, podejrzewa że mąż idzie do Renaty, zabrania mu wychodzić z domu, ten jednak nie słucha jej zakazów. Adam spotyka się z Ligockim, mówi mu o planach związanych z nową agencją, liczy na współpracę, reżyser jednak nie zamierza wchodzi z Rozdrażewskim w żadne układy, uważa bowiem że po ostatnich wydarzeniach Adam jest w branży spalony, nikt nie będzie chciał z nim współpracować, już zawsze będzie się ciągnęła za nim ta historia faceta oskarżonego o gwałt, nawet uniewinnienie przez sąd tego nie zmieni, to co napisały gazety dla ludzi stało się faktem, dodaje też na koniec tej rozmowy że Adam razem ze swoją żoną stanowią niezwykła parę, oboje są siebie warci. Adam nie bardzo rozumie sensu tych słów, odchodzi jednak zawiedziony i zły. Ewa próbuje wyjaśnić Michałowi dlaczego zdecydowała się wrócić do Adama, Nowicki nie chce jednak o tym rozmawiać, zdecydował bowiem że nie będzie się więcej wtrącał w jej życie, radzi jednak zastanowić się jak poczuje się Magda gdy się o tym dowie. Ewa zapewnia Nowickiego że Adam nie byłby w stanie nikogo skrzywdzić, tym bardziej Magdy, to wszystko trzeba jakoś wyjaśnić. Michał pyta po której stronie Ewa stanie - kochanka czy córki? Ewa odpowiada że stanie po stronie prawdy, bo jak mawiał jej ojciec to jedyna słuszna strona po której uczciwy człowiek powinien się opowiedzieć. Iwona i Bogdan wybierają się na obiad, dziennikarka jest zdania że powinni ze sobą zabrać Magdę, Werner musi przecież zadbać o swój wizerunek dobrego i troskliwego ojca, poza tym dziewczyny nie można zostawiać samej, należy mieć nad nią nieustanną kontrolę. Bogdan przyznaje kochance rację, potem telefonuje do córki i proponuje jej wspólny wypad do restauracji, Magda z radością przyjmuje zaproszenie. Tymczasem do Ewy telefonuje Adam, mówi że postanowił natychmiast pojechać do Magdy, nie może z tą rozmową czekać do wieczora. Ewa błaga Adama by nie jechał tam sam, lecz on już tego nie słyszy, połączenie nagle się urywa. Zdenerwowana Ewa postanawia natychmiast jechać do mieszkania przy Puławskiego gdzie przebywa jej córka, może uda się jeszcze uniknąć kolejnej tragedii.

Odcinek 129

Wiktor w oczekiwaniu na powrót do domu Kamili rozmawia z Renatą, ta wypytuje go o przyczyny rozwiązania spółki z Adamem, za niepojęte uznaje że Rozdrażewski chce utworzyć konkurencyjną firmę w tym samym lokalu. Za chwilę rozlega się dzwonek, w drzwiach stoi Antoni, przynosi Renacie w prezencie ogromną palmę, to pożegnalny podarunek, bo dzisiaj razem z żoną wraca do leśniczówki. Kamieńska czuje się wzruszona i zawiedziona zarazem, wyznaje Antoniemu że będzie jej bez niego smutno. Wahutas tłumaczy powody swojej decyzji, wyznaje że jest gotowy dla Renaty zrobić wszystko, ale Marianna to porządna kobieta i za nic na świecie by jej nie skrzywdził, zapewnia Kamieńską że jak tylko będzie w Warszawie to ją odwiedzi. Adam mimo zakazu Ewy udaje się do mieszkania Magdy, przerażona dziewczyna zamyka się przed nim na klucz w drugim pokoju i żąda by sobie stąd poszedł, oświadcza że nie ma mu nic do powiedzenia i jeśli myśli że zmieni swoje zeznanie w sądzie to się grubo myli. Adam prosi Magdę by się uspokoiła, zapewnia że nie jest jej wrogiem a przyjacielem, chciałby tylko wiedzieć dlaczego złożyła na niego obciążające zeznania, wyjaśnia jej kto tak naprawdę przekupił Jacka, mówi że on miał jakieś podejrzane interesy z jej ojcem, ale jakby chciała się dowiedzieć czegoś więcej to musi z nim porozmawiać osobiście, choć będzie to trudne, bo chłopak przebywa teraz w szpitalu więziennym. Adam stara się uświadomić Magdzie że padła ofiarą manipulacji Bogdana i Iwony, a Ewa zawsze ją kochała i nigdy nie chciała jej skrzywdzić. Dziewczyną zaczynają targać wątpliwości, nie wie już komu może wierzyć. Za chwilę w mieszkaniu przy Puławskiego pojawia się Werner, widząc Rozdrażewskiego nie kryje swojego zdumienia i zaskoczenia, oskarżony wypuszczony z więzienia za kaucją nachodzi swoją ofiarę, mówi że nie pozostaje mu nic innego jak wezwać policję, dodaje że z radością popatrzy jak go zabierają. Magda prosi ojca by nigdzie nie dzwonił. Za chwilę do mieszkania wkracza Ewa, dochodzi do ostrej kłótni. Ewa, doprowadzona do ostateczności bezczelnym atakiem Bogdana na nią i Adama wyjawia córce prawdę o starym Wernerze i Marii, mówi że matka Bogdana przebywa w zakładzie opiekuńczym tuż obok cmentarza, ale jej syn nigdy się nią nie opiekował, bo jego nikt nie obchodzi poza nim samym, używa ludzi do swoich celów, a gdy są mu już niepotrzebni to wyrzuca ich jak śmieci. Bogdan aż przysiada z wrażenia, a Magda kryjąc twarz w dłoniach krzyczy że nie chce już dłużej tego słuchać. Po chwili Bogdan wysuwa hipotezę że Ewa i Adam przyszli tutaj by wykończyć Magdę nerwowo, bo jak będzie w złym stanie psychicznym to przestanie być wiarygodnym świadkiem na procesie. Ewa nawet nie komentuje tych oszczerstw, zapewnia córkę że ją kocha, ma o tym pamiętać, choć bardzo skrzywdziła ją swoimi podejrzeniami, ale kiedy się już przekona jak bardzo się myliła to zawsze może do niej przyjść, będzie na nią czekała. Adam wyraża nadzieję że Magda zrozumie swój błąd, bo nie chciałby występować przeciwko niej, ale jeśli się nie opamięta to będzie musiał to zrobić. Te słowa Bogdan uznaje za szantaż, żąda by Adam i Ewa opuścili mieszkanie Magdy. Już na ulicy Ewa czyni Adamowi wymówki za jego nierozważny krok, przecież gdyby Bogdan zadzwonił po policję to znów miałby kłopoty. Adam tłumaczy że chciał porozmawiać z Magdą w cztery oczy i uświadomić jaki robi błąd, wciąż jest przekonany że ona kłamie. Ewa pragnie by to wszystko już się skończyło. Tymczasem Magda, która została w mieszkaniu sama z ojcem pyta go czy to co mówiła mama o jego rodzinie jest prawdą. Bogdan potwierdza, zaraz jednak tłumaczy że nie chciał nikogo oszukiwać, mówi że miał koszmarne dzieciństwo, wychowywał go dziadek, który go nienawidził i wciąż katował, więc kiedy miał piętnaście lat to uciekł, dodaje że dziadek utrzymywał go w przekonaniu że jego rodzice nie żyją, a o istnieniu matki dowiedział się dopiero teraz, to też był dla niego szok, prosi córkę by mu uwierzyła. Magda nie wie czy może wierzyć ojcu, chce by dał jej spokój, prosi by zostawił ją samą i nie psuł między nimi wszystkiego do końca. Bogdan zostawia na stole trochę pieniędzy i wychodzi.

Odcinek 130

 Ewa podczas spaceru z Adamem zwierza mu się, iż zrozumiała wreszcie, że Bogdan przejął całkowitą kontrolę nad Magdą, jest przekonana, że to właśnie on wymyślił tę całą sprawę o gwałt, nie potrafi tylko zrozumieć dlaczego on to wszystko robi, chyba tylko po to by jej dopiec, nie rozumie też postępowania córki. Adam stara się bronić Magdy, uważa, że skoro dziewczyna nie pozwoliła ojcu zadzwonić po policję to znak, że jeszcze całkowicie mu się nie poddała, Ewie zaś wciąż wydaje się, że jej córka jest małą dziewczynką i trzeba się nią nieustannie opiekować, a to już w gruncie rzeczy dojrzała kobieta, dla której niegodziwość, jaką uczynił jej Jacek, człowiek, którego bardzo kochała było wielkim wstrząsem, teraz jest więc zła na cały świat, jest bardzo rozczarowana i wszystkich chce ukarać za swoją krzywdę. Ewa z satysfakcją stwierdza, że Adam w taki sposób mówi o Magdzie jakby ta nigdy nic mu nie zrobiła, ale pewnie gdzieś w głębi serca myśli o niej jak najgorzej. Adam zaprzecza tym przypuszczeniom, mówi, że wie co to znaczy prawdziwe uczucie i dlatego potrafi zrozumieć Magdę, uważa, że to nie jest zła osoba, tylko po prostu bardzo zraniona. Po tych słowach Ewa oświadcza, że jeśli Bogdan doprowadzi do procesu to ona zrobi wszystko by go przegrali, uczyni to dla dobra Magdy, bo ona nie zdaje sobie sprawy, że będzie musiała z tym żyć. Bogdan spotyka się w restauracji z Iwoną, opowiada o zdarzeniach jakie miały miejsce w mieszkaniu Magdy, uważa, że córka wymyka mu się spod kontroli. Iwona nie może uwierzyć, że po tych wszystkich oskarżeniach Adam i Ewa znowu są razem, uważa też, że nad Magdą trzeba wzmóc kontrolę, nie można pozwolić by wyzwoliła się spod ich wpływów, bo inaczej cały plan przejęcia spadku Kazimierza legnie w gruzach, zarzuca Bogdanowi, że mięknie, choć zawsze myślała, że jest facetem z jajami, radzi mu wziąć się w garść, nie może zmarnować tej szansy. Bogdan nagle odzyskuje dawny wigor, grozi, że ten dzisiejszy występ Adama i Ewy będzie ich drogo kosztował, chce by Iwona posłała za żoną swojego psa gończego z aparatem, niech pstryknie kilka kompromitujących fotek, jeśli to prawda że oni znowu są razem to będzie miał piękne obrazki na sprawę rozwodową - żona, która zadaje się z gwałcicielem własnej córki. Iwona czuje się usatysfakcjonowana, radzi też zainteresować się Piotrkiem, on jest tyle samo wart co i Magda. Tymczasem Ewa w towarzystwie Adama jedzie po Piotrusia do szkoły, okazuje się jednak, że chłopiec pobił się z kolegą i z urazem ręki trafił do szpitala. Ewa odbiera Piotrka ze szpitala, chłopiec niezbyt chętnie wyjaśnia przyczyny starcia ze szkolnym kolegą, mówi tylko, że on wygadywał głupie rzeczy i nie można było tego słuchać obojętnie. Ewa jest bardzo zdenerwowana, nie wie co ma robić, za godzinę musi być w galerii, Adam proponuje, że odwiezie ją do pracy, a potem zabierze Piotrusia na lody. W czasie, kiedy Michał telefonicznie tłumaczy się właścicielowi posesji z niezapłaconego czynszu za wynajem do galerii wchodzi Ewa. Nowicki natychmiast całą złość przelewa na swoją wspólniczkę, kolejny raz zarzuca jej nieodpowiedzialność. Ewa przeprasza, wyjaśnia, że była w szpitalu u Piotrusia, który złamał sobie rękę. Michał czuje się skonsternowany, przeprasza za swoje zachowanie, jest jednak wielce zdziwiony, kiedy dowiaduje się, iż chłopcem zajął się Adam, mówi, że już nic z tego nie rozumie, uważa, że chyba jest w złej formie i powinien natychmiast odpocząć. Adam zgodnie z obietnicą zabiera Piotrka do kawiarni na lody. Rozdrażewski podczas długiej rozmowy dowiaduje się od chłopca, iż Magda była więziona przez Bogdana i Iwonę i faszerowana środkami odurzającymi. Magda bezskutecznie próbuje skontaktować się z Jackiem, strażnik więzienny nie zezwala na widzenie, najpierw dziewczyna musi uzyskać zgodę prokuratora. Magda odchodzi zrezygnowana, postanawia jednak spotkać się z matką ojca, chce wreszcie poznać swoją babcię. Adam odwozi Piotrusia do domu, w tajemnicy wyznaje mu, że bardzo kocha jego mamę i że pragnie razem z nią zamieszkać, obiecuje, że jego zabiorą ze sobą. Piotruś bardzo cieszy się z tych planów, mówi, że już dawno wiedział, że Adam i jego mama są w sobie zakochani. Magda pojawia się w Zakładzie Opiekuńczym, prosi siostrę Emilię o umożliwienie spotkania z Marią Werner, mówi, że to jest prawdopodobnie jej babcia o istnieniu której dopiero co się dowiedziała. Zakonnica zezwala na spotkanie, uprzedza jednak Magdę, że kontakt z podopieczną jest znikomy, praktycznie niemożliwy do nawiązania, więc niech nie liczy na zbyt wiele. Magda z niecierpliwością i pewną obawą oczekuje na pierwsze w jej życiu spotkanie z babcią.

Odcinek 131

  Magda nieśmiało wita się z Marią Werner, mówi, że nie bardzo wie jak się do niej zwracać, ale jest jej wnuczką, dodaje, że szkoda, że nie może mówić, bo by jej coś doradziła, wyznaje, że jej problem polega na tym, że nie wie już kto kłamie a kto mówi prawdę - ojciec czy matka, zaś jedyny człowiek, który może jej pomóc siedzi w więzieniu. Nagle Magda klęka, zaczyna płakać i składa głowę na kolanach babci. Maria, która dotąd siedziała otępiała ze wzrokiem wbitym gdzieś w bezkresną przestrzeń nagle zaczyna nucić cichutko jakąś melodię i delikatnie gładzi wnuczkę po głowie. Piotruś wraca do domu, Renata jest zaskoczona, że chłopiec ma złamaną rękę i że ze szpitala przywiózł go Adam, uważa, że Ewa nie powinna pokazywać się teraz w towarzystwie Rozdrażewskiego, bo ludzie będą gadać Bóg wie co. Chłopca nie obchodzi ludzkie gadanie, wyjawia Renacie, że Adam i mama wkrótce zamieszkają razem i zabiorą go ze sobą do nowego domu. Kamieńska zaczyna płakać, bo przyjdzie jej zostać tu samej jak kołek w płocie. Piotruś siada Renacie na kolana i przytula się do jej piersi, teraz tylko tak może ją pocieszyć. Małgorzatę na ulicy zaczepia Cyganka, zauważając zdjęcie Kazimierza oświadcza jej, że Kamieński wcale nie umarł naturalną śmiercią, tylko w zejściu z ziemskiego padołu pomógł mu pewien zły człowiek na którego i ona powinna uważać, bo i ją może uśmiercić. Małgorzata nie wierzy Cygance, uważa, że ta głupstwa wygaduje, kiedy jednak wraca do domu stawia sobie karty i przekonuje się, że wizjonerka nie kłamała. Na twarzy Okińczycowej maluje się przerażenie, wpatrując się w portret Kazimierza pyta jakąż to tajemnicę zabrał ze sobą do grobu. Czarek w mieszkaniu Kazimierza czeka na Magdę, po powrocie dziewczyna opowiada mu o swoim spotkaniu z Rozdrażewskim, matką i ojcem, mówi, że musi dowiedzieć się prawdy kto tak naprawdę przekupił Jacka, ale póki co nie zna sposobu jak się z nim skontaktować. Wernerówna opowiada też o wydarzeniach, jakie miały miejsce na Wybrzeżu, mówi, że tak naprawdę to Adam nie chciał jej zrobić nic złego, a tę cała sprawę z gwałtem wymyślił ojciec, przekonywał, że to uchroni ją od więzienia za kradzież samochodu, poza tym chciała się zemścić na matce. Czarek deklaruje, że postara się pomóc Magdzie, to prawda, że wpakowała się w niezły kanał, ale jeszcze nie jest za późno by z niego wyjść, razem znajdą jakiś sposób by skontaktować się z Jackiem i dociec prawdy. Ewa przyznaje się Adamowi, że jutro czeka ją spotkanie z mecenasem Orlińskim w sprawie rozwodu. Rozdrażewski mówi, że jego sprawa będzie o wiele trudniejsza, ma z Moniką ślub kościelny, a takowy rozwód jest bardzo trudno uzyskać. Ewa obiecuje Adamowi, że skontaktuje go ze znajomym księdzem, który jej już wiele razy pomógł, może on doradzi jak uzyskać kościelny rozwód. Małgorzatę we śnie nawiedza Kazimierz, mówi, że przyszedł ją odwiedzić, bo tylko jej na nim zależało, tylko ona zna jego tajemnicę, tylko ona zna odpowiedź.

Odcinek 132

Magda i Czarek pojawiają się w szpitalu, chcą dostać się na oddział zamknięty, na którym leży Jacek, ona przebiera się za pacjentkę, ona za lekarza i w ten sposób uśpiwszy czujność strażnika udaje im się osiągnąć zamierzony cel. Jacek nie wierzy, że Magdzie i Czarkowi bez problemu udało się dostać na oddział, początkowo ich postaci uznaje za iluzję, nie wierzy, że są tutaj w rzeczywistości. Magda chce uzyskać od Jacka jasną odpowiedź na pytanie od kogo dostał pieniądze za to, że ją zostawi. Jacek ujawnia, że pieniądze dostał od mecenasa Wernera, ale dla niego to nie ma żadnego znaczenia, oboje Wernerowie są siebie warci, poza tym wtedy myślał tylko o tym jak zdobyć pieniądze na narkotyki, reszta nie miała znaczenia. Magda uważa, że Jacek ją sprzedał, i to na zawsze, teraz już wszystko co było między nimi nie ma dla niej żadnego znaczenia. Jacek ujawnia też, iż to właśnie Werner jest odpowiedzialny za porwanie Czarka, a jeśli młody Zdrojewski uwierzył w bajkę mecenasa że on nie ma z tym nic wspólnego to jest głupcem, potem żąda by oboje już stąd wyszli, chce zostać sam. Podczas wychodzenia z oddziału Magda i Czarek zostają zdemaskowani przez pielęgniarkę, nie mając żadnego wytłumaczenia w jaki sposób się tutaj dostali szarżują się ucieczką. Zdrojewski zwierza się Milagros ze swoich kłopotów z synem, jest niezadowolony, że Czarek spotyka się z Wernerówną, wolałby by syn trzymał się z daleka od tego domu. Milagros znajduje niecodzienny sposób na kłopoty biznesmena, proponuje mu by zabrał syna do domu publicznego, w Meksyku właśnie tam ojcowie i synowie rozwiązują swoje problemy i znajdują wspólny język. Zdrojewski jest zaskoczony tą niesamowitą propozycją, wyjawia Milagros, że w swoim życiu nie spotkał jeszcze tak światowej i wyzwolonej kobiety, uważa, że jest cudowna. W między czasie do ojca telefonuje Czarek, pragnie z nim porozmawiać, Zdrojewski zaprasza syna do rodzinnej posiadłości, jutro będzie miał czas by z nim porozmawiać. Tak naprawdę to ze Zdrojewskim chce się spotkać Magda, nie jest jednak pewna czy biznesmen będzie chciał z nią rozmawiać. Ewa wraca do domu, Renata pyta ją czy to prawda, co powiedział jej Piotruś, że zamierza się stad wyprowadzić i zamieszkać razem z Adamem, ją zaś zostawi samą tylko z Kamilą. Ewa jest zaskoczona tym, co usłyszała, uważa, że to jakieś nieporozumienie, postanawia natychmiast wyjaśnić to z synem. Piotruś przyznaję się matce, iż projekt wspólnego zamieszkania wyjawił mu Adam, prosił, aby nikomu o tym nie mówić, ale niestety, on wygadał się przed Renatą. Ewa skrzętnie ukrywa zadowolenie z takiego rozwiązania, jednak przed synem udaje niezadowoloną, mówi, że już ona porozmawia sobie o tym z Adamem, uważa, że najpierw z nią powinien był się skonsultować. Ewa chce znać prawdę o co tak naprawdę jej syn pobił się z kolegą w konsekwencji czego złamał rękę. Piotruś nieśmiało wyjawia, iż jego kolega, niejaki Karczyk, powiedział, iż Adam nie może być jego przyjacielem, bo w gazetach piszą, że on jest gwałcicielem, i tak oto doszło do starcia. Ewa ma nadzieję, że na drugi raz syn powstrzyma się z pięściami, to nie jest najlepszy sposób na obronę swoich racji. Tymczasem Adam po powrocie do domu informuje Melanię, że zamierza zamieszkać z Ewą i Piotrkiem, poza tym zbliża się termin ultimatum wuja Karola na opuszczenie jego domu. Melania z żalem przyznaje, że nie myślała nigdy, iż doczeka takiej chwili, że Karol odmówi dachu nad głową swojemu ukochanemu siostrzeńcowi, namawia Adama by spróbował porozmawiać z wujem, może ten zmieni zdanie, Adam jednak odmawia uważając, że to bezcelowe. Melania przyznaje Adamowi rację, życzy mu by uporządkował wreszcie swoje życie i szczęśliwie toczył je dalej. Adam jest przekonany że tak właśnie będzie, potem, kiedy już zostaje sam, wspomina szczęśliwe chwile spędzone razem z Ewą. Do śpiącego w salonie Adama wchodzi Moniką, zaczyna całować męża, ten początkowo myśli że to Ewa, kiedy jednak orientuje się że to jego żona odpycha ją gwałtownie. Urażona do głębi Monika wyznaje, że jest gotowa go zabić, ale jest jej jeszcze potrzebny, potem ubliża Ewie, której imię Adam wymawiał przez sen. Rozdrażewski nie życzy sobie takich komentarzy, postanawia natychmiast opuścić dom Laudańskich. Monika odgraża się mężowi, że jeszcze gorzko pożałuje tego, co jej zrobił, potem przeszukuje jego komodę, odnajduje dyskietki, które chciała odzyskać Kamila, znajduje też akt własności kamienicy, w której mieszka Ewa wystawiony na nazwisko Adama Rozdrażewskiego.

Odcinek 133

Adam nocuje w Agencji, Kamila jest bardzo zdziwiona, że spał tutaj, nie szczędzi złośliwych komentarzy. Adam prosi by dała mu spokój, rozwiązując spółkę podzielili wszystko, także lokal, więc niech daruje sobie te uszczypliwości. Kamila przeprasza, nie miała nic złego na myśli, mówi, że to dobra okazja by porozmawiać, proponuje Adamowi zgodę i zawiązanie na nowo spółki we trójkę, razem z Wiktorem. Adam stanowczo odmawia, to go nie interesuje, nie zamierza wikłać się w nowe układy z ludźmi, na których tak bardzo się zawiódł, już nigdy nie będzie tak jak dawniej, poza tym ma nowego wspólnika i inne plany. Kamila w duchu zastanawia się o jakim wspólniku Adam mówi. Monika chce odwiedzić Kamilę w Agencji "Wikam", widząc jednak stojący przed jej siedzibą samochód Adama czeka aż ten wyjdzie, dopiero potem wchodzi do środka. Rozdrażewska rozmawia z Kamilą, najpierw pyta czy aby przypadkiem nie powiedział Adamowi o jej aborcji, kiedy ta zaprzecza daje jej to, czego ta tak bardzo pragnęła - dyskietki z bazą adresową klientów "Wikamu", a robi to by przypomnieć Adasiowi, że nie zawsze musi wygrywać. Kamila nie rozumie co dzieję się pomiędzy Moniką a Adamem, przecież dopiero co są po ślubie, jednak Rozdrażewska nie chce rozmawiać na ten temat, rzuca tylko zdawkowo, że z facetami zawsze są problemy. Tymczasem Adam spotyka się ze Zdrojewskim, proponuje mu kupno jachtu, ten jednak nie jest zainteresowany, chętnie jednak nabyłby od niego Ahmeda, konia, który swego czasu podarował Ewie, Rozdrażewski oczywiście odmawia. Zdrojewski sądzi, że Ewa zbytnio przesłania Adamowi świat, ona odpowiada, że są takie kobiety, które można spotkać tylko raz w życiu. Zdrojewski pomyślawszy o Milagros przyznaje mu rację, potem proponuje inny interes, mówi, że dobrze zapłaci za odstąpienie prawa do pałacu w Rozdrażewie. I tym razem Adam odmawia, jest jeszcze za wcześnie żeby o tym mówić. Monika odwiedza Bogdana w jego kancelarii, chce, aby reprezentował ją w sądzie w sprawie rozwodowej, pragnie by Adam drogo zapłacił za to rozstanie. W trakcie rozmowy Monika porusza temat kamienicy należącej niegdyś do Kazimierza, a która obecnie jest własnością Adama. Bogdan jest tym faktem mocno zaniepokojony, bowiem na jaw może wyjść sprawa fałszywego podpisu na pełnomocnictwie, nie daje jednak po sobie nic poznać pyta Monikę, co zamierza w tej sprawie. Rozdrażewska odpowiada, że planuje przeprowadzić remont kamienicy i wyrzucić wszystkich lokatorów, nie ma zamiaru całe życie mieszkać u Laudańskich. Werner próbuje powstrzymać Monikę, mówi, że z tą kamienicą to jest dość skomplikowana sprawa, ona jednak uważa, że wszystko jest O.K., ma przecież akt własności. Ewa w żartobliwy sposób zarzuca Adamowi, że nic nie powiedział jej o jego planach wynajęcia dla nich wspólnego mieszkania, Rozdrażewski z uśmiechem na twarzy odpowiada, że są sprawy, do których kobiety nie powinny się wtrącać, dlatego rozmawiał o tym z Piotrusiem, przeprasza potem że to tak głupio wyszło. Ewa wyznaje Adamowi, że go kocha, potem całują się. Takich widzi ich wychodzący z galerii Michał, speszony i upokorzony wraca tam skąd przyszedł. Ewa wyjaśnia Adamowi dlaczego spotkała się z nim na ulicy a nie w galerii, mówi, że nie chciała denerwować Michała. Adam uważa, że Nowicki jest zazdrosny, sądzi nawet że on ją kocha, zapewnia jednak, że mu jej nie odda za żadne skarby. Zaraz po wizycie Moniki Bogdan telefonuje do Czesława Bronisza, notariusza, który sporządzał akt notarialny sprzedaży kamienicy, chce wypożyczyć swoje pełnomocnictwo, ten jednak stanowczo odmawia, przepisy wyraźnie tego zabraniają. Bogdan nie kryje wściekłości z niekorzystnego dla siebie obrotu sprawy. Galerię Nowickiego ponownie odwiedza gangster Fryzjer, tym razem jest w towarzystwie kompana zwanego Lalikiem, nie dostawszy haraczu demolują lokal i dotkliwie biją Michała, mówią, że żarty się skończyły, grożą, że jeszcze tu wrócą, ale wtedy to może skończyć się naprawdę tragicznie.

Odcinek 134

Adam i Ewa udają się do księdza Pawła, Adam chciałby się zapytać o kilka rzeczy, z którymi nie może sobie poradzić, przede wszystkim chciałby by ksiądz powiedział mu jakie warunki muszą być spełniony by uzyskać rozwód kościelny. Ksiądz wyjaśnia, że nie istnieją takie warunki, bo w Kościele nie ma rozwodu, jest jedynie możliwe unieważnienie małżeństwa, ale to bardzo skomplikowana procedura, muszą być spełnione wszelkie niezbędne warunki, a i przyczyna unieważnienia musi być ważka, może to być np. fakt, że małżonkowie stanęli przed ołtarzem nie z własnej woli, ukryta choroba jednego z nich, zatajenie braku chęci posiadania potomstwa lub matrymonium non consumatum. Adam nie ukrywa przed kapłanem, że ożenił się z Moniką tylko dlatego że spodziewała się dziecka, zapewnia, że jej nie kocha, a ich małżeństwo okazało się nieporozumieniem, wyjawia że pragnie ożenić się z Ewą, bo ją tylko kocha i chce ich związek zalegalizować także przed Bogiem. Ewa zastanawia się jak powiedzieć Adamowi że Monika przerwała ciążę jeszcze przed ślubem. Rannego Michała leżącego pośród rozbitych rzeźb znajduje jedna z jego klientek, natychmiast wzywa pogotowie ratunkowe. Ewa w drodze powrotnej od księdza Pawła pyta Adama czy Monika zechce potwierdzić, że nie sypiała z nim od czasu ślubu, Adam mówi, że jeśli nie ona to ktokolwiek z domowników, dodaje, że formuła matrymonium non consumatum to jego jedyna szansa. Ewa wie, że jest jeszcze inna droga, próbuje powiedzieć o tym Adamowi, ale odzywa się jego komórka, dowiadują się o napadzie w galerii, postanawiają czym prędzej tam jechać. Michał jest przesłuchiwany przez policję, zeznaje, że jego obrażenia są wynikiem upadku z drabiny, zapewnia, że nikt go nie pobił. Prowadzący dochodzenie funkcjonariusz nie daje wiary tym wyjaśnieniom, nie rozumie dlaczego Michał kłamie, radzi mu jeszcze raz przemyśleć cała sprawę, mówi, że oni wiedzą, kto w tej okolicy wymusza haracze, ale nie mogą go aresztować bo nie mają żadnych dowodów, nikt nie chce zeznawać przeciwko członkom mafii. Michał nie ma zamiaru nic więcej mówić, chce by policja już sobie stąd poszła, od niego niczego więcej się nie dowiedzą. Za chwilę w galerii pojawiają się Adam i Ewa, ona jest przerażona tym, co zobaczyła, Michał zaś wyraża niezadowolenie z obecności Adama, chce by stąd wyszedł, to sprawa jego i wspólniczki, jemu nic do tego. Rozdrażewski jest zbulwersowany zeznaniami Michała przed policją, między mężczyznami dochodzi do awantury w trakcie której Adam ujawnia, że wkrótce zamierza ożenić się z Ewą. Zdumienie Nowickiego nie ma granic. Adam raz jeszcze żąda by Nowicki zeznał, że był szantażowany, bo w przeciwnym razie jego postępowanie można uznać za swoistą współpracę z mafią, uważa, że nie wolno wchodzić w żadne układy z bandytami, bo wtedy stawia się ponad prawem. Michał nie zmienia swojej decyzji, nie może stracić galerii, to wszystko co ma, po wyjściu Adama i Ewy wywiesza kartkę, że firma z powodu choroby jest nieczynna do odwołania. Adam odwozi Ewę do domu, ta zaprasza go do siebie na kolację. Renata nie kryje zdziwienia widząc Rozdrażewskiego, podobnie zresztą jak i Kamila, zadowolony zaś z wizyty przyjaciela jest Piotruś. Ewa wspomina o napadzie w galerii, Renata podziela zdanie Adama, że Ewa nie powinna więcej tam pracować, to zbyt niebezpieczne. Adam z wolna się żegna, chce iść do Małgorzaty, mówi, że przenocuje u niej. Po wyjściu Rozdrażewskiego Renata zarzuca Ewie nieodpowiedzialność, jak mogła przyprowadzić do domu człowieka oskarżonego o usiłowanie gwałtu na jej córce, dodaje, że ona osobiście w to nie wierzy, ale ludzie mogą zacząć gadać różne rzeczy. Tymczasem Adam wchodząc do mieszkania Małgorzaty zauważa, że kobieta nienajlepiej wygląda, po chwili Okińczycowa mdleje, Adam zanosi ją do łóżka, potem telefonuje do Ewy i informuje ją o chorobie Małgorzaty, Wernerowa natychmiast schodzi na dół.

Odcinek 135

Doktor Jakubiczka, który bada Małgorzatę podejrzewa u niej grypę, aplikuje jej zastrzyk, po którym gorączka spada. Lekarz wyprasza w pokoju Adama i Ewę, chce jeszcze na osobności porozmawiać z pacjentką, wydaje mu się dziwne, że podwyższona temperatura ustąpiła zaraz po zastrzyku uspokajającym, co by wskazywało raczej na psychiczne podłoże gorączki. Małgorzata przyznaje się lekarzowi, że ostatnimi dni nienajlepiej sypia, śnią się jej jakieś dziwne rzeczy, czasami naprawdę koszmarne. Doktor Jakubiczka kładąc na stoliku obok telefonu recepty dla pacjentki dostrzega fiolkę Strofantyny, pyta, kto jej to zalecił, przestrzega, że to bardzo niebezpieczny lek i podawany bez odpowiedniej osłony np. Potasu może doprowadzić do zatoru a nawet śmierci. Małgorzata przypomina sobie, że tę ampułkę znalazła w mieszkaniu Iwony i Bogdana, zaczyna się domyślać, że Kazimierz Kamieński został zamordowany, a sprawcą jego śmierci był właśnie Bogdan. Ewa wieczorem po kryjomu wprowadza Adama do swojego pokoju, zaskakuje ich jednak obecność Piotrusia, chłopiec poddaje się jednak nastrojowi i przyrzeka utrzymać w tajemnicy fakt, że Adam będzie tu dzisiaj nocował. Po wyjściu Piotrusia Ewa i Adam całują się namiętnie, a potem razem lądują w łóżku. Tymczasem Bogdan śpi bardzo niespokojnie, dręczą go koszmary, kiedy budzi się cały zlany potem wypija szklankę wódki i przyznaje się Iwonie, że śnił mu się Kazimierz, kiwał na niego palcem i groził, że go spali żywcem. Wczesnym rankiem następnego dnia Adam po cichu wymyka się z mieszkania Ewy, nie chce by Renata dowiedziała się, że tutaj nocował, zaraz jednak wraca, przed Kamieńską udaje, że dopiero co przyszedł. Renata cieszy się z wizyty Adama, obiecuje, że zaraz zrobi śniadanie. Z obecności Rozdrażewskiego zadowolona jest też Kamila, w kusej koszulce przechadza się po kuchni nęcąc Adama swoimi ponętnymi kształtami, ten czuje się onieśmielony, Ewa zaś lekko zazdrosna. Adam postanawia, że odwiezie chłopca do szkoły, potem jak załatwi kilka swoich spraw to obiecuje go zabrać do stadniny na konną przejażdżkę. Kamila dziwi się Ewie, że pozwala Adamowi odwozić Piotrusia do szkoły, jeszcze ludzie zaczną gadać na ten temat, na jej miejscu nie pokazywałaby się w Rozdrażewskim w miejscach publicznych. Małgorzacie nie daje spokoju sprawa tajemniczej śmierci Kazimierza, zdaje sobie sprawę, że tylko Renata mogłaby jej powiedzieć coś na ten temat, udaje się do niej i szczegółowo wypytuje o krytyczny dzień, ujawnia, że tego tragicznego dnia minęła się z Bogdanem w drzwiach kamienicy. Renata wpada w panikę, gdy tylko Małgorzata opuszcza jej mieszkanie natychmiast telefonuje do Bogdana i umawia się z nim na spotkanie w parku. Okińczycowa podąża za Renatą, ta nie przypuszcza nawet że jest śledzona. W parku wstrząśnięta Kamieńska relacjonuje Bogdanowi swoją rozmowę z Małgorzatą, jest pewna że ona wszystko wie, teraz oboje mogą trafić do więzienia. Werner uważa, że to niemożliwe, Okińczycowa nie ma żadnych dowodów, radzi zachować spokój. Czarek i Magda zbliżają się do willi Zdrojewskiego, dziewczyna chce poznać wreszcie prawdę o porwaniu chłopaka, zdaje sobie sprawę, że jeśli okaże się, że ojciec ją okłamał to będzie znaczyło, że bardzo skrzywdziła swoją matkę, a tego nie będzie mogła sobie nigdy wybaczyć. Małgorzata składa wizytę Bogdanowi w jego kancelarii, daje mu do zrozumienia, że wie, iż Kazimierz został zamordowany i ona ma na to dowody. Bogdan z kamienną twarzą oświadcza, że takiej zbrodni nie da się udowodnić, tu nie pomoże nawet ekshumacja, a żadnych świadków nie ma. Małgorzata jest już pewna, że to Bogdan jest odpowiedzialny za śmierć Kazimierza, zapewnia, że to udowodni. Po wyjściu Okińczycowej wściekły Bogdan z impetem rozbija szklankę o blat biurka.

Odcinek 136

  Podczas pobytu w stadninie koni Ewa nawiązuje do wydarzenia ze ślubu Adama i Moniki, wie, że jest ostatnią osobą, która powinna o to pytać, ale chce wiedzieć czy jest pewny, że jego żona poroniła podczas ślubnej uroczystości. Adam nie chce o tym rozmawiać, to było dla niego bardzo ciężkie przeżycie i chciałby o tym jak najszybciej zapomnieć, nie rozumie, dlaczego tak ją to interesuje. Ewa zdobywa się na odwagę i ujawnia co powiedziała jej Kamila, otóż ona twierdzi, że Monika nie straciła tego dziecka, ona po prostu usunęła ciążę. Adam jest wstrząśnięty, nie może w to uwierzyć, chce natychmiast jechać do Kamili by z nią porozmawiać, on musi to wiedzieć na pewno. Tymczasem spanikowany Werner w mieszkaniu Iwony niszczy fiolki Strofantyny, na tym procederze przyłapuje go kochanka, dziwi się jego zachowaniu. Bogdan tłumaczy, że te leki są już nikomu niepotrzebne i niszczy je by nie dostały się w niepowołane ręce. Iwona nie daje wiary wyjaśnieniom Bogdana, nieopatrznie wysuwa wniosek, że te leki były przeznaczone dla kogoś, kto ich nie potrzebuje, np. dla jego żony. Te słowa wyprowadzają Wernera z równowagi, chwyta kochankę na gardło i żąda by zapomniała o tych ampułkach, to jedyne co może zrobić w tej sprawie. Kamila wciąż docina swojej matce, za wszelką cenę próbuje ją upokorzyć. W mieszkaniu prze Kościuszki pojawia się bardzo zdenerwowany Adam, pyta czy to prawda, co powiedziała Ewie, że Monika usunęła ciążę. Kamila wszystkiego się wypiera, zarzuca Ewie że ją wrabia po czy wychodzi. Ewa nie rozumie co się stało, Kamila mówiła przecież wyraźnie, jej słowa brzmiały bardzo wiarygodnie, wreszcie pyta Renatę czy to prawda. Kamieńska zaczyna płakać, przyznaje, że Kamila wtedy mówiła prawdę, Monika poddała się aborcji jeszcze przed ślubem, Kamila sama zaprowadziła ją do lekarza, a ona dała im jego adres, dodaje, że pewnie nigdy jej tego nie wybaczą, ona sama nigdy sobie tego nie wybaczy. Po tych słowach z ust Adama wyziera krzyk rozpaczy, grozi, że zabije Monikę, potem zszokowany wybiega z mieszkania, Ewie mimo prób nie udaje się go powstrzymać. W domu Laudańskich Monika i Karol umilają sobie czas grą w szachy, tę sielankę zakłóca nagłe wtargnięcie do salonu rozgoryczonego i wściekłego Adama, który dopada żony i wyzywając ją od najgorszych zarzuca, że zbiła ich dziecko. Karolowi i Melanii z ledwością udaje się powstrzymać siostrzeńca, uważają, że to, co mówi to kompletna bzdura, sam ją przecież po poronieniu przywiózł do domu, a teraz rzuca takie haniebne i wstrętne oskarżenia. Monika też wypiera się wszystkiego, uważa, że ktoś musiał mu nagadać jakichś obrzydliwych kłamstw. Adam nie wierzy żonie, uważa, że to nie są żadne insynuacje, o jej aborcji dowiedział się od Kamili i Renaty, żąda by żona natychmiast wynosiła się z domu, nie chce mieć nic wspólnego z kobietą, która dla roli w jakimś tandetnym serialu pozbywa się własnego dziecka. Monika nie ustępuje, uważa, że Adam oskarża ją tylko, dlatego by łatwiej mu było ją zostawić, już lepiej by było żeby ją zabił. Adam mówi, że chętnie by to zrobił, jednak przed spełnieniem tej groźby powstrzymuje go Ewa, której udało się dopędzić Rozdrażewskiego, prosi by wyszli zanim zrobi coś głupiego, czego potem będzie żałował. Adam wychodząc radzi broniącym Moniki Laudańskim by wreszcie przejrzeli na oczy, w tej tragedii grają rolę frajerów, uważa, że hodują żmiję, która kiedyś i ich ukąsi. Już na zewnątrz Adam przeprasza Ewę za tę godną pożałowania scenę, był jednak tak wściekły, że mógłby zabić Monikę, dziękuje, że przyszła i go powstrzymała. Tymczasem wściekła Monika wpada do swojego pokoju, rzuca się na łóżko i ze złości, że wszystko się wydało wali na oślep pięściami, potem opanowawszy nieco emocje telefonuje do ojca i pyta go jak ruszyć sprawę kamienicy, chce zacząć remont generalny i Ewę wraz z rodziną wyrzucić stamtąd na zbity pysk, zarówno ona jak i Adam drogo zapłacą za to, co jej zrobili. Wilczyński doradza córce udać się w tej sprawie do administracji. Magda spotyka się w końcu ze Zdrojewskim, chce wreszcie poznać całą prawdę o kulisach porwania Czarka. Zdrojewski raz jeszcze potwierdza, że za porwanie Czarka odpowiedzialny jest mecenas Werner, postanawia to udowodnić, zabiera Magdę do night club'u "Pulp Fiction", gdzie pracuje jeden z porywaczy. Czarek rozpoznaje swojego oprawcę, a Zdrojewski wymusza na mężczyźnie przyznanie się do porwania syna i potwierdzenia, że zrobił to na zlecenie mecenasa Wernera, Zbinio wyjawia, że w ten sposób chciał spłacić dług wdzięczności za warunkowe zwolnienie z więzienia. Magda jest wstrząśnięta, wybiega z klubu, chce natychmiast jechać do kancelarii ojca.

Odcinek 137

Magda wpada do kancelarii ojca i w szale wściekłości demoluje jego biuro, krzyczy, że przyszła zrobić tu wreszcie porządek. Za chwilę do gabinetu wpada Bogdan próbuje powstrzymać rozsierdzoną córkę i dowiedzieć się co się stało. Magda nazywa ojca łajdakiem i podłym kłamcą, mówi, że dowiedziała się już prawdy, to on jest odpowiedzialny za porwanie Czarka, dodaje, że się go wstydzi, najlepiej żeby go w ogóle nie było. Bogdan oczywiście zaprzecza rewelacjom córki, chce, by powiedziała mu kto jej nagadał takich bzdur. Początkowo dziewczyna nie chce ujawnić kto zdradził jej tajemnicę ojca, jednak naciskana wskazuje swojego informatora. Bogdan zapewnia, że ten człowiek wszystko odszczeka, razem z Magdą udaje się do night club'u "Pulp Fiction" i żąda od Zbinia odwołania głupot, które nawygadywał córce. Mężczyzna jednak ku wielkiemu niezadowoleniu Wernera podtrzymuje swojej zeznania, mówi, że głupi był dając się namówić na machlojki przeciwko Zdrojewskiemu, mecenas zaś powinien się cieszyć, że biznesmen nie oddał sprawy do sądu, bo to by był nie tylko jego koniec, ale także Wernera. Magda znajdując potwierdzenie prawdy ucieka z lokalu i płacze w łazience, tam znajduje ją właścicielka klubu, Jola. Magda krzyczy, że chce umrzeć, bo jej całe życie legło w gruzach, sama je zniszczyła. Jola próbuje uspokoić Magdę, mówi, że skoro sama potrafi się do tego przyznać to jest silną dziewczynką i da sobie radę, potem prosi by powiedziała jej co się stało. Adam za wszelką cenę próbuje wynająć mieszkanie dla siebie i Ewy, jednak nie jest to takie proste, gdyż właściciele wierzą w doniesienia prasowe, według których jest on sprawcą gwałtu, mówią, że nie mogą wynająć mieszkania człowiekowi z tak zszarganą reputacją. Po awanturze z Adamem Karol próbuje pocieszyć skrzywdzoną oskarżeniami męża Monikę, tylko Melania ma wątpliwości, mówi, że to wszystko wydaje się jej dziwne i zupełnie nie może się w tym połapać, niby dlaczego matka Kamili powiedziała o wszystkim Adamowi. Monika przekonuje, że to pewnie Ewa ją namówiła, ona chce żeby Adam ją znienawidził. Melania nie czuje się przekonana, postanawia dowiedzieć się prawdy, udaje się do Małgorzaty, ta zwabia do siebie Renatę, pytają czy to prawda, że Monika usunęła ciążę i to jeszcze przed ślubem. Kamieńska wszystko potwierdza, ujawnia nawet adres lekarza, który wykonał zabieg. Melania jest wstrząśnięta. Ewa zaprasza Adama do siebie na herbatę, ten jednak odmawia, nie ma siły na ponowne spotkanie z Renatą. Magda opowiada Joli o swoim związku z Jackiem i bezskutecznej walce o uwolnienie go z nałogu narkomanii, mówi, że może by je się nawet udało gdyby nie ojciec. Jola ma wątpliwości, nikogo nie można wyleczyć z nałogu wbrew jego woli, jej też nikt by nie wyciągnął z alkoholizmu, bo ona po prostu tego nie chce, potem proponuje dziewczynie by mówiły sobie na "ty". Magda przyznaje się Joli, że oskarżyła niewinnego człowieka tym samym niszcząc życie Adama i matki, jedynych ludzi, którzy nigdy jej nie zawiedli, za to uwierzyła ojcu, bo po prostu tak jej było wygodnie, bo chciała się zemścić. Jola uświadamia Magdzie, że ma tylko jedno wyjście by zachować twarz, musi iść jak najszybciej do prokuratury i wycofać oskarżenie. Wzburzona Melania wraca do domu i napada na Monikę, wyzywając ją od najgorszych żąda by natychmiast opuściła jej dom, znalazła bowiem dowody, że Adam mówił prawdę o jej aborcji. Karol staje w obronie Moniki, jest przekonany o niewinności swojej pupilki, mówi, że nie pozwoli jej wyrzucić, w tej sprawie też chyba ma coś do powiedzenia. Po tych słowach Laudańska oświadcza mężowi, że w takim razie będzie musiał wybierać - albo Monika albo ona. W nocy Bogdan zakrada się do mieszkania Małgorzaty, chce by zostawiła go w spokoju, bo on umie się mścić. Małgorzata odpowiada Bogdanowi żeby jej nie straszył, nie boi się go, wie, że jest mordercą i znajdzie na to dowody, dodaje, że Boga w niebie by nie było gdyby takie ścierwo jak on mogło bezkarnie chodzić po świecie, i niech nie straszy, że ją zabije, jest już stara i nie boi się śmierci, potem pluje Wernerowi prosto w twarz.

Odcinek 138

Magda udaje się do Prokuratury Rejonowej i prowadzącemu jej sprawę prokuratorowi Sawickiemu komunikuje, że chce odwołać swoje zeznania, oświadcza, że skłamała, Adam Rozdrażewski nie próbował jej zgwałcić, przeciwnie, chciał jej pomóc, żąda by wycofał jej skargę, deklaruje, że jest gotowa ponieść wszelki konsekwencje. Prokurator próbuje odwieść Magdę od tej decyzji, kiedy jednak dziewczyna upiera się przy swoim postanowieniu wyprasza ją z gabinetu pod pretekstem przygotowania odpowiednich dokumentów i natychmiast telefonuje do Bogdana żądając by ten powstrzymał swoją córkę. Werner przyjeżdża niemal natychmiast, próbuje przekonać córkę by nie wycofywała skargi, Magda jednak nie zamierza słuchać ojca, mówi, że zwolniła go już z funkcji jej pełnomocnika, adwokat nie jest jej już potrzebny, bo żadnej sprawy nie będzie. Werner razem z córką wchodzi do gabinetu prokuratora, ten przytacza Magdzie odpowiednie paragrafy Kodeksu Karnego mówiące o sankcjach za składanie fałszywych zeznań, uświadamia dziewczynie, że grożą jej trzy lata więzienia. Pomimo to Magda podtrzymuje swoją decyzję, mówi, że choćby miała zgnić w kryminale to skargę i tak wycofa, potem wychodzi. Wściekły prokurator żąda by Werner przemówił córce do rozumu, w przeciwnym razie wyjdą na kompletnych idiotów, dodaje, że ten paragraf, który przytoczył Magdzie dotyczy górnego pułapu tej sprawy, jej co najwyżej grozi grzywna. Bogdan zapewnia, że wszystko wyprostuje, ze wściekłością dodaje, że ten gnojek Adam musi za wszystko zapłacić. Przed budynkiem prokuratury Bogdan raz jeszcze namawia córkę do zmiany decyzji, Magda jednak nie chce słuchać ojca, mówi, że ją oszukał i nie chce go znać. Tymczasem Ewa organizuje zebranie z sąsiadami galerii, proponuje przedsięwzięcie pewnych kroków przeciwko gangsterom, którzy wymuszają haracze, proponuje by się zorganizowali i stworzyli wspólny system alarmowy ostrzegający o wizytach bandytów. Zastraszeni sąsiedzi nie widzą jednak takiej konieczności, bardziej obawiają się zemsty ze strony mafii i nie wierzą w skuteczność wspólnego przeciwdziałania. Po wyjściu wszystkich gości w galerii pojawia się skruszona Magda. Matka i córka wyjaśniają wszelkie nieporozumienia i intrygi Bogdana. Dziewczyna przeprasza matkę za swoje zachowanie, mówi też, że właśnie wraca z prokuratury, wycofała pozew przeciwko Adamowi. W oczach Ewy pojawiają się łzy wzruszenia, jest szczęśliwa, że udało się jej odzyskać miłość i zaufanie córki. Kiedy Kamila przychodzi do siedziby Agencji Reklamowej "Wikam" zastaje tam Adama. Rozdrażewski raz jeszcze pyta, dlaczego wczoraj kłamała mówiąc, że nic nie wie o aborcji Moniki. Kamila wyjaśnia, że wcale nie zawiozła Rozdrażewskiej do tego lekarza, a tylko tam z nią pojechała, a to kolosalna różnica, dodaje, że do końca miała nadzieję, że ona tego nie zrobi, mówi, że to jej matka dała Monice adres ginekologa, a teraz wszystko zwala na nią. Monika wybiera się do miasta, skarży się Karolowi, że nie wie czy jak wróci to w drzwiach będą jeszcze te same zamki. Laudański przekonuje swoją pupilkę że nie pozwoli jej wyrzucić, dowodzi, że Adam już zupełnie oszalał, a Melania pozwoliła sobą manipulować i dlatego uwierzyła w te brednie, on nie jest zaś taki naiwny. Monika wyznaje Laudańskiemu, że przy nim zaczyna wierzyć, że to wszystko da się jeszcze jakoś odkręcić.

Odcinek 139

Adam w Agencji kontynuuje swoją rozmowę z Kamilą, ta przekonuje Rozdrażewskiego, że próbowała poinformować go o aborcji Moniki, przecież do niego telefonowała. Adam przypomina sobie tę rozmowę, mówi, że był wtedy w tym gabinecie ginekologicznym, ale nie został wpuszczony. Kamila wyjaśnia, że potem nie mogła mu o tym powiedzieć, bo by ją znienawidził, już zawsze łączyłby ją z tą sprawą, zacząłby oskarżać. Nieoczekiwanie Kamila wyznaje Adamowi, że wciąż go kocha, prosi by dał jej odrobinę nadziei, że jeszcze kiedyś będą razem, potem opowiada o swoim parszywym życiu. Adam czuje się zaskoczony tym wyznaniem, nie wie co powiedzieć, po chwili prosi by nie zawracała nim sobie głowy, kocha inną, ona zaś powinna trzymać się Wiktora, on ją kocha i jest pewny, że i ona jego. Kamila prosi Adama by ją pocałował, kiedy ten się wzbrania wymusza pocałunek. W tym momencie do Agencji wchodzi Monika, pomiędzy kobietami dochodzi do kłótni, Rozdrażewska nazywa Kłosównę dziwką i wywłoką. Adam próbuje poskromić żonę, która gotowa jest do rękoczynów, prosi by nie wyciągała pochopnych wniosków z tego co widziała. Monika ujawnia fakt, że oddała dyskietki z bazą danych klientów "Wikamu", zażądała tego od niej Kamila w zamian za to, że nie powie o aborcji, zaprzecza jednocześnie, że poddała się zabiegowi dla kariery, po prostu musiała to zrobić, bo ginekolog powiedział jej, że płód i tak jest już martwy, co potwierdził potem lekarz Laudańskich. Adam pyta, że jeśli tak było to dlaczego mu o tym nie powiedziała, Monika odpowiada, że bała się iż nie zechce się z nią wtedy ożenić. Kamila uważa, że to wszystko, co mówi Monika to jedno wielkie kłamstwo. Adam po wyjściu Moniki prosi Kamilę by zeznawała jako jego świadek w sprawie rozwodowej. Dziewczyna zgadza się, zapewnia, że zezna co będzie chciał, ciągle ma nadzieję, że zdobędzie jego uczucia. Magda opowiada matce o swojej wizycie u prokuratora i reakcji urzędnika na jej oświadczenie o wycofaniu skargi przeciwko Adamowi. Ewa uważa, że to niemożliwe by Magda miała iść do więzienia, nigdy na to nie pozwoli, musi być jakiś sposób by tego uniknąć. Ewa pragnie by Magda poszła do Adama i z nim porozmawiała, jednak dziewczyna mówi, że jeszcze nie jest na to gotowa, nie umiałaby spojrzeć mu w oczy, poza tym to, co zrobiła nie można załatwić zwykłym słowem przepraszam, jeszcze nie wie jak to zrobić, ale naprawi wszystkie krzywdy wyrządzone Rozdrażewskiemu. Kamila wychodzą z Agencji natyka się na czekającą tam na nią Monikę. Rozdrażewska chce wiedzieć, dlaczego Kamila jej to wszystko robi, myślała, że po tym jak oddała jej dyskietki to są kwita, pyta w co ona gra. Kamila mówi, że raczej powinna zapytać "o kogo?", wyznaje, że kocha Adama od pierwszej chwili, kiedy go ujrzała, wie, że on kocha Ewę, ale ona ma czas, poczeka, jedno jest tylko pewne - ją ma już z głowy. Monika odpowiada, że to się jeszcze okaże. Ewa spotyka się z Adamem, ze wzruszeniem opowiada mu o wizycie Magdy i tak długo oczekiwanym pojednaniu z córką, mówi, że czuje się jakby jej kamień z serca spadł. Tymczasem Monika udaje się do Administracji Budynków Mieszkalnych, rozmawia z jednym z urzędników, który ze względu na uszczuplenie zasobów mieszkaniowych gminy otrzymał właśnie wypowiedzenie z pracy, zatrudnia go jako prywatnego administratora kamienicy przy Kościuszki 5/7, oferuje godziwe wynagrodzenie w zamian za to, że będzie robił to, co ona mu karze, a urzędowanie ma rozpocząć od przeprowadzenia generalnego remontu nieruchomości.

Odcinek 140

Magda relacjonuje Czarkowi swoją rozmowę z prokuratorem, chłopak uważa, że to bzdura, co wygadywał Sawicki, sądzi, że na pewno dogadał się w tej sprawie z Wernerem, nie chcą by wycofywała się z tej sprawy, mecenas i prokurator to jedna klika, a kara, którą ją straszą jest za surowa. Magda mówi, że jej mama też tak uważa, przyznaje się Czarkowi, że się z nią spotkała, wyjaśniły sobie wszelkie nieporozumienia i ona ją zrozumiała i wybaczyła. Czarek bardzo cieszy się z takiego rozwiązania, z satysfakcją stwierdza, że Wernerowa to porządna kobieta i ta historia w ogóle mu do niej nie pasowała. Magda dodaje, że bardzo by chciała by matka wiedziała co ona teraz czuje, Czarek uważa, że na pewno wie, sądzi też że Magda powinna teraz porozmawiać z Rozdrażewskim. Tymczasem Adam już cieszy się, że to koniec tej sprawy, Ewa jest nieco innego zdania, uważa, że to dopiero początek, jednak wszystko zmierza w dobrym kierunku, teraz ona musi natychmiast porozmawiać z prokuratorem, przecież nie może pozwolić by Magda poszła do więzienia, to trzeba jakoś załatwić, wspomina też, że namawiała Magdę do rozmowy z nim, ona jednak uważa, że zwykłe przeprosiny nie wystarczą, boi się by córka nie popełniła kolejnego głupstwa. Adam przyznaje się, że rozmawiał z Kamilą, ona obiecała, że zezna w sądzie jak naprawdę było z Moniką, ma nadzieję, że uda się unieważnić ślub kościelny. Ewa dziwi się, że Kamilce tak nagle się odmieniło, jeszcze wczoraj do niczego się nie przyznawała, uważa, że to bardzo dziwne. Tymczasem Kamila wspomina matce o swoim spotkaniu z Moniką, pogadały sobie tak od serca. Renata zauważa, że już dawno nie było u nich Wiktora, nieoczekiwanie Kamila wyznaje, że Wiktor już jej nie interesuje, zresztą nigdy jej nie interesował, stać ją na kogoś lepszego, oświadcza, że zamierza zdobyć Adama. Renata przekonuje córkę, że Adam jest bezgranicznie zakochany w Ewie, chce się z nią ożenić, tak więc ona nie ma u niego żadnych szans. Kamila ujawnia, że dzisiaj w biurze Adama patrzył na nią zupełnie tak jak na Ewę, jest pewna, że Rozdrażewski się ożeni, ale nie z Ewą a z nią. Renata aż krztusi się z wrażenia, pyta czy Adam powiedział jej że ją kocha, Kamila odpowiada, że jeszcze nie, na razie ciągle jeszcze się oszukuje, potem oświadcza że idzie w Wiktorem na obiad, być może już ostatni raz. Ewa proponuje Adamowi, aby u niej zamieszkał, przecież i tak mieli takie plany, więc po co to odkładać. Rozdrażewski się waha, chciałby uniknąć niezręcznych sytuacji, w jakich może postawić go Renata i Kamila, tym bardziej, że wydaje mu się, że ta druga coś do niego czuje. Ewa mówi, że jeżeli on wie o co chodzi Kamili to jest chyba jasnowidzem, ona jest tak zamknięta w sobie, że nikt nie potrafi jej zrozumieć. Adam po zastanowieniu zgadza się zamieszkać na próbę u Ewy, zobaczą jak im to wyjdzie. Na ulicy Rozdrażewski spotyka dawnego kolegę Marka Wochnę, z którym w młodzieńczych latach grał w zespole, ten próbuje przekonać Adama by po latach znowu wspólnie zaczęli muzykować, ten jednak uważa, że jest już na to za stary. Ewa jest zaskoczona, że Adam kiedyś śpiewał. Marek próbuje nakłonić Ewę by zechciała przekonać Adama do powrotu na estradę, ona mówi, że może to być trudne, może woli by on teraz śpiewał tylko dla niej. Melania do obiadu rozkłada tylko dwa nakrycia, zdumionemu Karolowi oświadcza, że chyba nie myślał, że usiądzie z Moniką do jednego stołu. Karol wciąż jest przekonany o niewinności swojej ulubienicy, o wszystko co złe obwinia Adama i Ewę, rodzinę Wernerów uznaje, że moralnie podejrzaną, Melania zaś też zachowuje się obrzydliwie tak bezkrytycznie rzucając kalumnie na Monikę. Laudańska zauważa, że Karol zaczyna mówić zupełnie jak Monika, jeszcze chwila z zacznie się też tak zachowywać, oświadcza, że ma świadków na to, że poddała się ona aborcji i zdania nie zmieni. Magda chce pójść do redakcji wszystkich gazet, które oczerniły Adama i zażądać sprostowań, pragnie też dostać się do telewizji, lecz to jej się chyba nie uda, poza tym chce wrócić do szkoły i nadrobić wszelkie zaległości, może jeszcze zdoła zdać maturę, pragnie też zając się babcią, ona potrzebuje przecież opieki, tyle lat nie miała rodziny, poza tym może chociaż w ten sposób odkupi swoje winy. Czarek żartobliwie przestrzega Magdę by się zbytnio nie rozpędzała, bo jeszcze gotowa wstąpić do zakonu, mina mu jednak rzednie, kiedy ona bardzo poważnie przyjmuje jego słowa, czuje się mocno zaniepokojony. Ewa rozmawia z prokuratorem, chce wiedzieć, dlaczego starszy jej córkę więzieniem. Prokurator twierdzi, że Magda zakpiła sobie z wymiaru sprawiedliwości składając fałszywe zeznania, poza tym zrobiła kretyna z niego, wszystkie gazety opisały już tę sprawę, a on kilku z nim osobiście udzielił wywiadu. Ewa rozumie, że chodzi tu o urażone ambicje prokuratora, ze złością oświadcza, że nie dopuści by wsadził jej córkę do więzienia. Wściekły prokurator Sawicki oznajmia Wernerowej, że jej córka jest już pełnoletnia i sama odpowiada za swoje czyny, a ona nie ma w tej sprawie nic do powiedzenia.

 

Odcinek 141

  Kiedy Melania i Karol zasiadają do obiadu w ich domu pojawia się Adam, Laudański ostentacyjnie wychodzi z salonu, tylko Melania cieszy się z wizyty siostrzeńca. Adam mówi, że przyszedł po tylko swoje rzeczy. Melania bardzo żałuje, że nie będzie już mieszkać z ukochanym siostrzeńcem, zwierza się Adamowi, że jest w ostrym konflikcie z Karolem i nie może dojść z nim do porozumienia, bowiem wuj jest ślepo zapatrzony w Monikę, nie docierają do niego żadne argumenty, uparł się, że wszyscy wkoło kłamią i twardo stoi po stronie swojej ulubienicy. Adam przypuszcza, że to chwilowe zaślepienie, zaboli go jednak kiedy przekona się z kim tak naprawdę ma do czynienia. Melania nie wie już czy Karol Monikę traktuje bardziej jako swoją córkę czy żonę, wydaje się jej, że mąż na stare lata zgłupiał do reszty, nie wie jak długo wytrzyma jeszcze w takiej atmosferze. Adam pociesza ciotkę, obiecuje, że jak się tylko urządzi to zabierze ją ze sobą i zamieszka wspólnie z nim i Ewą, z którą zamierza się ożenić. Melania jest zaskoczona, pyta co ze sprawą z sądzie, Adam ją uspokaja, żadnego procesu nie będzie, bo Magda wycofała pozew. Laudańska jest szczęśliwa, czuje się jakby kamień jej spadł z serca, przeprasza siostrzeńca, że tak usilnie namawiała go do związku z Moniką. Adam prosi ciotkę by się nie obwiniała, był już wtedy dużym chłopcem i to że się ożenił z Moniką to nie jej wina. Melania zapewnia Adama, że będzie się modliła za jego udany związek z Ewą. Ewa udaje się do kancelarii Bogdana, mówi, że właśnie wraca od prokuratora, który chce ich córkę wsadzić do więzienia, mniema, że to kolejny spisek męża, ta cała sprawa z gwałtem była przecież przez niego nakręcona. Werner wszystkiemu zaprzecza, uważa, że Ewa nie ma żadnych dowodów, przemawia jednak do niego argument, że Magda to również jego dziecko, dlatego postara się ją wyciągnąć z tych opresji, obiecuje, że nie dopuści by córka trafiła do więzienia. W międzyczasie do mieszkania przy Kościuszki z walizką przychodzi Adam, pod nieobecność Ewy gości go Renata. Hydraulik naprawiający przeciekający kaloryfer w pokoju Piotrusia rozpoznaje Rozdrażewskiego, mówi, że czytał o nim w gazetach, to podobno jakiś gwałciciel. Renata zaprzecza jakoby w jej mieszkaniu przebywał Rozdrażewski, dowodzi, że to jego sobowtór, jednak Adam sam się dekonspiruje przedstawiając się podczas odbierania telefonu od Ewy. Rozdrażewski pyta potem Renatę dlaczego nie chciała przyznać się przed robotnikiem że to on, zmieszana Kamieńska tłumaczy, że obawiała się plotek, chociaż sama nie wierzy w te pogłoski o gwałcie. Adam uspokaja Renatę że żadnego procesu nie będzie, bowiem Magda wycofała pozew. Bogdan chce się dogadać z Ewą w sprawie ich rozwodu, proponuje rozwód bez orzekania winy, nie chce bowiem publicznie prać brudów. Ewa jest mile zaskoczona kulturalną propozycją ze strony męża i chętnie na nią przystaje. Wydaje się jednak że to kolejny podstęp Bogdana, bo kiedy Ewa odchodzi Werner niby sam do siebie mówi, że niektórzy to w życiu się niczego nie nauczyli. Magda pojawia się w zamkniętym zakładzie dla osób psychicznie chorych, w którym przebywa Maria, prosi siostrę Emilię o rozmowę, mówi, że dotąd była bardzo zła, popełniła wiele strasznych błędów, skrzywdziła najbliższych jej ludzi i chciałaby to jakoś naprawić, dlatego pomyślała, że mogłaby opiekować się tutaj babcią i innymi chorymi, chce by siostra pozwoliła jej zrobić coś dobrego, może chociaż w ten sposób uda się jej wymazać swoje winy. Zakonnica chętnie przystaje na tę prośbę, z zadowoleniem wita Magdę wśród wolontariuszek, ostrzega jednak, że to bardzo ciężka i niewdzięczna praca, bo ich chorzy w większości nie są w stanie tego docenić. Magda pomagając zakonnicy w opiece nad Marią uczy się podstawowych zabiegów pielęgnacyjnych, nieoczekiwanie pyta jakie warunki trzeba spełnić by zostać zakonnicą. Siostra Emilia odpowiada, że przede wszystkim trzeba mieć powołanie, bo to jest decyzja na całe życie zazwyczaj podejmowana przez bardzo młodych ludzi, a Kościół musi dbać żeby nie była podejmowana pod wpływem impulsu czy chwilowego załamania, dlatego kandydaci do duchownego stanu podlegają bacznej obserwacji. Ewa wraca wreszcie do domu, wszyscy wspólnie jedzą kolację, z czego bardzo cieszy się Renata, bo już dawno cała rodzina nie siedziała razem przy jednym stole. Ewa korzystając z okazji oznajmia zebranym, że zaraz jak tylko ona i Adam dostaną rozwody to się pobiorą, mówi też postanowiła jednak się nie wyprowadzać, za to Adam zamieszka razem z nimi. Renata, która dotąd zamartwiała się, że Ewa zostawi ją samą w mieszkaniu tylko z Kamilą, jest zdumiona, ale i zadowolona z decyzji pasierbicy. Jeszcze bardziej cieszy się Kamila, teraz będzie miała doskonałą okazję, by uwieść Adama.

Odcinek 142

Magda po powrocie do domu modli się i czyta Pismo Święte, potem telefonuje do matki, mówi, że jest szczęśliwa i bardzo ją kocha, nigdy też sobie nie wybaczy, że była taka głupia. Ewa prosi córkę by już o tym nie myślała, to przeszłość, wszystko na pewno się ułoży. Magda przyznaje się, że była dzisiaj u babci i długo rozmawiała z zakonnicami, dodaje, że chciałaby przedyskutować z matką jedna kwestię. Ewa zaprasza córkę jutro do siebie do galerii, wtedy będą mogły porozmawiać, mówi też, że Adam się dzisiaj do niej wprowadził, będzie tu mieszkał do czasu aż nie znajdą mieszkania. Magda bardzo się z tego cieszy, bardzo pragnie by mama i Adam byli szczęśliwi, żywi przekonanie, że tak będzie. Kamila wykorzystuje każdą chwilę, by zwrócić na siebie uwagę Rozdrażewskiego, tym razem wyczekuje go w przedpokoju, by w jakiś sposób sprowokować do rozmowy, jednak ciągle przeszkadza jej Piotruś, który kręci się po korytarzu. Kiedy Adam wychodzi z łazienki Kamila prosząc o pomoc w otwarciu puszki z ananasami zwabia go do kuchni, tam mówi, iż zdaje sobie sprawę, że czuje się on tutaj skrępowany, ale ma się nie martwić, ona niedługo się wyprowadzi, dlatego nie muszą już tak gwałtownie szukać mieszkania, dodaje, że nie chce stawać na drodze ku jego szczęściu z Ewą, dobrze wie, że siostra jej nie cierpi, z żalem mówi, że Ewa zawsze miała wszystko - ojca i jego. Adam czuje się zażenowany tą rozmową, a Ewa zniecierpliwiona długą nieobecnością Adama zagląda do kuchni, czuje się zazdrosna widząc go z Kamilą. Kłosówna natychmiast znika, bowiem czuje, że zanosi się na awanturę. Adam tłumaczy Ewie, że tylko rozmawiał z Kamilą, przecież dobrze wie, iż tylko ona jest jej skarbem, jak chce to może jej przyrzec, że do końca życia nie będzie już rozmawiał z żadną inną kobietą. Ewa daje się udobruchać i razem wracają do sypialni. Tymczasem Kamila w swoim pokoju sama do siebie mówi, że dotąd zawsze ustępowała siostrze, ale tym razem będzie musiała przegrać, owinie sobie bowiem Adama dookoła palca i będzie jej, tylko jej. Renata zauważa, że córka wpada w obsesję na punkcie Adama, przestrzega ją, aby dała sobie spokój, nie ma żadnych szans, bo on jest bezgranicznie zakochany w Ewie, za to starci Wiktora, przecież on nie jest idiotą, w końcu się połapie lub ktoś mu doniesie. Kamila przypuszcza, że tym kimś może być matka albo Monika, bo widziała ją dzisiaj rano całującą się z Adamem, jest pewna, że on ją kocha, tylko jeszcze o tym nie wie, jednak dla niej zostawi Ewę, to tylko kwestia czasu, mówi, że poczeka, przecież umie czekać. Renata jest przerażona słowami córki, uważa, że bredzi, jest pewna, że oszalała. W nocy bandyci podkładają w galerii Nowickiego bombę. Adam uważa, że muszą koniecznie znaleźć mieszkanie, bo Kamila jest jakaś dziwna, twierdzi, że wszystkim w tym domu zawadza i nagle stała się taka miła, bardzo go niepokoi jej zachowanie. Ewa bardzo pragnie Adama, lecz ciągle nie jest dane im się kochać, tym razem przeszkadza nagła wizyta Piotrusia, który przynosi im w prezencie model samolotu nazwany na ich cześć "Adam i Ewa". Piotruś wymusza na mamie i Adamie przyrzeczenie, że już nigdy więcej się nie rozstaną. Kiedy już udaje się pozbyć Piotrusia i można wreszcie pławić się w miłosnych rozkoszach nagle odzywa się telefon, to policja zawiadamia Ewę, że w galerii wybuchła bomba. Ewa razem z Adamem postanawiają natychmiast tam jechać. Widok spalonej galerii jest szokujący - osmolone ściany, fragmenty nadpalonych rzeźb i totalny nieład. Michał jest załamany, bo spłonął dorobek jego życia, mówi, że od samego początku wiedział, że to tak się skończy, niepotrzebnie zwlekał, mógł od razu zapłacić haracz i mieć święty spokój. Policja uważa jednak inaczej, już po pierwszych pogróżkach ze strony mafii powinien był zgłosić ten fakt organom ścigania. Michał się z tym nie zgadza, gdyby poszedł na współpracę z policją to mafia pierwsza by się o tym dowiedziała i Bóg raczy wiedzieć jak by się to dla niego skończyło, pewnie zrobiliby pokazówkę by zastraszyć innych niepokornych. Kiedy Ewa wchodzi do galerii jest zszokowana widokiem, z płaczem rzuca się Michałowi w ramiona, uważa, że nie powinni się poddawać tylko spróbować to wszystko odbudować. Michał sądzi, że to niemożliwe, odbudować to można lokal, ale nie eksponaty, wielu artystów już nie żyje a inni bardzo niechętnie sprzedają swoje rzeźby, poza tym nie ma pieniędzy, jest zrujnowany. Ewa podejrzewa, że bandytów zdenerwowało zebranie z sąsiadami, które zorganizowała, by wspólnie bronić się przed szantażystami, i właśnie któryś z zastraszonych sąsiadów musiał ich o tym poinformować. Policjanci z politowaniem kręcą głowami, teraz znają już odpowiedź na pytanie dlaczego podłożono bombę właśnie tutaj, Michał zaś nie może uwierzyć, że Ewa odważyła się zrobić coś wbrew jego woli, swoją nieodpowiedzialnością zmarnowała kilka lat jego pracy, krzyczy że mógłby ją udusić własnymi rękami, nazywa skończoną idiotką. Milczący dotąd Adam zwraca Nowickiemu uwagę by liczył się trochę ze słowami, ten jednak żąda by Rozdrażewski się nie wtrącał i natychmiast wyszedł. Ewa prosi Adama by poczekał na nią na zewnątrz, chce sama porozmawiać z Michałem. Przed galerią zdenerwowany Adam rozmawia z policjantem, ten mówi, że wiedzą, iż mafia opanowała całą okolicę, ale nic nie mogą zrobić, bo nikt nie chce z nimi współpracować, jednak na podstawie dzisiejszych wydarzeń musi przyznać, że rozumie tych, którzy się boją. Adam mówi, że musi być jednak jakieś rozwiązanie, Ewa chcąc zmobilizować sąsiadów miała rację. Policjant uważa, że pani Werner źle się do tego zabrała, powinna była najpierw zdobyć zaufanie tych ludzi, przekonać każdego z osobna do swoich racji, bo ktoś to zebranie mógł odebrać jako prowokację mafii, owszem, chciała dobrze, ale chciała też zbyt dużo od razu załatwić, a jakie są tego skutki widać patrząc na zgliszcza galerii.

Odcinek 143

Bandyci pod restauracją sąsiadującą z galerią Nowickiego czekają na jej właściciela, z kontekstu ich rozmowy wynika, iż to właśnie restaurator powiadomił ich o zebraniu zorganizowanym przez Ewę. Kiedy pojawia się Kaniewski, rzeczony właściciel lokalu, mafiozi żądają od niego podwójnego haraczu, zwiększenie stawki argumentują faktem, iż okolice Starego Miasta stały się ostatnimi czasy bardzo niebezpieczną dzielnicą i z uśmieszkiem zadowolenia spoglądają w stronę spalonej galerii, tak więc ich starania by w pozostającej pod ich opieką restauracji można było się nadal spokojnie napić musi automatycznie drożej kosztować. Kaniewski próbuje negocjować, mówi, że przecież regularnie płaci i informuje ich o każdych niewygodnych dlań inicjatywach, poza tym przekonuje, że nie stać go na dawanie większego okupu. Fryzjer i Lalik pozostają niewzruszeni, radzą Kaniewskiemu zarobić pieniądze i wywiązać się z żądań, w przeciwnym razie i jego restaurację może spotkać los podobny do galerii Nowickiego. Tymczasem w domu Renata ubolewa nad szerzącym się w Polsce bandytyzmem, sama już nawet boi się wyrzucać śmieci, dowodzi, że to wszystko przez to, że w szkołach jest za dużo lekcji chemii i fizyki, na których uczą jak bimber pędzić i bombę skonstruować, mniema, że niedługo bandyci mogą podłożyć ładunek wybuchowy pod Agencję "Wikam", gdzie przecież pracuje Kamila. Kłosówna przysłuchująca się wywodom matki drwi z nich, z uśmieszkiem politowania na ustach mówi, że po pierwsze Agencja nie jest dla mafii interesująca, po drugie bandyci nie zasadzają się jeszcze na gospodynie domowe, po trzecie zaś uważa, że matka naczytała się zbytnio gazet. Za chwilę do domu wracają wyczekiwani już Adam i Ewa. Zdruzgotana Wernerowa mówi, że galeria doszczętnie spłonęła, siebie obwinia o ten wybuch, bo przecież nie pozwoliła Michałowi zapłacić haraczu a potem zwołała zebranie właścicieli okolicznych sklepów. Kamila jest wstrząśnięta, za szaleństwo uznaje buntowanie się przeciwko mafii, Ewa powinna się cieszyć, że to tylko tak się skończyło, mogło być znacznie gorzej. Ewa zauważa, że najgorsze jest to, że pokłóciła się z Michałem, on ma do niej żal, bo uważa, że to stało się z jej winy, nie wie z czego on i ona będą teraz żyli. Ewa twierdzi, że nie ma już siły, czego się nie dotknie to klapa - Michał stracił galerię, Adam musiał wyprowadzić się z rodzinnego domu, a Magdzie grożą więzieniem. Adam stara się pocieszyć Ewę, sądzi, że przesadza, przecież to dzięki niej stał się najszczęśliwszym z ludzi, inne sprawy też się jakoś załatwi i wszystko będzie dobrze, zapewnia, że bardzo ją kocha i to jest najważniejsze. Kamila z zazdrością przysłuchuje się słowom Rozdrażewskiego. Melania wciąż nie rozmawia z Karolem, ten próbuje jakoś załagodzić spór, ale nie zgadza się na żądanie żony by Monika natychmiast wyprowadziła się z ich domu, uważa nawet, że przez żonę przemawia nienawiść do tej biednej dziewczyny. Laudańska uzmysławia sobie, jaki wielki wpływ na Karola wywiera Monika, jest wręcz nią zauroczony i nie docierają doń żadne argumenty, zarzuca mężowi naiwność a nawet głupotę. Magda udaje się do redakcji "Głosu Dnia", prosi redaktor naczelną by zamieściła sprostowanie na temat gwałtu, dlatego że to nieprawda, bowiem ona skłamała. Naczelna odmawia twierdząc, że to nie jest interesujący temat dla jej czytelniczek. Magda czuje się zawiedziona, ale jeszcze się nie poddaje, napotkanego na korytarzu redakcyjnego fotografika prosi o wskazanie gdzie może znaleźć dziennikarkę ukrywającą się pod pseudonimem Kalina, mężczyzna pokazuje właściwe drzwi. Magda ze zdziwieniem stwierdza, że tą osobą jest Iwona Rudecka, kochanka ojca. Magda wyłuszcza Iwonie swoją prośbę, lecz i ta odmawia zamieszczenia sprostowania, co więcej, zarzuca dziewczynie, że i ją oszukała, bo w dobrej wierze napisała ten artykuł o Rozdrażewskim by opinia publiczna mogła znać cała prawdę na jego temat. Magda przyznaje się dziennikarce, że wycofała z sądu pozew przeciwko Adamowi i gotowa jest ponieść wszelkie konsekwencje swojego czynu, włącznie z więzieniem. Iwona uważa, że Magda chyba nie wie co mówi, w więzieniu była by gwałcona i bita, nie wytrzymała by tam nawet jednego dnia, radzi następnym razem dobrze się zastanowić zanim popełni kolejne głupstwo. Magda słuchając tak Iwony uświadamia sobie, że cały czas była przez nią i ojca manipulowana, uważa, że są wstrętni, ona im zaufała a oni dla swoich niezrozumiałych celów ją oszukiwali i robili wodę z mózgu, wiedzieli, że kłamie i cały czas utrzymywali w tym kłamstwie. Za chwilę do pokoju redakcyjnego wchodzi fotografik Bartek, wspomina o wybuchu bomby w galerii Nowickiego. Przerażona Magda natychmiast telefonuje do matki, chce się upewnić, że nic się jej nie stało. Telefon odbiera Ewa, uspokaja córkę, jest cała i zdrowa, tylko galerii już nie ma. Piotrusia słyszącego tę rozmowę rozpiera duma, jak koledzy w szkole dowiedzą się o bombie to będą mu zazdrościć. Ewa jest oburzona postawą syna, mówi, że myślała, iż jest mądrzejszy. Adam zapewniwszy Ewę że wszystko będzie dobrze zabiera Piotrusia by odwieźć go do szkoły. Kiedy mężczyźni wychodzą Renata pyta Ewę co teraz zamierza robić, ta mówi, że musi wziąć się w garść i znaleźć sobie jakąś pracę, nie może przecież siedzieć tak z założonymi rękami. Zdrojewski spotyka się z Dumała, prywatnym detektywem, który na jego zlecenie śledził Milagros. Detektyw odkrywa, że kobieta zameldowała się w hotelu pod fałszywym nazwiskiem - Milagros Kapusta de Ramirez. Zdrojewski uważa te informacje za interesujące, wręczając detektywowi czek poleca węszyć dalej, może znajdzie jeszcze coś ciekawego.

Odcinek 144

Adam prosi Piotrusia o okazanie większej wyrozumiałości dla mamy przechodzącej obecnie trudne chwile związane ze spaleniem galerii i utratą pracy. Chłopiec nie rozumie, dlaczego bandyci napadli na galerię, Adam tłumaczy mu, że dlatego bo to bandyci, a mama nie chciała się zgodzić dać im pieniędzy i założyła nawet straż obywatelską, jednak ze strachu nikt nie chciał się do niej przyłączyć. Piotruś z uznaniem stwierdza, że nie wiedział, iż mama jest taka ostra, Adam mówi, że Ewa jest jedyna w swoim rodzaju, całkiem wyjątkowa. W Agencji Wiktor przegląda bieżące rachunki, jest tego sporo, a firma przeżywa okresowe trudności, ma jednak nadzieję, że bliska sfinalizowania umowa reklamowa z jednym z towarzystw ubezpieczeniowych pozwoli im wyjść na prostą. Kiedy w Agencji pojawia się Adam Korcz domaga się od niego płacenia po połowie za wynajem lokalu, nie docierają do niego argumenty, że Rozdrażewski przeżywa teraz trudności finansowe, sarkastycznie stwierdza nawet że on składa się wyłącznie z samych problemów, nie zamierza dalej prowadzić go za rączkę, zresztą w przypadku konkurencyjnej firmy było by to przesadną filantropią. Pomiędzy Rozdrażewskim a Korczem dochodzi do pyskówki, Kamila stara się załagodzić konflikt między mężczyznami. Adam, mimo kłopotów finansowych, unosi się honorem i obiecuje wydobyć sporne pieniądze nawet spod ziemi. Kiedy Adam wychodzi Wiktor narzeka na dawnego wspólnika i przyjaciela, uważa, że on chyba nigdy nie wydorośleje, a ze swoich ostatnich doświadczeń nie wyciągnął żadnych wniosków. Kamila staje w obronie Adama, Wiktor przypomina, że to dzięki jej namowom zrezygnował ze spółki z Rozdrażewskim. Kłosówna zaprzecza, uważa, że to on sam chciał rozłamu. Zaskoczony Wiktor zarzuca Kamili luki pamięciowe, to przecież ona wymyśliła zablokowanie kont Adamowi. Kobieta oświadcza, że to nie ma nic wspólnego z pozbyciem się wspólnika, stara się też nieco ostudzić nerwową atmosferę, lekko kokietuje Wiktora, ten poddaje się jej urokowi i zaczyna całować, jednak jego umizgi przerywa telefon od sekretarki, przyszedł podobno przedstawiciel firmy ubezpieczeniowej negocjować kontrakt. Kiedy Korcz wychodzi Kamila z obrzydzeniem ociera z ust pozostały nań smak jego pocałunków. Renata z relacji Ewy dowiaduje się, że Bogdan zaproponował jej rozwód bez orzekania winy, nie chcą bowiem publicznie prać małżeńskich brudów. Renata w propozycji Bogdana podejrzewa kolejny podstęp z jego strony, snuje przypuszczenia, że on może w sądzie wykorzystać fakt, że mieszka u nich Adam. Skłóceni Laudańscy nadal ze sobą nie rozmawiają. Karol próbuje pocieszyć Monikę po ostatniej awanturze z Melanią. Chcąc wzbudzić jeszcze większe współczucie w Laudańskim Monika opowiada wujowi, że widziała jak Adam całuje się z Kamilą, dodaje, że w rozmowie z Kłosówną dowiedziała się, że on ma wobec niej poważne zamiary. Laudański jest poruszony rewelacjami Moniki, a ta uśmiecha się z satysfakcją, że w tak prosty sposób udało się jej uknuć kolejną intrygę. Adam udaje się do stadniny i prosi Zdrojewskiego o odłożenie płatności za Ahmeda tłumacząc się poważnymi problemami finansowymi. Biznesmen dworuje sobie z Rozdrażewskiego, potem przypomina, że ma przecież kamienicę. Adam wyjaśnia, że ona nie jest już jego, chce ją bowiem podarować Ewie Werner w prezencie ślubnym. Zdrojewski nazywa Rozdrażewskiego niepoprawnym romantykiem a także idiotą, a tacy ludzie zawsze będą mieli problemy. Adam zauważa, że może nie miał by kłopotów gdyby nie to, że został oszukany przez Wernera, zarzuca przy okazji biznesmenowi, że działał w porozumieniu z tym łajdakiem, kiedy finalizowali sprzedaż kamienicy. Obruszony Zdrojewski zaprzecza, wyjaśnia, że Adam dał się oszukać przez pozbawionego jakichkolwiek zasad mecenasa Wernera, wróży, że Bogdan przez to kiedyś źle skończy. Tymczasem Iwona sprytnymi podchodami próbuje dowiedzieć się od Bogdana czy ma jeszcze jakikolwiek wpływ na córkę, uświadamia mu również, iż po swojej rozmowie z Magdą doskonale wie o wycofaniu pozwu przeciwko Rozdrażewskiemu, a to oznacza, że dziewczyna straciła zaufanie do ojca i tym samym nie powierzy mu opieki nad odziedziczonymi po dziadku pieniędzmi. Bogdan uspokaja kochankę, mówi, że sprawy wymknęły mu się trochę spod kontroli, ale postara się je wyjaśnić, poza tym ma jeszcze syna, który posiada prawa do drugiej części depozytu. Iwona szydzi z Wernera, mówi, że bardzo stracił w jej oczach na atrakcyjności, potem nakazuje mu wynosić się z jej mieszkania. Bogdan jest zaskoczony, nie poddaje się jednak, wychodząc z mieszkania kochanki przypomina jej o byłym mężu, to nic, że zniszczyła wszystkie dowody w jego sprawie, są jeszcze świadkowie, na przykład on, będzie mu miło niedługo pogawędzić sobie z jej ex-małżonkiem.

Odcinek 145

Adam w dość minorowym nastroju wraca do mieszkania Ewy, mówi, że nic mu się nie udało załatwić, Wiktor zażądał od niego pieniędzy za wynajem biura, a Zdrojewski nie zgodził się na przełożenie terminu zapłaty za Ahmeda, obawia się, że będą musieli go sprzedać. Ewa stanowczo się na to nie zgadza, to jest jej koń i ona go utrzyma, poza Ahmed wiąże się nierozerwalnie z jednym z najpiękniejszych wspomnień z jej życia, a wspomnień się nie sprzedaje. Adam ma nadzieję, że uda mu się chociaż załatwić jakąś kampanię reklamową i w końcu ruszyć z nową firmą, potem pyta Ewę czy była u mecenasa. Ewa zaprzecza, pełnomocnik w sprawie rozwodowej nie będzie jej potrzebny, Bogdan zaproponował jej rozwód bez orzekania o winie, więc wszystko przybiegnie bez problemów i pomoc prawna oraz świadkowie nie będą potrzebni, poza tym ona ma swoje życie, Bogdan swoje, niczego od siebie nie oczekują, więc przynajmniej rozstaną się jak ludzie. Adam zauważa, że to szlachetne założenie, ale aż tak nie ufał by dobroduszności Bogdana. Tymczasem do mieszkania przy Kościuszki wpada Bogdan i oświadcza zdumionej Renacie, że znowu będzie tu mieszkał, potem zanim Kamieńska zdążyła mu cokolwiek odpowiedzieć udaje się do pokoju i Ewy i bez pukania tam wchodzi zastając żonę w objęciach Adama. Werner jest tak zaskoczony, że w pierwszej chwili nie potrafi wykrztusić z siebie słowa, potem wskazując na Rozdrażewskiego pyta, co ten facet robi w jego sypialni z jego żoną. Nie mniej zaskoczona Ewa zabrania mężowi zadawać takie pytania, to od dawna nie jest jego sypialnia, a poza tym chyba nie zapomniał, że jutro mają sprawę rozwodową. Bogdan zauważa, że póki co to Ewa jest jeszcze jego żoną i nie życzy sobie w swoim mieszkaniu takich scen. Adam wtrąca, że Werner chyba nieco przesadza, wtóruje mu Ewa zarzucając mężowi chamskie zachowanie. Bogdan w swoim postępowaniu nie widzi nic złego, w końcu jest u siebie, za to jego żona zachowuje się niczym dziwka. Po tych słowach unosi się Adam, dopada Wernera, mówi, że być może Ewa jest jeszcze formalnie jego żoną, ale to nie znaczy, że może ją obrażać. Bogdan dworuje sobie z Rozdrażewskiego, raz jeszcze przypomina, że on i Ewa nie mają jeszcze rozwodu, dopiero jutro ma odbyć się rozprawa i jeszcze nie wiadomo co sąd orzeknie, wspomina też, że sprawa usiłowania gwałtu jeszcze się nie zakończyła i Ewa może srodze zawieść się na swoim kochasiu - gwałcicielu. Adam jest wściekły, chwyta Wernera za kołnierz i grozi, że jeszcze jedno słowo a wepchnie mu te kłamstwa do gardła. Ewa prosi Adama by nie dał się sprowokować, bo Bogdanowi tylko o to chodzi. Ewa ciska w męża kocem i poduszką, a ten śmiejąc się wychodzi zadowolony z jej pokoju. Werner wraca do salonu, ma pretensje do Renaty, że nie uprzedziła go o obecności Rozdrażewskiego. Kamieńska wyjaśnia, że Adam tu teraz mieszka, Ewa już oficjalnie ich o tym zawiadomiła, pytała ich nawet o zgodę. Werner zauważa, że tylko jego zapomniała zapytać. Tymczasem Adam i Ewa zastanawiają się co zrobić w zaistniałej sytuacji. Adam chce jeszcze na jakiś czas dopóki nie znajdzie mieszkania zamieszkać w Agencji, Ewa się jednak nie zgadza, nie pozwoli by Bogdan nadal dyktował jej warunki, poza tym nie chce by teraz ją opuszczał. Rozdrażewski postanawia porozmawiać z Wernerem w cztery oczy, mówi, że przecież jego drogi z Ewą już dawno się rozeszły, pyta więc dlaczego nie chce zostawić jej w spokoju, uważa, że nie ma prawa jej czegokolwiek zabronić. Bogdan stwierdza, że on po prostu tutaj teraz mieszka, to mieszkanie jest tak samo jego jak i jej, może tu zostać nawet po rozwodzie, za to obecność Adama jest w tym mieszkaniu nie na miejscu. Adam stwierdza, że ta kamienica należała kiedyś i ponownie należeć będzie do Ewy i może mu obiecać, że jego fałszerstwo podpisu profesora Kamieńskiego na pełnomocnictwie prędzej czy później wyjdzie na jaw i to nie Ewa a on będzie za to odpowiadać, raz jeszcze żąda by Werner dał Ewie spokój i pozwolił jej żyć tak jak ona tego chce. Bogdan zgadza się, ale dopiero od jutra, jeśli sąd orzeknie rozwód, a to nie jest takie oczywiste. Tymczasem spłoszona Renata udaje się do Małgorzaty i opowiada co zaszło w jej mieszkaniu, jest pewna, że oni tam się pozabijają, czuje się bezradna. Małgorzata aplikując Kamieńskiej środki uspokajające stwierdza, że Bogdan jest zdolny do wszystkiego, zna go przecież nie od dziś, ale to tchórz, woli działać z zaskoczenia a nie wprost. Monika odwiedza Rączkę, wynajętego przez nią prywatnego administratora kamienicy, którą kupił Adam, chce wiedzieć jak posuwają się przygotowania do generalnego remontu nieruchomości. Administrator zapewnia, że remont może się rozpocząć choćby jutro, potrzebny jest tylko podpis właściciela domu na przygotowanej już umowie. Monika chce sama podpisać tę umowę, Rączka ma jednak pewne obiekcje, Rozdrażewska zauważa, że kiedy podpisywała jego umowę o pracę to nie było żadnego problemu, tak więc i teraz nic się nie stanie jak z upoważnienia właściciela ona złoży na dokumencie swój podpis. Adam wraca do pokoju Ewy, komunikuje jej, że Bogdan naprawdę chce ponownie tu zamieszkać. Ewie cała ta sytuacja wydaje się idiotyczna, nie rozumie dlaczego mąż to wszystko robi. Adam postanawia pomieszkać jeszcze trochę w Agencji, Ewa błaga go by nie zostawiał jej teraz samej z Bogdanem. Małgorzata uświadamia Renacie, że rozwikłała tajemnicę śmierci Kazimierza, ma nawet dowody, jest przekonana, że za tym morderstwem stoi Bogdan, mówi, że był u niej pewnej nocy, zakradł się jak zbrodniarz myśląc że ją nastraszy, nie rozumie tylko dlaczego Kamieńska go kryje. Renata wszystkiemu zaprzecza, nie kryje Bogdana, co więcej, nie ma z jego sprawami nic wspólnego. Małgorzata nie dowierza Kamieńskiej, mówi, że żal jej Renaty, jeżeli w porę nie odetnie się od Wernera to zginie razem z nim.

Odcinek 146

  Piotrek wróciwszy ze szkoły jest zdziwiony zastając ojca w domu. Bogdan jest bardzo przyjaźnie nastawiony do syna, chwali jego modele samolotów, mówi, że choć ostatnio rzadko się widywali to teraz to się zmieni, bo postanowił ponownie tu zamieszkać. Piotruś pyta ojca czy to ma znaczyć, że nie rozwodzi się już z mamą, Bogdan jednak unika odpowiedzi na to pytanie. Za chwilę rozlega się dzwonek u drzwi, w mieszkaniu przy Puławskiego z wielkim bukietem czerwonych róż pojawia się Michał, on też jest zaskoczony obecnością Bogdana, nie ukrywa, że się go tutaj nie spodziewał. Bogdan złośliwie pyta Michała czy on także kocha się w jego żonie, zauważa, że kiedy razem studiowali to też przychodził do Ewy z rośliną i wtedy ona też nie miała dla niego czasu, wychodząc z pokoju ostrzega Nowickiego, że mają sublokatora. Zdenerwowany Nowicki domyśla się, kto może tutaj mieszkać, by stłumić ból jednym haustem wypija brandy, którym poczęstował go Werner. Kiedy w salonie zjawia się Ewa Nowicki wręcza jej kwiaty i przeprasza za swoje wczorajsze uniesienie w galerii, tłumaczy, że był zdenerwowany, przyznaje, że był zadufanym w sobie głupcem i nie posłuchał jej dobrych rad, a jak się okazało to ona miała rację, gdyby od samego początku działali wspólnie i konsekwentnie na pewno by nie doszło do tego pożaru. Ewa prosi Michała by się nie oskarżał, czas puścić w niepamięć dawne urazy i zastanowić się, co robić by odbudować galerię. Nowicki nie widzi szans na reaktywowanie galerii, wszystko niemal doszczętnie spłonęło, jest bankrutem. Za chwilę do salonu wchodzi Adam, Michał i jego przeprasza za swoje niemiłe zachowanie. Adam chłodno przyjmuje przeprosiny i demonstracyjnie całuje Ewę, Michał czuje się upokorzony. Niespodziewanie w mieszkaniu pojawiają się też Kamila i Wiktor, są zaskoczeni obecnością Nowickiego, ale w osłupienie wprawia ich informacja, że Bogdan ponownie się tutaj wprowadził. Tymczasem Bogdan w pokoju obok rozmawia z Piotrusiem, tłumaczy, że to, iż rozwodzi się z mamą nie musi oznaczać, że i oni muszą się rozstać, uważa, że faceci powinni trzymać się razem, wspominając wakacje w Jastarni kiedy to popłynął po syna, który zbyt daleko na materacu odpłynął od brzegu i tym samym uratował mu życie zapewnia, że i teraz chłopiec może zawsze na niego liczyć. Piotruś pyta ojca czy nadal jest z tą kobietą, z którą niejednokrotnie go widział, Bogdan zaprzecza, mówi, że ona się już nie liczy, zrozumiał bowiem że najważniejszy jest dla niego jego syn, potem przyjacielsko całuje chłopca w czoło. Michał negatywnie opiniuje kontrakt, który miał zamiar podpisać Wiktor. Korcz jest pod wrażeniem prawniczych umiejętności Nowickiego, proponuje mu etat radcy prawnego w "Wikamie", Michał jednak odmawia, ma bowiem zamiar wyjechać do Szwajcarii gdzie studiuje jego syn i mieszka jego siostra, która prowadzi kilka galerii sztuki użytkowej, dodaje, że czuje iż musi stąd wyjechać, przynajmniej na jakiś czas. Ewa uświadamia sobie, że ostatecznie straciła pracę i będzie musiała poszukać sobie innego zajęcia. Do salonu wraca Bogdan, nonszalancko wita się z wszystkimi, gratuluje Ewie zorganizowania tak wspaniałego spotkania - były kochanek, obecny kochanek no i oczywiście mąż, taka mała Unia Europejska. Werner wybiera się z synem po hulajnogę, w drzwiach wpada na przestraszoną Renatę, która drżącym głosem mówi, że Małgorzata zna całą prawdę o śmierci Kazimierza. Bogdan drwi z rewelacji Renaty, a ta z płaczem zauważa, że już po nim, po niej zapewne też. Karol i Melania nadal nie mogą się porozumieć, wciąż nawzajem obsypują się złośliwościami. Laudański w rozmowie z żoną zarzuca jej nienawiść do Moniki opartą na niesprawiedliwych i niesprawdzonych oskarżeniach, dowodzi, że wie na pewno, iż to właśnie Moniczce dzieje się krzywda, bowiem ten lekkoduch i kobieciarz Adam wzorem swojego ojca nie dość że jest z Ewą to jeszcze romansuje z Kamilą. Melania jest bardzo zaskoczona słowami męża, Karol zarzuca żonie, że wychowała playboya, który skacze z kwiatka na kwiatek, Monika jest jego pierwszą i zapewne nie ostatnią ofiarą. Tę rozmowę Laudańskich podsłuchuje Monika i nie ukrywa zadowolenia z jej przebiegu. Jest późny wieczór, a Piotruś nie wrócił jeszcze do domu, Ewa czuje się zaniepokojona i jednocześnie oburzona zachowaniem Bogdana, podejrzane wydaje się jej tak nagłe zainteresowanie męża synem, dziwi ją też jego dzisiejsze wystąpienie, kiedy to w przeddzień rozwodu odegrał rolę zazdrosnego męża, uważa, że on się tutaj wprowadził tylko po to by zagrać jej na nerwach. Adam zauważa, że Bogdan jest przecież ojcem Piotrusia, ma prawo go odwiedzać i po rozwodzie też będzie jej miał. Za chwilę do domu wracają Piotruś i Bogdan. Ewa czyni mężowi wymówki za zbyt późny powrót do domu, ten puszcza jej słowa mimo uszu, potem zaprasza wszystkich domowników na wspólną kolację.

Odcinek 147

Bogdan zaprasza wszystkich do stołu, mówi, że skoro Adam jest ich sublokatorem i jednocześnie narzeczonym Ewy to mogą chyba jak normalni ludzie spożyć kolację, tym bardziej, że być może będzie to ich ostatnia przedrozwodowa wieczerza. Ewa jest zdziwiona przyjazną postawą męża, pyta czy to ma znaczyć, że nie ma nic przeciwko temu by Adam tutaj mieszkał. Bogdan waha się, lecz po chwili odpowiada, że to jej wybór i decyzja. Ewa z zadowoleniem stwierdza, że to bardzo cywilizowane wyjście z tej niezręcznej sytuacji, potem udaje się do pokoju Renaty by zaprosić ją na kolację. Renata odmawia, tłumaczy się złym samopoczuciem i pragnie nieco odpocząć. Bogdan nad stołem wygłasza płomienne przemówienie, prosi o wybaczenie, jeśli był dziś dla nich trochę nieprzyjemny, ale to zrozumiałe, że poczuł się zdenerwowany tą sytuacją, jednak to Piotruś wyjaśnił mu ich plany i wtedy zrozumiał swój błąd, pragnie by rozstali się jak ludzie, którzy choć chodzą już innymi ścieżkami nadal są sobie bliscy, życzy Adamowi i Ewie szczęścia na ich nowej drodze życia. Już po kolacji Adam wyraża wątpliwość w dobre intencje Bogdana, podejrzewa, że on znowu coś knuje, ten jego toast zbytnio przypominał mu mowę obrończą, podejrzana też wydaje mu się ta nagła troska o Piotrka. Ewa prosi Adama by dał sobie spokój z tą podejrzliwością, może Bogdan naprawdę się zmienił, cieszy ją fakt, że wreszcie zainteresował się synem. Ewa zagląda jeszcze do pokoju Piotrusia, chłopiec jeździ po pokoju swoją nową hulajnogą, mówi, że czuje się szczęśliwy, iż wszystko wreszcie się poukładało, cieszy się z prezentu od ojca, pyta czy po rozwodzie będzie mógł nadal spotykać się z tatą, Ewa zapewnia, że zawsze, kiedy tylko będzie miał na to ochotę. W nocy Renata zagląda do kuchni, choć stara się zachowywać bardzo cicho to jednak budzi śpiącego na kanapie w salonie Bogdana, zarzuca mu, że prowadzi jakąś kolejną grę, uważa, że źle skończy, mówi, że tacy jak on są nikomu niepotrzebni, wręcz zbędni, nazywa go potworem, z którym nigdy więcej nie chce mieć nic wspólnego. Werner zapewnia, że to niemożliwe, są ze sobą bardziej związani niż stare małżeństwo i ma ona o tym nigdy nie zapominać. Renata żąda by Bogdan dał jej wreszcie święty spokój. Rano Adam budzi Ewę, mówi, że jeśli się nie pośpieszy to spóźni się na własną rozprawę rozwodową. Ewa jest przerażona zbliżającym się procesem, uważa, że to na pewno będzie okropne, Adam prosi by pomyślała, że za kilka dni będzie wreszcie wolna i tylko jego. Tymczasem Renata pakuje swoje walizki i cichcem wymyka się z domu. Bogdan telefonicznie rozmawia z sędziną, która będzie prowadziła jego sprawę rozwodową, zauważa, że ta zawsze mawiała, że nie umawia się z żonatymi mężczyznami, więc jeśli się postara to będzie miała wreszcie szansę by się z nim spotkać. Renata udaje się do banku i żąda wypłacenia z jej konta 40 tyś.$. Kasjer jest zaskoczony wysokością wypłaty, udaje się na konsultacje do kierowniczki placówki, ta zaprasza Kamieńską na zaplecze do specjalnego pokoju po odbiór gotówki. Renata skrupulatnie liczy swoje pieniądze, widząc zaskoczenie w oczach kierowniczki banku zapewnia, że podjęcie dzisiaj tak dużej sumy ma dla niej kolosalne znaczenie, to wręcz sprawa życia i śmierci. Bogdan i Ewa razem przyjeżdżają do sądu na rozprawę rozwodową. Ewa jest tak zdenerwowana, że ku zdziwieniu Wernera prosi go o poczęstowanie papierosem. Za chwilę protokolantka sądowa wzywa strony na salę rozpraw. Przed sądem Ewa potwierdza, że jedynym powodem dla którego chce uzyskać rozwód jest niezgodność charakterów, dodaje, że nie rości żadnych pretensji do męża. Tymczasem przesłuchiwany Bogdan oświadcza, że jako powód rozwodu podał niezgodność charakterów, chciał w ten sposób uniknąć publicznego prania brudów i dlatego na prośbę żony zgodził się na rozwód bez orzekania winy, ale wobec ostatnich jej posunięć jest zmuszony zmienić tę decyzję. Ewa nie kryje swojego zaskoczenia, nie rozumie o co Bogdanowi chodzi.

Odcinek 148

Bogdan przed sądem oskarża żonę o romans z Adamem Rozdrażewskim, człowiekiem zdemoralizowanym, pozbawionym wszelkich zasad i wartości, który posunął się nawet do tego, że próbował zgwałcić ich osiemnastoletnią córkę, na dowód przedstawia prasowe zdjęcia jego żony w objęciach kochanka, potem występuje z wnioskiem o odebranie jej prawa do wychowywania ich syna Piotra. Ewa jest wstrząśnięta podłością męża. Zaraz po Bogdanie swoje zeznania przed sądem składa Ewa, zaprzecza wszelkim zarzutom, jakie postawił jej mąż, mówi, że do tej pory myślała, że Bogdan jest złym człowiekiem, teraz jednak widzi, że on jest chory z nienawiści, oświadcza, że wszystko, co powiedział to stek oszczerstw i bzdur, mówi, że to mąż ze względu na swoją pozycję w tutejszym sądzie zaproponował rozwód bez orzekania o winie, zgodziła się na to, ale on do ostatniej chwili nie poinformował jej o zmianie swojej decyzji, więc odwołała swojego adwokata, dlatego też będzie próbowała bronić się sama. Ewa zarzuca Bogdanowi kłamstwo, oświadcza, że on miał kochankę o wiele wcześniej niż ona poznała Rozdrażewskiego, po drugie Adam nie jest żadnym zboczeńcem tylko przyzwoitym człowiekiem o wiele wartościowszym od jej męża, a wszelkie artykuły prasowe na jego temat są wyssanymi z palca kłamstwami, zaś fakt aresztowania Rozdrażewskiego za rzekomy gwałt na jej córce okazał się nieporozumieniem o czy świadczy odwołanie przez Magdę swoich zeznań w prokuraturze. Sędzina pyta Ewę czy próbowała już kiedyś kogoś przekupić, kiedy Wernerowa zaprzecza prosi o przesłuchanie taśmy, którą przyniósł jako dowód w sprawie Bogdan Werner. Po odsłuchaniu taśmy Ewa oświadcza, że to nagranie jest spreparowane, zapewnia, że nigdy w życiu nikogo nie przekupiła. Kamila próbuje wykorzystać nieobecność Ewy w domu i podejmuje kolejną próbę uwiedzenia Adama, nachalnie pomaga mu zawiązać krawat, potem zmusza go do pocałunku. To zdarzenie przypadkiem widzi Piotruś. Adam odsuwa od siebie rozpaloną żądzami Kamilę, prosi by się nie wygłupiała, to nie ma sensu, zaprzecza sugestiom dziewczyny jakoby ten pocałunek sprawił mu przyjemność. Piotruś wychodzi do szkoły, Adam proponuje, że go odwiezie, jest zaskoczony, kiedy chłopiec odmawia. Kamila zauważa, że nareszcie ona i Adam zostali w domu sami, Rozdrażewski bez słowa wychodzi z mieszkania, a Kamila czuje się wielce rozczarowana. Renata przyjeżdża na lotnisko Okęcie, w kasie prosi o bilet na najbliższy lot, wszystko jedno dokąd, spośród dwóch propozycji - Moskwa lub Rzym wybiera podróż do stolicy Włoch. Kamieńska udaje się do odprawy celno - paszportowej, zaś kasjerka zaniepokojona dziwnym zachowaniem klientki informuje o tym fakcie służby celne. Funkcjonariusze Straży Granicznej podchodzą do Kamieńskiej i proszą o otwarcie walizek tłumacząc, że to rutynowa kontrola, kiedy w jej bagażu znajdują pokaźną ilość obcej waluty proszą ją do osobnego pomieszczenia na szczegółowe przesłuchanie. Celnicy zarzucają Renacie próbę nielegalnego wywozu za granicę 40 tyś.$ co jest przestępstwem karno - skarbowym zagrożonym karą więzienia do 10 lat. Renata jest całkowicie nieświadoma czynu jakiego się dopuściła, kiedy orientuje się, że jej pieniądze ulegną przepadkowi siłą próbuje wyrwać je celnikom, dochodzi do przepychanki, funkcjonariusze wzywają na pomoc policję. Po rozprawie pomiędzy Wernerami dochodzi do awantury, Ewa nazywa Bogdana złym, okrutnym i przewrotnym człowiekiem, dodaje, że go nienawidzi, przysięga, że od dzisiaj przestała być naiwną idiotką, będzie z nim walczyć, zapewnia, że nigdy nie odbierze jej Piotrka, a na następną rozprawę przyprowadzi bardzo dobrego adwokata, który potrafi być równie bezwzględny jak on. Bogdan z cynicznym uśmieszkiem na twarzy oświadcza, że Ewa nie ma przeciwko niemu żadnych dowodów, za to on ma na nią ich pełną garść. Bogdan i Ewa ponownie spotykają się przed szkołą syna, tam kontynuują kłótnię. Świadkiem scysji rodziców jest Piotruś, upokorzony ich zachowaniem ucieka, udaje mu się zmylić pościg matki i ojca, potem nieszczęśliwy i oszukany udaje się do Małgorzaty szukając u niej bezpiecznego schronienia. Piotruś komunikuje Okińczycowej, że nie chce mu się wracać do domu, bo rodzice wciąż się kłócą i w ogóle nie zwracają na niego uwagi, dodaje, że dłużej już tego nie wytrzyma, nie wie już kto kłamie a kto mówi prawdę. Małgorzata mówi, że tak już jest, kiedy rodzice się rozwodzą, radzi chłopcu by mimo wszystko trzymał się matki, ona nigdy go nie zawiedzie. Renata zostaje zatrzymana przez policję i osadzona w areszcie. Początkowo Kamieńska uznaje to za żart, potem zarzuca policjantom złe traktowanie, grozi, że złoży na nich skargę. Kiedy Ewa wraca do domu jest tam już Bogdan, sama zaś jest zaniepokojona nieobecnością Piotrusia. Werner zarzuca żonie histeryzowanie, nie przyjmuje do wiadomości jej słów, że może chłopiec nie chciał do nich wracać i uciekł z domu. Tymczasem Piotruś dalej rozmawia z Małgorzatą, broni ojca, uważa, że tata zrozumiał swój błąd i dla niego rozstał się ze swoją kochanką. Okińczycowa próbuje uświadomić chłopcu by zbytnio nie wierzył w dobre intencje ojca. Piotruś wyznaje też Małgorzacie, że widział dzisiaj jak Adam całował się z Kamilą. Kobieta jest zaskoczona, próbuje jednak tłumaczyć zachowanie Adama, mniema, że może dziękował on za coś Kamili, więc nie ma co z jego postępowania wyciągać zbyt pochopnych wniosków. Renata trafia do więziennej celi, za współtowarzyszki ma dwie kobiety, jest jednak wobec nich bardzo nieufna, nie chce z nimi rozmawiać, zapewnia tylko, że nic nie zrobiła i w areszcie znalazła się przez pomyłkę.

Odcinek 149

Małgorzata raz jeszcze tłumaczy Piotrusiowi by nie wyciągał zbyt pochopnych wniosków z pocałunku Adama i Kamili, uważa, że jest już na tyle duży, że powinien odróżnić co jest dobre a co złe, prosi chłopca by nie robił przykrości mamie. W mieszkaniu Okińczycowej zjawia się Adam, zabiera rozżalonego Piotrusia do domu mówiąc, że pewnie mama martwi się jego przedłużającą się nieobecnością, zapewne zaraz zacznie go szukać. Tymczasem Wernerowie wciąż kłócą się w swoim mieszkaniu, Bogdan oświadcza żonie, że jeśli nie podoba się jej jego obecność w tym mieszkaniu to zawsze może się wyprowadzić, radzi też jej bardziej krytycznie spojrzeć na Adama, który z buciorami włazi na głowę ich rodzinie. Ewa oświadcza Bogdanowi, że po tym, co jej dzisiaj zrobił w sądzie przestaje traktować go poważnie, uważa, że on nie dorasta Adamowi nawet do pięt. Bogdan śmieje się tylko cynicznie. Kiedy Piotruś wraca do domu Bogdan podnosi głos na chłopca, kiedy jednak pojawia się Adam łagodzi ton. Piotruś oświadcza rodzicom by choć raz pomyśleli o swoich dzieciach zanim zaczną się kłócić, dodaje, że on nie ma ochoty wysłuchiwać ich waśni, potem zamyka się w swoim pokoju. Bogdan zarzuca Adamowi, że to on tak nastawia chłopca przeciwko niemu, oświadcza, że nie pozwoli manipulować swoim dzieckiem. Adam się unosi, nazywa Wernera dupkiem, przed niepotrzebną konfrontacją powstrzymuje go Ewa. Już w swoim pokoju Ewa relacjonuje Adamowi wydarzenia, jakie miały miejsce w sądzie, mówi, że Bogdan kolejny raz ją oszukał, wszystko miał już wcześniej przygotowane. Adam przekonuje Ewę, że nie straci Piotrusia, ale musi o niego walczyć, dodaje, że z Bogdanem nie ma co wchodzić w żadne układy, bo on nigdy nie dotrzymuje danego słowa. Ewa uważa, że powinna spakować siebie i Piotrka i natychmiast się wyprowadzić, Adam przekonuje, że to nie jest dobry pomysł, chłopiec sam powinien się przekonać ile wart jest jego ojciec. Do Piotrusia do pokoju przychodzi Bogdan, próbuje zjednać sobie zdenerwowanego chłopca, proponuje mu wspólny spacer, ten jednak odmawia. Bogdan nie ustępuje, przekonuje syna, że nie musi wierzyć we wszystko co mama mówi na jego temat, powinien jednak zrozumieć, że rodzice czasem się skłócą, szczególnie przy rozwodzie, daje słowo że wszystko postara się załatwić jak najspokojniej, jednak za mamę nie może ręczyć. Ewa zastanawia się, dlaczego Bogdan tak usilnie zabiega o uczucia syna, coś jej tu nie gra, ale czuje podstęp, zbyt dobrze zna męża żeby podejrzewać go o dobre chęci. Adam sugeruje, że być może Werner chce objąć pieczę nad przekazanymi w depozyt pieniędzmi, które Kazimierz zapisał wnukowi, wspomina swoją rozmowę z Jackiem w areszcie, chłopak powiedział mu o zapisie w testamencie profesora Kamieńskiego. Ewa zaczyna wszystko rozumieć, Bogdanowi bardziej niż na dziecku zależy na jego pieniądzach. Kiedy Kamila wraca do domu pyta Bogdana o jego sprawę rozwodową, dopytuje się też o Adama. Werner uświadamia sobie, że Kamili także zależy na uczuciach Rozdrażewskiego, sugeruje nawet, że szykuje się tutaj jakiś trójkącik, jednak dziewczyna ze złością oświadcza, że żadnego trójkąta nie będzie. Bogdan zastanawia się o co w tym wszystkim chodzi. Ewa zagląda do pokoju Piotrusia, tłumaczy synowi, że ta cała sytuacja z rozwodem także i dla niej jest bardzo trudna, mówi, że pomiędzy nią a jego ojcem zdarzyło się tyle złego, że trudno jest tak nagle o wszystkim zapomnieć i udawać, że nic się nie stało, prosi chłopca by postarał się ją zrozumieć, obiecuje więcej przy nim nie kłócić się z mężem. Domownicy odkrywają zniknięcie Renaty, Ewa postanawia odwiedzić Małgorzatę, może u niej znajdzie swoją macochę. Tymczasem Renata nadal przebywa w areszcie śledczym, rozbawia współwięźniarki pytaniem czy one mają tutaj spać pod tak cienkim kocykiem i dlaczego w celi nie ma telewizora.

Odcinek 150

Bogdan jest niezadowolony z faktu, że Renata tak nagle zjednała się z Małgorzatą, wypytuje Kamilę o wizyty Kamieńskiej u Okińczycowej. Kamila sugeruje Bogdanowi, że wie o jego niecnych interesach z jej matką, podejrzewa, że wspólnie potajemnie sprzedali kamienicę. Zdenerwowany Werner zaprzecza domysłom Kamili, zapewnia, że nieruchomość zbył na wyraźne życzenie teścia, grozi Kamili by nie ważyła się z nikim o tym rozmawiać. Kamila nie boi się gróźb Bogdana, zapewnia, że w razie czego to z nią nie pójdzie mu tak łatwo jak z Renatą. Ewa odwiedza Małgorzatę, wypytuje ją o Renatę, jednak Okińczycowa nie ma pojęcia gdzie mogła ona zniknąć, ma jednak nadzieję, że nie zrobiła jakieś głupstwa, dodaje, że kiedy ostatni raz u niej była to wyglądała na bardzo zagubioną. Małgorzata przy okazji przestrzega Ewę przed Bogdanem, uważa, że on coś knuje, zaleca daleko idącą ostrożność, bo w jej domu mieszkają teraz razem ludzie, którzy nie powinni ze sobą mieszkać. Ewa wraca do domu, wszyscy wspólnie zastanawiają się gdzie mogła zniknąć Renata, obdzwaniają wszystkie szpitale, ale nigdzie jej nie ma. Tymczasem Renatę męczą senne koszmary, śni się jej, że jest w więzieniu, kiedy się budzi z przerażeniem stwierdza, że jej sny ziściły się na jawie. Adam ze zdziwieniem stwierdza, że ostatnimi czasy często gubi guziki od koszuli, zupełnie nie rozumie tego faktu. Ta tajemnica wkrótce się wyjaśnia, to Kamila kradnie Adamowe guziki, zakrada się też do pokoju Rozdrażewskiego i obcina mu kosmyk włosów, wszystkie te przedmioty potrzebne są jej do magicznych zaklęć mających na celu omamienie Adama i skierowanie jego zainteresowania tylko na nią. Przy śniadaniu Piotruś wspomina o klasowej wycieczce do Zakopanego, prosi o pieniądze. Ewa daje synowi ostatnie 100 zł, Bogdan wciska mu do ręki drugi banknot. Adam odwozi Ewę do adwokata, potem próbuje podjąć pieniądze z bankomatu, jednak i jego konto okazuje się puste, na domiar złego operator wyłącza mu telefon komórkowy z powodu zbytniego zadłużenia. Ewa spotyka się z mecenasem Orlińskim, relacjonuje mu swoją pierwszą rozprawę rozwodową i wniosek Bogdana o odebranie jej prawa do opieki na synem. Adwokat rozumie dlaczego mecenas Werner zaproponował żonie rozwód bez orzekania o winie, chciał po prostu uśpić jej czujność, zapewnia jednak, że podejmie z nim walkę, trzeba jednak zebrać niezbite dowody przeciwko niemu, przekonuje Ewę że najlepszą obroną jest atak, radzi by w procesie rozwodowym powołać na świadka Magdę, jej zeznania bardzo by im pomogły. Ewa nie chce się na to zgodzić, uważa, że córka ostatnimi czasy miała wystarczająco dużo własnych kłopotów i związanych z tym przeżyć, że nie może mieszać jej do swojej rozgrywki z mężem. Mecenas rozumie obawy swojej klientki, radzi jej raz jeszcze wszystko przemyśleć, może przypomną się jej jakieś znaczące fakty, może też znajdą się jacyś nowi świadkowie. Tymczasem Adama stara się w banku o kredyt pod zastaw kamienicy przy Puławskiego, rezygnuje jednak kiedy okazuje się, że na wniosku potrzebny jest podpis jego żony Moniki. Adam wychodzi z banku bardzo zdenerwowany, nie wie co ma teraz robić, wreszcie odszukuje wizytówkę swojego przyjaciela Marka Wochny i komunikuje mu, iż zdecydował się spróbować ponownie swoich sił na estradzie. Marek zaprasza Adama na spotkanie w night club'ie "Pulp Fiction".

 

 

Strona główna
Ciekawostki
Biografia
Zdjęcia
Piosenki
Imprezy
Virtual Life
Sławni o Waldku
Adam i Ewa
Pamiętniki
Inne
Linki
O autorze
Forum
Wiersze
Księga gości