ADAM I EWA

W tym dziale znajdują się szczegółowe opisy wszystkich odcinków serialu pt. "Adam i Ewa", w którym jedną z głównych ról zagrał Waldek. Streszczenia te nadesłała Aga, za co Jej bardzo serdecznie dziękuję :))

 1 2 3 4 5 6 7 8 9

 

Odcinek 111

 Bogdan próbuje wykorzystać Czarka w swojej rozgrywce z Ewą, przypuszcza że chłopak może mu się jeszcze przydać, dlatego przekonuje go że nie ma nic przeciwko temu żeby spotykał się z Magdą, prosi by pomógł mu się nią zaopiekować. Czarkowi wciąż nie daje spokoju sprawa jego porwania, Bogdan wyjaśnia że prawdopodobnie jego ojciec mści się na nim, bo stracił trochę forsy, nie ukrywa że trochę z jego winy, a jako że to ambitny facet, który nie lubi przegrywać to wymyślił tę historię z porwaniem, są teraz na wojennej ścieżce, a tak naprawę to on był tylko pośrednikiem pomiędzy Zdrojewskim a terrorystami i przyczynił się do jego uwolnienia, przekonuje że pewnie niedługo jego ojciec wkrótce wyjdzie z opresji, przestanie być taki poirytowany i zapewne razem zrobią jeszcze niejeden interes. Czarek daje wiarę wyjaśnieniom Wernera i na znak przyjaźni podają sobie ręce. Magda jest bardzo zadowolona że ojciec i Czarek wreszcie doszli do porozumienia. Tymczasem dalej toczy się rozmowa pomiędzy Stanisławem, Karolem i Moniką a Ewą. Wilczyński proponuje przejść do konkretów, oferuje Ewie pieniądze w zamian za wycofanie oskarżenia z prokuratury, Karol wyjaśnia że to powszechnie stosowana na świecie praktyka i nie ma w tym nic zdrożnego, to takie zadośćuczynienie za poniesione straty moralne, mówi że oni chcą tę cała sprawę po prostu wyciszyć, bo żadnej ze stron rozgłos jest niepotrzebny. Ewa czuje się zaskoczona propozycją Laudańskiego, po chwili oświadcza że ta sprawa dotyczy tylko Magdy, a ona tu nie mieszka, nie ma z nią kontaktu i wpływu na jej decyzje. Stanisław stwierdza że chyba niepotrzebnie tracą czas, tutaj i tak nic nie załatwią i gotuje się do wyjścia. W międzyczasie do domu niespodziewanie wraca Kamila, Karol pyta ją o zdanie w sprawie zarzutów stawianych Adamowi. Kamila potwierdza że widziała jak kiedyś Adam całował się w samochodzie z Magdą, nie wie jednak czy to o czymś świadczy, może to tylko przyjacielski pocałunek, poza tym sama miała okazję doświadczyć jak Rozdrażewski traktuje kobiety, na niej też próbował swoich sztuczek, a koleżanki w Agencji z którymi rozmawiała uważają że to o co oskarżają Adama jest całkiem prawdopodobne. Monika z politowaniem patrzy ma Kamilę, nie rozumie dlaczego ona tak kłamie. Kamila przypomina wychodzącej Rozdrażewskiej o ich sprawie. Po wyjściu gości Ewa i Renata komentują ich propozycję, Renata mówi że była pewna że zaproponują łapówkę, już jak dzwonili to wiedziała co w trawie piszczy, Ewa zaś dziwi się że Laudański zdecydował się załatwić tę sprawę w taki sposób, nigdy by się tego po nim nie spodziewała, sądzi że musiał być naprawdę zdesperowany, a miała choć cień nadziei że to wszystko nieprawda. Ewa opowiada Renacie o swoim przypadkowym spotkaniu z Adamem w budynku prokuratury, z nutką żalu w głosie mówi że widziała jak prowadzą go skutego kajdanami. O tym samym współwięźniom opowiada Adam, jest pewny że podczas okazania Ewa stała po drugiej stronie tego cholernego weneckiego lustra. Po powrocie do domu Monika wspólnie z rodzicami zastanawia się gdzie może być Magda, przypuszcza że o oskarżenie Adama odpowiedzialny jest Bogdan, ale przekona się o tym dopiero jak do niego pojedzie i wybada o co właściwie chodzi. Stanisław radzi pamiętać też o tej całej Kamili, takim jak ona się niedowierza, kiedy wychodzili od Wernerowej wyraźnie zagroziła Monice, a co będzie jak ona zechce zeznawać w sądzie? Ewę odwiedza zaniepokojona Małgorzata, opowiada o swojej wyprawie do domu Iwony i tajemniczym zniknięciu Magdy. Ewa podejrzewa że może córka jest w mieszkaniu Kazimierza, telefonuje tam, ale czuwający nad śpiącą Magdą Czarek nie decyduje się podnieść słuchawki. Piotrek jest pewien że siostra tam jest, przyznaje, że wraz z Czarkiem przewieźli na wpół przytomną Magdę do mieszkania dziadka, Ewa postanawia natychmiast tam jechać. Bogdan relacjonuje Iwonie swoją wizytę u Magdy, mówi że nie chcąc wzbudzać w Czarku żadnych podejrzeń grał przed nim łagodnego i tolerancyjnego ojczulka, ale trzeba będzie na niego uważać, chce by kochanka pojechała do Magdy, trzeba jej nieustannie pilnować i przede wszystkim odseparować od Ewy. Iwona ma żal do Bogdana że ukrywa przed nią że jest chory, Werner nie rozumie o co chodzi, kiedy jednak dowiaduje się o Strofantynie wyjaśnia że kupił ją kiedyś dla sędziego Ignaczaka, ale zapomniał mu oddać, tak więc nie ma się co martwić o jego zdrowie. Iwona nie bardzo wierzy Bogdanowi, dlatego zaraz po jego wyjściu telefonuje do znajomego lekarza, doktora Godeckiego, by porozmawiać z nim o Strofantynie, wyjaśnia że pisze duży artykuł na ten temat. Tymczasem Ewa pojawia się w mieszkaniu Kazimierza, Magda nie chce rozmawiać z matką, po tym jak przekupiła Jacka by od niej odszedł nie chce mieć z nią nic wspólnego Ewa wciąż nie rozumie o jakim przekupstwie córka mówi. Magda opowiada o taśmie z nagraniem jej rozmowy z Jackiem, Ewa sądzi że to ojciec jej wszystko wmówił, przekonuje że nią manipuluje. Tymczasem do kancelarii Bogdana wpada wściekła jak osa Monika.

Odcinek 112

Magda żąda od matki by natychmiast opuściła jej mieszkanie, nie mają już o czym rozmawiać, nie chce dłużej słuchać jej kłamstw. Za chwilę w mieszkaniu Kazimierza zjawia się Iwona, mówi że Bogdan polecił jej zająć się Magdą. Ewa uważa że to zbyteczne, sama zaopiekuje się córką, nie chce by Rudecka wtrącała się w jej rodzinne sprawy. Magda oświadcza matce że Iwona tutaj zostanie, podkreśla że to jej mieszkanie i może tutaj przyjmować kogo chce, nie docierają do niej żadne argumenty Ewy że ojciec nią manipuluje i faszeruje jakimiś prochami, uważa że to jakiś spisek. Po tych słowach Iwona zauważa że po ostatnich dramatycznych doznaniach Magda nie jest w najlepszej formie i te łagodne środki uspokajające nazywane przez Ewę prochami przepisał jej wybitny specjalista, zalecił też spokój i wypoczynek, nie powinna się denerwować, a wizyta matki jak widać jej nie służy. Ewa oznajmia Magdzie że zrobi wszystko by jej udowodnić jak bardzo się myli, po czym wychodzi. Tymczasem w kancelarii Monika naskakuje na Wernera że dowiedziała się od Ewy że to dzięki niemu Adam siedzi w więzieniu. Bogdan oświadcza Monice że Ewa ją oszukała, on zaś zawsze był jej przyjacielem a jego żona wrogiem, przekonuje że w żaden sposób nie zależało mu na oskarżeniu Adama, nie wierzy w te całe gadki o gwałcie, Ewa zaś się mści, bo jest zgorzkniałą, porzuconą kobietą, która kiedyś kochała Adama a teraz go nienawidzi. Bogdan dalej czaruje Monikę głaszcząc ją delikatnie po szyi, a potem zaczyna namiętnie całować. Takich zastaje Wernera i Rozdrażewską sekretarka mecenasa, która nagle wchodzi do jego gabinetu by oznajmić mu przyjście żony. Dla Moniki to doskonała okazja by rzucić Ewie prosto w twarz kilka gorzkich słów prawdy, wykrzykuje że nie dała się nabrać na jej zdechłe minki, ma sobie zapamiętać i to samo powtórzyć córce że ona nie odpuści, jeszcze wszystko odszczekają, jeśli chce wojny to będzie ją miała. W mieszkaniu Kazimierza Iwona uspokaja Magdę wstrząśniętą rozmową z matką, aplikuje jej kolejną tabletkę uspokajającą mówiąc przy tym że Ewa chciała ją skłócić z ojcem, bo pali się jej grunt pod nogami. Magda zażywa pastylkę, wciąż nie może się pogodzić z faktem że całe życie bezgranicznie wierzyła matce, a ona ją oszukiwała, to wszystko wydaje się jej takie okropne. Ewa wchodząc do gabinetu męża wyraża zdziwienie że mąż kontaktuje się z Moniką, sarkastycznie pyta czy ma zamiar bronić Adama, którego sam wsadził do więzienia. Bogdan nie widzi powodu żeby się musiał żonie z tego tłumaczyć, pyta czego chce. Ewa zarzuca mężowi że faszeruje ich córkę jakimiś prochami, poza tym chce wiedzieć dlaczego powiedział jej że niby ona dała Jackowi jakieś pieniądze, chce posłuchać rzekomo przypadkowo nagranej taśmy z jej rozmową z dawnym chłopakiem córki. Bogdan udaje że jej przekonany iż Ewa przekupiła Jacka, czym zresztą wykazała więcej sprytu od niego, a Magdzie o tym fakcie musiał powiedzieć właśnie Jacek a nie on, poza tym nie ma już tej taśmy, nie archiwizuje nagrań. Po wyjściu Ewy Bogdan gorączkowo szuka w wspomnianej taśmy, nie mogąc jej znaleźć swoją złość wyładowuje na sekretarce. Nasilają się objawy abstynenckie u Jacka, Adam i łysawy współwięzień postanawiają wezwać lekarza, ten jednak po zbadaniu narkomana orzeka że nic mu nie będzie, aplikuje zastrzyk uspokajający mówiąc że to na jakiś czas go ukoi, potem zaś wszystko zacznie się od początku. Monika relacjonuje rodzicom swoją rozmowę z Bogdanem, jest wściekła że dała się nabrać na kłamstwa Ewy, jednak teraz ważniejsze jest co innego, mianowicie gdzie jest Magda. Stanisław decyduje się poprosić o pomoc Antoniego, namawia go żeby poszedł do Renaty i delikatnie wszystkiego się dowiedział. Antoni ma pewne opory, boi się reakcji Marianny, i ma rację, bo kiedy ta dowiaduje się dokąd mąż idzie nie kryje swojej zazdrości. Stanisław przekonuje ją że Antoni udaje się nie na amory, ale z ważną misją. Ewa wybiera się do galerii, przed wyjściem jednak skarży się Renacie że zbliżający się milowymi krokami wernisaż odbywa się w najgorszym momencie, Renata zauważa że na kłopoty z dziećmi nie ma dobrego momentu, jest zdania że Ewa popełniła błąd pozwalając Magdzie zamieszkać z tym ćpunem, teraz to się na niej mści. Ewa oświadcza że nie zamierza tej sprawy tak zostawić, nie podda się, a to wszystko to nie do końca jej wina, Magda jest pełnoletnia i przede wszystkim uparta, i tak by zamieszkała z Jackiem, tyle że w konflikcie z nią. W mieszkaniu Kamieńskiej pojawia się Antoni, Renata nie kryje zaskoczenia z nagłych odwiedzin i zadowolenia z komplementów jakimi obsypuje ją leśniczy. Do galerii przychodzi bardzo zdenerwowany Michał, tapicer, który miał przygotować postumenty pod rzeźby zachorował i nie wykonał zleconej pracy. Ewie nie udaje się znaleźć żadnego zakładu, który by zechciał przyjąć nagłe zlecenie, w związku z tym Michał proponuje by sami spróbowali zrobić te postumenty, mają materiał, narzędzia, może się uda. Ewa zgadza się na tę propozycję i ochoczo zabiera się do pracy. Adam w nocy rozmyśla nad tym co będzie robił jak wyjdzie z aresztu, przede wszystkim chciałby na spokojnie wyjaśnić dlaczego Magda go oskarża i kto za tym stoi, bo sama na pewno tego nie wymyśliła, ma nadzieję że zarówno ona jak i Ewa będą chciały z nim rozmawiać. Jacek, który słucha zwierzeń Adama nie jest tego taki pewny, uważa że Rozdrażewski nie zna jeszcze swojej ukochanej Ewy.

Odcinek 113

Antoni przynosi Renacie w prezencie ogromny wazon, to rekompensata za ten mały wazonik, który kiedyś jej niegdyś stłukł. W trakcie rozmowy Kłos - Kamieńska przyznaje się Antoniemu, że miała dwóch mężów, pierwszy do Ameryki wyjechał, a drugiego dopiero co pochowała, teraz czuje się bardzo samotna i opuszczona. Leśniczy bezskutecznie próbuje uzyskać od Renaty informacje, gdzie mieszka Magda, jego dociekliwe wypytywanie o Ewę i jej dzieci wzbudza w Kamieńskiej pewne podejrzenia, pyta wprost czy do niej przyszedł czy do dzieci, ten oczywiście zaprzecza, jednak Renata sądzi, że mimo to Antoni coś kręci. Zmieszany dekonspiracją leśniczy pośpiesznie się żegna i opuszcza mieszkanie Renaty. W związku z misją Antoniego Stanisław ma pewien plan, wyjawia żonie i córce, że chodzi o to by wyciągnęli Adama z więzienia, wtedy Laudańscy będą im wdzięczni, zaczną wynosić pod niebiosa, Monika będzie się mogła spokojnie przyznać mężowi, że usunęła ciążę, Adam jej odpuści i co najważniejsze szantaż Kamili się skończy. Czarek rozmawia z kolegami, okazuje się, że w szkole wszyscy już wiedzą o gwałcie na Magdzie, próbuje dociec źródła tych plotek, dochodzi, że to podobno Anka podsłuchała rozmowę dyrektora Chrupka z mecenasem Wernerem, powierzyła tę tajemnicę im i Kindze, a ta ostatnia, która słynie z niewyparzonego jęzora rozniosła tę sensację po szkole. Ewa i Michał składają w galerii postumenty pod rzeźby, jednak kiepsko im to idzie, Ewa proponuje by gotowe stelaże okleić zwykłym szarym papierem, może nie będzie to najlepiej wyglądało, ale uratuje wystawę, a ona lubi kończyć rzeczy, które już raz zaczęła. Czarek odwiedza też Magdę i relacjonuje spotkanie z kolegami, dziewczyna nie chce wracać do szkoły, przecież nie dadzą jej żyć, już widzi te głupie uśmieszki i komentarze, nie zniesie takiego obciachu. Czarek stara się przekonać Magdę, że nie będzie tak źle, a poza tym nie może co kilka miesięcy zmieniać szkoły, uważa też, że to nie był najlepszy pomysł by sprawę oddawać do sądu, trzeba było inaczej, Adamowi i tak nic nie zrobią, a rozgłos najbardziej jej może zaszkodzić. Antoni wraca do domu z niczym, Stanisław jest zły, uważa, że leśniczy to wszystko źle rozegrał, postanawia, że Wahutas jutro jeszcze raz pójdzie do Renaty, trzeba będzie tylko ku temu wymyślić jakiś wiarygodny pretekst. Wyczerpani przygotowaniami do wernisażu Ewa, Kamila i Wiktor wracają do domu, Renata proponuje, że przygotuje im kolację, Kamila złośliwie powstrzymuje matkę, jutro jest otwarcie wystawy i muszą być zdrowi. Urażona słowami córki Renata z płaczem wycofuje się do swojego pokoju. Ewa wznosi toast za powodzenie jutrzejszego wernisażu, w który włożyli tyle ciężkiej pracy. Karol, po ostatniej wizycie u Ewy, zaczyna wątpić w niewinność Adama, pierwszy raz uwierzył, że to może tyć prawda, nie wie czy starczy mu sił by Adamowi wybaczyć i najprawdopodobniej już nigdy mu nie uwierzy. Melania jest absolutnie pewna niewinności Adama, nie wierzy w to, co mówią, postanawia jednak odwiedzić Małgorzatę, może chociaż karty powiedzą prawdę. Tak Adam jak i Ewa nie mogą o sobie zapomnieć, on leżąc na więziennej pryczy, a ona w wygodnym łóżku wciąż wspominają te chwile, które były w ich krótkim i burzliwym związku najpiękniejsze, najszczęśliwsze.

Odcinek 114

Milagros i Zdrojewski powracają z konnej przejażdżki, kobieta opowiada jak to kiedyś miała zostać matadorem, został jej już tylko jeden egzamin, ale ojciec przeciwstawił się jej planom, uznał że to zbyt niebezpieczne zajęcie dla niewiasty. Zdrojewski nie ustaje w próbach uwiedzenia Milagros, nie szczędzi jej komplementów, czule gładzi po dłoni. Laudańscy z rozrzewnieniem wspominają dawne czasy, kiedy to Adam współpracował z Wiktorem, mają nadzieję, że przyjaciele jeszcze się pogodzą i ponownie będą razem pracować. Karol czyta w gazecie artykuł o wystawie Franciszka Wernera, chwali bardzo dobrze przygotowaną promocję wernisażu, jest bardzo ciekaw tych rzeźb, bo te, które widział na fotografii wydają mu się bardzo interesujące. Melania zauważa że te rzeźby są bardzo podobne do tej, która leży u nich na strychu, kiedyś przywiózł ją tutaj Zygmunt Rozdrażewski. Karol uważa że to zadziwiający zbieg okoliczności. Marianna, która sprząta w salonie z zainteresowaniem przesłuchuje się rozmowie Laudańskich, milczy jednak, jest bardzo tajemnicza, ona zna sekret Rozdrażewskich i Wernerów. Ewa i Michał są bardzo zadowoleni z efektu swojej pracy. Nowicki, mimo że nie pierwszy raz organizuje wystawę jest bardzo podenerwowany, nie wie czy to dlatego że to takie wielkie przedsięwzięcie, a może dlatego że to taki nieznany artysta, a może po prostu chce by Ewa wreszcie odniosła jakiś sukces, chce by los się do niej uśmiechnął i była szczęśliwa. Ewa jest bardzo rada ze słów Michała, zauważa że nikt nie ma dla niej tyle serca co on, przypomina jednocześnie, że spadkobierczynią rzeźb jest Maria Werner, a więc kupienie ich u sołtysa Rozdrażewa było bezprawne, dlatego to właśnie jej należą się pieniądze uzyskane z ich sprzedaży, muszą być uczciwi. Michał z lekkim żalem godzi się na te warunki, cóż, przyszło mu pracować z aniołem. Ewa chce jeszcze przed wystawą odwiedzić Marię, może uda się ją zaprosić na wernisaż, mimo że jest ona schizofreniczką to podobno jest z nią jakiś kontakt i niekiedy można z nią normalnie porozmawiać. Bogdan opiera się przed pójściem na wystawę, nie widzi nic pasjonującego w otwieraniu nowego salonu samochodowego, a połączenie tego z wernisażem rzeźb jakiegoś prymitywisty uznaje za karkołomny pomysł. Zdenerwowanie Bogdana wzrasta w momencie, kiedy dowiaduje się kto jest autorem prac, na jego twarzy maluje się zdziwienie i strach, wpada w furię, krzyczy że ta wystawa jest bez sensu, może zniszczyć zarówno Iwonę jak i jej salon, przekonuje że jest jeszcze czas by to wszystko odwołać. Iwona jest zaskoczona nagłym wybuchem Wernera, próbuje go uspokoić, jest pewna że połączenie tych dwóch imprez to fantastyczny pomysł i nie zamierza z niego rezygnować, to jej salon i jej ryzyko, więc będzie tak jak sobie zaplanowała. Marianna odnajduje na strychu rzeźbę starego Wernera, jest pewna że przywiózł ją tutaj Zygmunt Rozdrażewski , Laudańscy jednak w żaden sposób nie mogli się dowiedzieć że romansował on z córką rzeźbiarza, zauważa też że od tamtego czasu ciągną się za Wernerami jakieś nieszczęścia, chce by Antoni tak na wszelki wypadek porąbał tę rzeźbę i spalił, ten jednak absolutnie nie chce tego zrobić, nie wierzy w jakieś głupie przeczucia żony. Ewa wraz z księdzem Pawłem udaje się do domu opieki, aby spotkać się z Marią Werner. Jedna z zakonnic, siostra Emilia ujawnia że Franciszek Werner wyparł się własnej córki, mimo że są dowody iż to jego dziecko, ostrzega też że z Marią nie można się porozumieć, nie reaguje na żadne bodźce zewnętrzne, jedynie czasami uśmiecha się, gdy słyszy głosy dzieci. Ewa poznaje Marię, próbuje z nią rozmawiać, ale bez skutku, kobieta w żaden sposób nie reaguje na jej słowa. Siostra Emilia dziwi się że Ewa nosi takie samo nazwisko jak Maria. Ewa wyjaśnia że to tylko przypadkowa zbieżność, deklaruje też że jeśli wystawa odniesie jakiś sukces finansowy to przeznaczy jej dla Marii. Melania odwiedza Małgorzatę, chce by ta jej powróżyła z kart, może chociaż one powiedzą prawdę o Adamie, bo w domu to nawet Karol zwątpił w jego niewinność, ona jednak wciąż wierzy że to jedno wielkie nieporozumienie. Zdrojewski flirtuje z Milagros na basenie, prosi by mówiła mu po imieniu, potem namiętnie całuje. Milagroas proponuje biznesmanowi by pojechał z nią na wystawę, którą organizuje jej kuzynka - Ewa Werner. Zdrojewski przyjmuje zaproszenie. Umizgom ojca do Milagros ze zdziwieniem i dezaprobatą przygląda się Czarek, jest wstrząśnięty tym co zobaczył. Po salon samochodowy, gdzie ma odbyć się wernisaż rzeź Franciszka Wernera podjeżdża Bogdan.

Odcinek 115

Marianna jest zaniepokojona długą nieobecnością Antoniego, nie wie gdzie się podziewa, jest o niego bardzo zazdrosna, opowiada Janinie o jego skokach w bok, on całe życie uganiał się za babami, a jako że nie mają dzieci to czasami znikał na całe dnie. Marianna obawia się też o zdrowie Melanii, jej także Pan Bóg dzieci poskąpił, Adam to jej oczko w głowie, martwi się o nią, oby z tej zgryzoty się nie pochorowała. Tymczasem Antoni ponownie puka do drzwi mieszkania Renaty, która stroi się już na wernisaż. Leśniczy przynosi Kłos - Kamieńskiej w prezencie kryształowy wazon, tym razem mniejszy, ale za to bardzo cenny, taki żeby była zadowolona. Renata jest wzruszona podarunkiem i zapewnieniami Antoniego że dla niej wszystko by zrobił, z wdzięczności proponuje by razem z nią poszedł na wernisaż organizowany przez jej córkę i Ewę. Melanię wracającą od Małgorzaty pod domem nagabuje cyganka, chce jej powróżyć, jednak Laudańska wzbrania się przed natarczywą kobietą. Cyganka nie ustępuje, wróży Melanii wiele nieszczęść, jeszcze się napłacze przez swojego siostrzeńca Adama na którego czyhają wrogowie, a największy to ten więzami krwi połączony. Melania bagatelizuje ostrzeżenia wróżbitki, karty powiedziały przecież co innego. Nadchodzi wreszcie moment otwarcia wystawy, w salonie samochodowym, gdzie odbywa się impreza, pojawiają się pierwsi zaproszeni goście: Kamila i Wiktor, Zdrojewski z Milagros oraz Renata w towarzystwie Antoniego. Ogromnie zdenerwowany Bogdan odnajduje wśród eksponatów reprodukcję oderwanego przez siebie zdjęcia Franciszka Wernera, wpatruje się tępo w tę fotografię, a wyobraźnia podsuwa mu sceny z przeszłości, pod wpływem nerwowego napięcia zaczyna się dziwnie zachowywać, wydaje mu się że wśród gości na wernisażu obecny jest jego dziadek i Zygmunt Rozdrażewski, jednak tak naprawdę to tylko jego chore iluzje. Iwona zauważa dziwne zachowanie Bogdana, jest też bardzo zaintrygowana portretem artysty, to zdjęcie wydaje się jej dziwnie znajome, kojarzy wreszcie że jego drugą połowę znalazła w teczce kochanka. Antoniego na wystawie spotyka Olczyk - sołtys Rozdrażewa, uświadamia mu że to wernisaż rzeźb ich miejscowego artysty - Franciszka Wernera. Już po oficjalnych przemówieniach gospodarze i goście rozmawiają w luźnej atmosferze, Michał z radością komunikuje Kamili że Ewa odnalazła córkę promowanego artysty, jednak jest ona bardzo chora i nie mogła zaszczycić ich swoją obecnością. Renata próbuje porozmawiać z Kamilą, ale ta udaje że jej nie widzi. Renata skarży się Antoniemu na swój los, mówi o niewdzięczności córki, która po śmierci Kazimierza ograbiła ją doszczętnie, nawet z pokoju ją wyrzuciła. Antoni tak sprytnie podpuszcza Kamieńską że udaje mu się wreszcie dowiedzieć że Magda przebywa obecnie w dawnym mieszkaniu profesora przy Puławskiego. W mieszkaniu Kazimierza Magdę odwiedza Małgorzata, zapewnia o bezinteresowności tej wizyty, przyszła jako przyjaciel, po prostu uznała, że warto by ją zobaczyć. Antoni rozpoznaje Bogdana jako wnuka Franciszka Wernera, ten jednak zaprzecza, przekonuje że musiał go z kimś pomylić, w końcu ucieka, chce by go zostawić w spokoju. Iwona wciąż jest zaintrygowana zdjęciem Wernera, pyta Ewę dlaczego zrobili portret artysty z tak dziwnej fotografii, ta wyjaśnia że to jedyna jaką mieli, znaleźli ją na podłodze w chałupie artysty już po jego śmierci. Te słowa dają dziennikarce dużo do myślenia, powoli zaczyna kojarzyć pewne fakty.

Odcinek 116

 Małgorzata przynosi ze sobą owoc kokosu, mówi że ten orzech przeturla po wszystkich kątach i zakamarkach mieszkania, to taka stara afrykańska sztuczka, sprawi że pod twardą łupiną orzecha znajdą się wszystkie nieszczęścia i złe moce a pozostanie tylko dobra energia, potem Magda od razu poczuje się lepiej, rozjaśni się jej w głowie i się wzmocni. Dziewczyna bardzo pragnie by to była prawda, bardzo tego potrzebuje. Małgorzata przystępuje do odprawiania czarów, potem zawija kokos w papier, mówi że zaraz wrzuci go do Wisły, razem z nim do morza odpłyną wszelkie złe moce. Małgorzata przypadkowo znajduje fotografię Kazimierza, prosi Magdę by jej ją podarowała. Magda daje Okińczycowej to zdjęcie wkładając je do jednej z wielu szarych teczek poniewierających się w szufladzie biurka dziadka. Małgorzata dziękuje za podarunek, wychodząc mówi że wierzy że Magda jest na tyle dorosła że wie co robi, ufa jej, jest pewna że postąpi uczciwie, a w razie wątpliwości zapyta o radę starą ciotkę i wybierze tę właściwą drogę. Po wyjściu Małgorzaty Magda długo zastanawia się nad tym co przed chwilą usłyszała. Bogdan na wernisażu odnajduje dziwną rzeźbę z wyrytym napisem "Sam nie wiesz kogo zabijasz". Te słowa przywołują kolejne wspomnienia, przypomina mu się rozmowa z dziadkiem, który nazwał go mordercą, kiedy to opowiedział mu o pożarze, który wzniecił. Kiedy stojąca obok Bogdana kobieta prosi go o zapalniczkę przed jego oczami przesuwa się obraz stodoły w której żywcem spłonęli Zygmunt i Róża Rozdrażewscy. Werner dowiaduje się od księdza Pawła że odnalazła się córka rzeźbiarza, jest psychicznie chora i przebywa w zamkniętym zakładzie, nie ma z nią żadnego kontaktu. Bogdan zaczyna zachowywać się bardzo dziwnie, blednie nagle na twarzy i w popłochu ucieka z salonu samochodowego po drodze gwałtownie odpychając zaczepiającą go Iwonę. Milagros spotyka sołtysa Olczyka, dzieli się z nim wspomnieniami z cudownego pobytu w Rozdrażewie, wyraża pragnienie by jeszcze kiedyś tam wrócić. Sołtys serdecznie zaprasza egzotycznego gościa do swojej wsi, w pałacu są przecież gościnne pokoje, więc nie ma żadnego kłopotu. O rozmowę na osobności prosi Olczyka Antoni, mówi iż odnalazł tu Bogdana Wernera. Sołtys jest wstrząśnięty, wspomina wszystkie złe uczynki Bogdana, cała wieś odetchnęła z ulgą, kiedy się stamtąd wyniósł i niech tak już lepiej zostanie, bo mimo że jest on teraz szanowanym prawnikiem to czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci. Marianna wciąż jest niespokojna o Antoniego, Stanisław uważa że nie ma się czym martwić, mniema że Wahutas wstąpił gdzieś na jednego, to się niekiedy zdarza. Kiedy Iwona wraca do domu zastaje tam siedzącego po ciemku i tłumiącego alkoholem wszechobecny strach Bogdana, pyta co się z nim dzieje, zachowuje się jak cham, wychodzi bez słowa w połowie wernisażu. Bogdan bagatelizuje problem, prosi by nie robić mu scen, bo nie ma o co. Iwona pokazuje Bogdanowi jego stare zdjęcie sprzed kilkunastu lat, pyta czy na drugiej połowie tej przedartej fotografii był może stary Werner. Bogdan potwierdza, ujawnia że Franciszek Werner to jego dziadek, potem opowiada historię swojego tragicznego życia jak to został nazwany bękartem, wyrzekła się go cała rodzina, dlatego wymyślił tę bajeczkę że wychował się w domu dziecka, do dziś nie wie kto jest jego ojcem. Iwona mówi iż dowiedziała się że Ewa znalazła drugą połowę tej fotografii w chałupie starego Wernera w chwilę po jego tragicznej śmierci, a to znaczy że Bogdan musiał być tam wcześniej, pyta wprost czy to on go zabił? Bogdan kategorycznie zaprzecza tym przypuszczeniom, mniema że dziadek popełnił samobójstwo bo miał dosyć tej swojej biedy i ślepoty, przyznaje że był u niego, ale tylko po to by mu powiedzieć by trzymał gębę na kłódkę i nie wygadał się przed Ewą kim jest. Iwona nie wierzy w wyjaśnienia Bogdana, ale niech na dziś będzie taka wersja, teraz ważne jest by dowiedzieć się gdzie jest skarb Złotobramskich, jest bowiem pewna że Franciszkowi Wernerowi udało się go odnaleźć mimo że był niewidomy, bo jak wiadomo ślepcy czasami lepiej słyszą.

Odcinek 117

Antoni wraca wreszcie do domu, jest potwornie zmęczony, bo wracał na piechotę, wszystkie pieniądze wydał na taksówkę, poza tym na wernisażu musiał ciągle pić szampana, bo tam nic innego nie było, jednak cały ten trud się opłacił. dowiedział się bowiem gdzie przebywa Magda. Stanisław i Monika postanawiają natychmiast jechać do mieszkania profesora na Puławskiego, za to Antoni musi teraz wysłuchiwać pretensji Marianny, kiedy jednak dowiaduje się że mąż widział Bogdana jest wstrząśnięta. Antoni opowiada o swoim spotkaniu z młodym Wernerem i jego dziwnym zachowaniu. Stanisław i Monika pojawiają się przed kamienicą na Puławskiego, dziewczyna uznaje że lepiej będzie jak sama porozmawia z Magdą, wie co to za panienka i z nią na pewno będzie szczera. Monika przychodzi do Magdy, mówi kim jest, proponuje jej 20 tyś. zł w zamian za wycofanie oskarżenia przeciwko Adamowi. Magda jest zaskoczona ofertą, nakazuje Monice natychmiast się wynosić, bo inaczej zadzwoni po ojca. Monika wychodzi, na koniec rzuca że jeszcze pożałuje tego co zrobiła, Magda zaś zrezygnowana zaczyna płakać. Po fiasku negocjacji z młodą Wernerówną Stanisław nabiera przekonania że Adam rzeczywiście próbował zgwałcić tę małą. Monika jest zdruzgotana, teraz to ona w żadnej telewizji nie może się pokazać, ojciec jest jednak przeciwnego zdania, powinna wystąpić by pokazać jak bardzo stoi za mężem, jeżeli jest winny to doceni to i jak wróci z aresztu to będzie mu się mogła spokojnie przyznać do tego co zrobiła, a on na pewno wszystko jej wybaczy. Stan zdrowia Jacka pogarsza się z każdą chwilą, lekarz więzienny decyduje się zabrać go do szpitala. Jacek prosi Adama, by kiedy wyjdzie już na wolność poszedł do night clubu "Pulp Fiction", którego właścicielką jest niejaka Jola i powiedział jej gdzie jest żeby mogła go stąd wyciągnąć. Monika zamartwia się krachem negocjacji z Magdą, Janina zaś uważa że przyczyną złego nastroju córki jest co innego, przecież jest młodą mężatką i potrzebuje czułości, a tego nigdy nie zaznała, namawia Monikę by rzuciła to wszystko i wróciła z nią do domu, tam jeszcze niejeden kawaler się za nią obejrzy. Monika oświadcza że nie ma zamiaru nigdzie się stąd ruszać, a matka ma wreszcie przestać wtrącać się w sprawy o których nie ma pojęcia, sama sobie poradzi. Do Karola telefonuje mecenas Wilkosz, komunikuje że Adam jeszcze dzisiaj może opuścić areszt, prosi by natychmiast podjechać pod bramę więzienia. Zadowolony Laudański obwieszcza rodzinie wspaniałą wiadomość, poleca przygotować kobietom powitalne śniadanie, a on wraz ze Stanisławem pojadą po Adasia. Wcześniej jednak Wilczyński komunikuje Monice że Adam wychodzi za kaucją z więzienia, Rozdrażewska jest szczęśliwa. Bogdan pojawia się u córki, zauważa że coś jest nie tak, pyta co się stało. Magda oświadcza że chce się wycofać z oskarżenia przeciwko Adamowi, prosi by ojciec ją zrozumiał. Bogdan wpada w furię, przekonuje że sprawy zaszły już zbyt daleko, nie mogą się teraz wycofać, bo po pierwsze policja w Gdyni wniosła już przeciwko niej oskarżenie o kradzież i zniszczenie samochodu, poza tym prokurator może jej zarzucić składanie fałszywych zeznań, a Adam oskarżyć o zniesławienie, nie chce chyba trafić do więzienia, jest pewny że nie wytrzyma tam nawet jednego dnia, dlatego nie ma już odwrotu, musi być konsekwentna, liczą się tylko fakty, a te świadczą iż Rozdrażewski chciał ją zgwałcić. Bogdan przekonuje że to sąd a nie Magda wyda wyrok, a sądy w Polsce są sprawiedliwe, gdyby było inaczej to nie uprawiałby zawodu adwokata. Magda wierzy ojcu, przyrzeka że więcej nie zrobi żadnego głupstwa.

Odcinek 118

Rozdrażewski za kaucją wychodzi z aresztu. Mecenas Wilkosz, który wyprowadza Adama poza więzienne mury mówi że wuj Karol i Stanisław już po niego jadą. Adam prosi mecenasa o możliwość skorzystania z jego telefonu, dzwoni do galerii, słuchawkę podnosi Michał. Adam nie przedstawiając się pyta o Ewę, Nowicki informuje go iż powinna ona za chwilę pojawić się w pracy. Kiedy przychodzi Ewa opowiada jej o telefonie, mówi iż wydawało mu się iż to dzwonił Adam, Wernerowa uznaje że to jakiś absurd, on przecież teraz siedzi w areszcie. Rozdrażewski postanawia nie czekać na wuja, chce najpierw dotrzymać obietnicy danej Jackowi i porozmawiać z osobą, która może go wyciągnąć z aresztu. Ku zaskoczeniu mecenasa Wilkosza Adam wsiada do taksówki i udaje się w nieznanym kierunku. Za chwilę pojawiają się Laudański i Wilczyński, są zaskoczeni nagłym zniknięciem ich siostrzeńca i zięcia. Adam pojawia się w dyskotece "Pulp Fiction", przez nieporozumienie wzięty jest przez barmana za haraczownika, o mały włos nie zostaje pobity. Rozdrażewskiemu udaje się porozmawiać z właścicielką lokalu - Jolą, przestawia jej prośbę Jacka. Okazuje się że kobieta jest matką Jacka, odmawia jednak udzielenia synowi jakiejkolwiek pomocy, argumentuje że nie chce mieć z tym ćpunem nic wspólnego. Z dyskoteki Adam dzwoni do galerii do Ewy i prosi ją o spotkanie, ta jednak zdecydowanie odmawia, nie ma mu nic do powiedzenia. Bogdan podstępem uzyskuje od księdza Pawła adres domu opieki w którym przebywa Maria Werner, postanawia ją odwiedzić. Duchowny namawia Wernera by wyznał mu swoje grzechy, ten oświadcza że ksiądz pewnie nigdy w życiu nie słyszał takiej spowiedzi i póki co nie usłyszy. Miłymi słówkami Werner zdobywa też zaufanie siostry Emilii, ta pozwala mu zostać sam na sam z chorą. Adam przedstawia się Marii, mówi że jest jej synem, a właściwie jej bękartem, potem opowiada o swoim życiu, do czego mimo różnych przeszkód doszedł. Maria nie poznaje syna, w żaden sposób nie reaguje na jego słowa, dopiero kiedy Bogdan cytuje dziecięcą wyliczankę na jej twarzy pojawia się uśmiech.

Odcinek 119

Na powrót Adama Melania przygotowuje jego ulubiony przysmak, jednak Karol i Stanisław wracają sami, Adam, owszem wyszedł z aresztu, ale wsiadł do taksówki i gdzieś pojechał. Laudański oświadcza że od dziś nie zamierza przejmować się kłopotami Adama, niech robi co chce, on i rodzina uczynili już wszystko co było można. Za chwilę w domu Laudańskich pojawia się wreszcie Adam, nie udziela jednak żadnych wyjaśnień, dziękuje jedynie rodzinie że nie uwierzyli w te wszystkie brednie o gwałcie i że go wspierają, są jednak pewne sprawy, które musi załatwić sam, potem udaje się do gabinetu wuja i z jego biurka niepostrzeżenie zabiera rewolwer, potem opuszcza dom i udaje się pod galerię Nowickiego, czeka aż Michał opuści lokal. Kiedy Nowicki wychodzi z galerii by wysłać paczki do ich meksykańskich partnerów Adam wchodzi do budynku, wielce zaskoczoną jego widokiem Ewę prosi o rozmowę, kiedy ta odmawia strasząc ją pistoletem porywa do Rozdrażewa, do leśniczówki Antoniego i Marianny. Ewa jest przerażona, chce wiedzieć co Adam zamierza z nią zrobić, może zastrzelić i zakopać w lesie? Rozdrażewski podaje Ewie rewolwer, prosi by wykonała na nim wyrok, który tak naprawdę dawno już nań wydała. Ewa postępowanie Adama uznaje za idiotyczne, Rozdrażewski próbuje wystrzelić z pistoletu, udowadnia tym samym że magazynek jest pusty. Adam raz jeszcze próbuje Ewie wszystko wyjaśnić, ale ona nie daje wiary jego tłumaczeniom i twardo oskarża go o próbę gwałtu na córce. Zrezygnowany Adam nie ma już nic więcej do powiedzenia, uważa że ich dalsza rozmowa nie ma sensu, kładzie na maskę samochodu kluczyki mówiąc by Ewa sama wróciła do Warszawy, przeprasza że jej nie odwiezie, ale musi tu jeszcze zostać, poza tym niebezpiecznie jest włóczyć się po nocy z gwałcicielem, potem wraca do leśnej chaty, Ewa zaś pośpiesznie zabiera kluczyki. Stanisław jest podirytowany tym, co dzieje się wokół jego córki, nie wie czy wszyscy wokół zwariowali czy tylko on jest niespełna rozumu, postanawia natychmiast wracać do domu. Janina stara się uspokoić męża, radzi zaczekać do jutra, może Adam wróci. Stanisław z trudem daje się przekonać. Renata jest zdenerwowana przedłużającą się nieobecnością Ewy, Piotruś stara się ją pocieszyć. Kamieńska czule całuje chłopca w czoło, mówi że bardzo by chciała by wszystko było tak jak dawniej, żeby wszyscy mieszkali razem i wiedli spokojne rodzinne życie. Piotruś siadając Renacie na kolana prosi by przestała płakać, bo on nie wie co robić, potem dochodzi wreszcie do długo oczekiwanego pojednania z przybraną babką.

Odcinek 120

Ewa miast jechać do Warszawy niespodziewanie zawraca do leśniczówki i czule gładząc Adama po dłoni mówi że mu wierzy, przecież on nie mógł zrobić krzywdy jej córce, wyznaje też że bardzo go kocha. Adam jak opętany rzuca się na Ewę i przytula do siebie, jeszcze nie wierzy własnemu szczęściu. Adam i Ewa lądują w łóżku, poddają się namiętnym pocałunkom i miłosnym uniesieniom, oboje czują się wniebowzięci. Adam cieszy się, że wreszcie się odnaleźli, jest pewny że są sobie przeznaczeni, potem opowiada Ewie o swoim pobycie w więzieniu i piosence, którą specjalnie tam dla niej napisał. Tymczasem Monika jest nękana telefonami od dziennikarzy, którzy chcą porozmawiać z jej mężem. W domu Laudańskich wszyscy komentują nieodpowiedzialne zachowanie Adama, Melania nie rozumie jak jej siostrzeniec mógł się aż tak zmienić w przeciągu zaledwie kilku miesięcy, wdawać się w takie awantury i uciekać przed policją jak zwykły przestępca, nie zgadza się jednak z opinią Stanisława że Adaś uciekł, to do niego zupełnie niepodobne. Przysłuchująca się tej rozmowie Monika stawia retoryczne pytanie - "Gdzie w takim razie jest Adam?" Ewa telefonuje do domu, uspokaja Piotrusia, mówi że wróci nieco później, potem przyznaje się Adamowi że jej syn był chyba jedyną osobą, która nie wątpiła w jego niewinność, z satysfakcją stwierdza że czasami w niektórych sprawach Piotruś jest mądrzejszy od niej. Adam zgadza się z tą opinią, potem opowiada o swojej rozmowie z Jackiem, z którym dzielił więzienną celę, on twierdzi że dostał pieniądze za opuszczenie Magdy, a gotówkę otrzymał od Bogdana. Ewa wciąż nie może pojąć dlaczego Magda kłamie i oskarża Adama, uświadamia sobie wreszcie że to Bogdan tak zaaranżował spotkanie z Jackiem by całą winę zrzucić na nią, nazywa męża tchórzem. Adam stwierdza że oskarżyli ją tak samo jak jego, muszą się bronić, bo inaczej ich zniszczą, jego zdaniem Magda mści się na matce, dlatego wystąpiła z tym absurdalnym oskarżeniem wobec niego, dodaje że pewnie Ewa rozumie teraz jak czuje się człowiek, któremu nie wierzy bliska mu osoba. Stanisław jest coraz bardziej podenerwowany przedłużająca się nieobecnością zięcia, proponuje Karolowi, aby poinformować policję o jego zniknięciu. Laudański jest temu absolutnie przeciwny, przekonuje że Adam jest może lekkomyślny, ale nie do przesady, na pewno nie będzie uciekał przed odpowiedzialnością, trzeba cierpliwie czekać, zapewne siostrzeniec miał jakąś ważną sprawę do załatwienia, nie przypuszcza by chciał się na kimkolwiek mścić, nie jest krwiożerczy. Stanisław jest oburzony tym co usłyszał, chyba tylko jego obchodzi ta cała sprawa. Magdę w nocy dręczą senne koszmary, śni się jej że Adam włamuje się do jej mieszkania by zemścić się za niesłuszne oskarżenia. Przerażona dziewczyna telefonuje do Czarka, błaga by natychmiast do niej przyjechał. Monika przygotowuje się do występu w telewizji, tymczasem Stanisław zmienia zdanie co do udziału córki w talk-show "Na każdy temat", nie życzy sobie by publicznie afiszowała się w obronie Adama, jeśli wystąpi w telewizji to się tylko skompromituje. Wilczyński dzwoni do redaktora Szczygła i odwołuje udział Moniki w jego programie. Adam przypadkowo wyjawia Ewie, że Franciszek Werner jest dziadkiem Bogdana, był przekonany że ona o tym wie, tylko nie chciała ujawniać nikomu tego faktu.

 

 

 

 

 

Strona główna
Ciekawostki
Biografia
Zdjęcia
Piosenki
Imprezy
Virtual Life
Sławni o Waldku
Adam i Ewa
Pamiętniki
Inne
Linki
O autorze
Forum
Wiersze
Księga gości